REKLAMA

Polski Kormoran może ruszyć do Ormuzu. Wojsko analizuje misję

Marynarka Wojenna ma analizować wysłanie Kormorana II na Bliski Wschód. Decyzja jeszcze nie zapadła, a zagrożenie dla okrętu byłoby ogromne.

ORP Kormoran lub Albatros. Polska rozważa misję w Ormuzie
REKLAMA

Polski okręt wojenny może wyruszyć tysiące kilometrów od Bałtyku, żeby pomagać w rozminowywaniu jednej z najważniejszych cieśnin świata. Według nieoficjalnych doniesień Marynarka Wojenna analizuje możliwość wysłania ORP Kormoran lub ORP Albatros w rejon cieśniny Ormuz. Zadaniem jednostki byłaby ochrona szlaków, którymi przepływają tankowce transportujące ropę i gaz z Zatoki Perskiej. Operacja oznaczałaby jednak wejście w rejon trwającego konfliktu z Iranem, gdzie zagrożeniem są nie tylko miny, ale również rakiety, drony i ataki na statki.

REKLAMA

Polska może wysłać jeden z najnowocześniejszych okrętów

W Marynarce Wojennej ma trwać analiza możliwości zaangażowania polskich sił w działania na Bliskim Wschodzie. Według informacji Strefy Obrony, która powołuje się na anonimowego żołnierza, rozpatrywane są różne scenariusze udziału w operacji zabezpieczania żeglugi w cieśninie Ormuz.

Najbardziej interesujący wariant zakłada wykorzystanie niszczyciela min typu Kormoran II. Pod uwagę brane są ORP Kormoran o numerze burtowym 601 oraz ORP Albatros 602. Obie jednostki należą do 8. Flotylli Obrony Wybrzeża i specjalizują się w wykrywaniu oraz neutralizowaniu podwodnych zagrożeń.

REKLAMA

Dlaczego nie trzeci okręt tej klasy, ORP Mewa? Od 1 lipca jednostka uczestniczy w półrocznej misji NATO jako część Stałego Zespołu Sił Obrony Przeciwminowej Grupa 1 (SNMCMG1). Jej zadaniem jest zabezpieczanie żeglugi na północnych akwenach Europy, w tym na Bałtyku i Morzu Północnym.

REKLAMA

Polska dysponuje więc odpowiednimi okrętami, ale nie oznacza to, że którykolwiek z nich otrzymał już rozkaz wypłynięcia. Nie ogłoszono decyzji politycznej, harmonogramu misji ani ostatecznego składu ewentualnego kontyngentu. Na obecnym etapie chodzi raczej o analizę możliwości, kosztów, logistyki i zagrożeń. Przy takiej operacji to zdecydowanie więcej niż formalność.

Kormoran potrafi znaleźć minę zanim wpłynie na nią tankowiec

Niszczyciele min projektu 258 Kormoran II należą do najbardziej wyspecjalizowanych jednostek polskiej floty. Ich głównym zadaniem nie jest walka z okrętami przeciwnika ani ostrzeliwanie celów na lądzie, lecz wykrywanie niebezpiecznych obiektów pod wodą i bezpieczne usuwanie ich z torów żeglugowych.

REKLAMA

Każdy okręt mierzy 58,5 m długości i ma wyporność około 830 ton. Kadłub wykonano ze stali amagnetycznej, aby ograniczyć możliwość uruchomienia min reagujących na pole magnetyczne przepływającej jednostki. Na pokładzie znajdują się zaawansowane sonary, system dowodzenia SCOT-M i bezzałogowe pojazdy podwodne. To właśnie one wykonują najbardziej niebezpieczną część pracy.

REKLAMA

Opisywaliśmy już szczegółowo możliwości ORP Albatros, wyposażonego m.in. w systemy Hugin, Double Eagle i jednorazowe pojazdy do niszczenia min Głuptak. Dzięki nim podejrzany obiekt można najpierw wykryć, następnie dokładnie obejrzeć, a w razie potrzeby unieszkodliwić bez wysyłania nurka bezpośrednio do miny.

