REKLAMA

Chcą zapłaty za wrzucenie butelki do maszyny. Polscy bojownicy o wolność pękli za 5 groszy

Propozycja niby uderza w system kaucyjny, starając się nagłośnić wadę doskwierającą użytkownikom, lecz tak naprawdę urąga jego przeciwnikom - złamać ma ich naprawdę śmieszna suma.

kaucja

"System kaucyjny uczynił z nas śmieciarzy" - grzmieli od samego początku negatywnie nastawieni do konieczności oddawania butelek i puszek, denerwując się na fakt, że doszedł nowy obowiązek. Jedni po czasie się przyzwyczaili, drudzy zmienili nawyki, a być może znaleźli się też tacy, którzy zmienili obóz uznając, że plusów jednak jest więcej niż minusów. Nie brakuje również jednostek marzących o tym, aby system kaucyjny zrewolucjonizować. To plus, że nie mówią o jego likwidacji, ale propozycja zmian budzi co najmniej zdziwienie. 

Jak donosi "Fakt", do Sejmu wpłynęła petycja, której autor postuluje, aby za oddawanie butelek i puszek wpadał nam finansowy bonus. Sam zwrot kaucji to za mało. Robiąc dla środowiska dobry uczynek po prostu odzyskujemy swoje pieniądze. To żadna nagroda i motywacja. 

W praktyce, zdaniem autora petycji, mamy do czynienia z pracą nie dość, że bez wynagrodzenia, to jeszcze przymusową. Za dodatkowy obowiązek należy nam się więc bonus w wysokości 10 proc. wartości kaucji. Przynosząc butelki i puszki do automatu czy punktu zbiórki otrzymywalibyśmy więc dodatkowo całe 5 gr za sztukę. 

Taka zmiana prawnie realnie doceni wysiłek społeczeństwa, zlikwiduje poczucie przymusowej pracy bez wynagrodzenia oraz radykalnie zwiększy motywację do recyklingu - przekonuje twórca petycji. 

Potraktuję propozycję całkiem serio

Coś mi podpowiada, że to prowokacja, ale nawet jeśli, to warto jej się przyjrzeć, bo kto wie czy przypadkiem nie zdradzi nam czegoś więcej o nas samych.

Tym bardziej że z jednym faktycznie mogę się zgodzić - rzeczywiście wykonujemy czynności "na rzecz wielkich sieci handlowych". Wprawdzie autor petycji uznaje, że jesteśmy zmuszani, podczas gdy ja jeszcze mam wątpliwości. Uznaję, że ciągle mamy alternatywę, choć coraz rzadziej decyzja należy do nas. 

Mam na myśli jednak nie system kaucyjny, a zakupy. Idąc do kasy samoobsługowej wykonujemy pracę kasjera i nic z tego nie mamy. Teoretycznie powinno być szybciej, ale dziś kolejki do urządzeń tworzą się tak samo, jak wcześniej do tradycyjnych kas. A kto wie, czy nie bardziej.

Mimo to po skierowaniu się do kasy samoobsługowej rachunek będzie taki sam jak w sytuacji, gdy zakupy zeskanuje kasjer. A przecież należy nam się zniżka, bo to my machamy skanerem. Mało tego: dodatkowe 5 proc. powinno wpadać, jeśli kupujemy owoce i warzywa, a następne 5 proc. gdy dokładamy pieczywo. Przejechać po skanerze to żaden wysiłek, ale znaleźć odpowiednia ikonkę, wiedzieć, że bułka wieloziarnista wygląda inaczej niż podobna z ziarnami, to już jednak wyższa szkoła jazdy. 

A obowiązków mamy więcej. Na ekranie kasy widzimy coraz częściej obraz rejestrowany przez kamerę. Jesteśmy klientem, sprzedawcą i ochroniarzem jednocześnie. Pilnujemy sami siebie, analizując, czy nie popełniamy błędu lub co gorsza wykroczenia. To olbrzymi wysiłek.

Gdyby jednak ktoś zgłosił taki postulat, pewnie zebrałby znacznie mniej zwolenników niż w przypadku podobnej propozycji dotyczącej systemu kaucyjnego. Domyślam się, dlaczego. Pracować na rzecz sieci handlowej, aby ona miała większe zyski, to przywilej. Pracować niby na rzecz sieci handlowej, ale tak naprawdę dla wszystkich - bo mniej śmieci na ulicach i w lasach - to już ujma. Dla reszty się nie opłaca. Dla sprytnego przedsiębiorcy już tak, niech ma nagrodę za nosa do interesu. 

Popierając chęć dopłaty do kaucji, należałoby także zakwestionować zwykłe wyrzucanie śmieci do domowego czy blokowego kontenera

Dlaczego mam poświęcać swój wolny czas na zakładanie dresu, porzucanie wygodnych kapci, schodzenie po schodach i spacer do altanki, skoro w tym czasie mógłbym wykonywać tysiąc innych przyjemniejszych czynności. Niech kosze na śmieci działają jak urządzenie w kasynie, które zawsze wypłaca nagrodę. Ląduje worek, wyskakują monety. To byłaby promocja recyklingu! A skoro nie dostaję premii, to wyrzucę śmieci przez okno, po co mam się męczyć. 

"Przepraszam, czy mógłby mi pan pomóc podnieść walizkę i włożyć ją na półkę? - Ależ z przyjemnością, to będzie 5 zł za usługę tragarza". Każdy drobny gest można wycenić, walcząc z "przymusową eksploatacją czasu obywateli". Tak, tak autor petycji określił odnoszenie butelek i puszek. 

Być może tak naprawdę pomysłodawca jest zwolennikiem systemu kaucyjnego, ale zrobił wszystkim psikusa

Niby szydzi z przepisów, lecz tak naprawdę naśmiewa się z jego przeciwników, a ja dałem się nabrać. Ta hipoteza ma sens, biorąc pod uwagę, że nastawienie do odnoszenia butelek i puszek zmienić miałoby 5 gr. 

5 gr - tyle wart jest wasz sprzeciw, to jest ta granica, kiedy przymus nagle zaczyna się opłacać. Wielkich bojowników ceniących swój czas miałoby złamać kilka groszy. I wiadomo, żaden pieniądz nie śmierdzi, warto schylać się po grosz z szacunku do własnej lub czyjejś pracy. Ale jak na tyle wykrzykiwanych haseł o ideałach, negocjacje poszłyby bardzo gładko.

Można się śmiać, ale tak naprawdę to przykre. Bo jest naprawdę wielu wyzyskiwanych pracowników, którym należy się ochrona, walka o ich prawa, interwencja. Ludzie są faktycznie eksploatowani i marnie wynagradzani za swoją ciężką pracę. Na to jednak przymyka się oko i uznaje, że tak ma być. Godzi się na to, bo ich mały zysk to mniejsza cena i wyższy komfort dla korzystających z usług.

Ale niech złe państwo zmusi cię do oddawania butelek - to powód, by bić na alarm i żądać podwyżek. Całych 5 gr. 

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.