Okręt staje się więc pływającym centrum operacyjnym dla robotów pracujących pod powierzchnią wody. Takie zdolności byłyby szczególnie przydatne podczas wyznaczania bezpiecznych korytarzy dla statków handlowych.

REKLAMA

W cieśninie Ormuz zagrożenie jest jak najbardziej realne

Cieśnina Ormuz łączy Zatokę Perską z Zatoką Omańską i dalej z Oceanem Indyjskim. To jeden z najważniejszych szlaków transportu surowców energetycznych na świecie, którego znaczenie dalece wykracza poza sam Bliski Wschód. Od rozpoczęcia wojny z Iranem żegluga w regionie jest poważnie utrudniona. Dochodzi do ataków na tankowce, okresowych ograniczeń ruchu i prób wymuszania określonych tras przez siły wojskowe.

Według danych Międzynarodowej Organizacji Morskiej do 9 października 2026 r. potwierdzono 100 incydentów dotyczących statków w cieśninie Ormuz i szerszym regionie Bliskiego Wschodu. Zginęło w nich 24 marynarzy.

REKLAMA

W ostatnich dniach sytuacja ponownie się pogorszyła. Dane firmy Kpler wskazują, że 6 października przez cieśninę przepłynęło zaledwie 7 statków przewożących towary masowe i surowce, najmniej od ponad 2 miesięcy.

REKLAMA

Miny są jednym z zagrożeń, które utrudniają przywrócenie bezpiecznej żeglugi. Mogą blokować podejścia do portów i wyznaczone trasy nawet wtedy, gdy bezpośrednie działania bojowe ustają. Już w czerwcu na Bizblogu zwracaliśmy uwagę, że nawet poprawa sytuacji politycznej wokół Ormuzu nie oznacza automatycznie otwarcia szlaku, ponieważ wcześniej trzeba uporać się z minami morskimi.

Wysłanie wyspecjalizowanego okrętu miałoby zatem praktyczne uzasadnienie. Samo wykrywanie i niszczenie min mogłoby pomóc w zabezpieczeniu tras, z których korzystają tankowce. Nie oznaczałoby to jednak, że jeden Kormoran samodzielnie odblokuje całą cieśninę.

REKLAMA

Okręt, który szuka min, sam może stać się celem

Największym wyzwaniem byłoby tak naprawdę bezpieczeństwo załogi. Kormorany doskonale radzą sobie z zagrożeniami podwodnymi, ale nie zostały zbudowane do prowadzenia samodzielnej walki z lotnictwem, rakietami przeciwokrętowymi czy dużymi grupami dronów.

Ich uzbrojenie obronne jest ograniczone w porównaniu z fregatami i niszczycielami rakietowymi. Dlatego ewentualne działanie w cieśninie wymagałoby zapewnienia dodatkowej osłony, odpowiedniego rozpoznania oraz ścisłej współpracy z innymi siłami morskimi.

REKLAMA

Samo przemieszczanie się w rejonie zagrożonym minami wymaga przy tym powolnej i metodycznej pracy. Niszczyciel musi odpowiednio zbadać dno, sprawdzić podejrzane obiekty i dopiero później rozpocząć ich neutralizację. Nie zawsze może więc po prostu zwiększyć prędkość i szybko opuścić niebezpieczny obszar.

REKLAMA

Drugim problemem jest odległość. Polska jednostka musiałaby przejść długą trasę, wymagającą dostępu do portów, zaopatrzenia w paliwo i żywność, obsługi technicznej oraz zabezpieczenia załogi. Właśnie dlatego wśród rozważanych możliwości pojawia się także skierowanie ORP Kontradmirał Xawery Czernicki.

Czernicki już raz działał na wodach Zatoki Perskiej

Okręt wsparcia logistycznego ORP Kontradmirał Xawery Czernicki mógłby zapewnić polskim niszczycielom min zaplecze potrzebne podczas długotrwałych działań daleko od macierzystych portów. Jednostka może pełnić funkcję okrętu dowodzenia, transportować zapasy, wspierać obsługę techniczną i ułatwiać koordynację działań wielonarodowego zespołu.

REKLAMA

Nie byłaby to zresztą jej pierwsza wyprawa w ten rejon. W latach 2002-2003 ORP Czernicki działał w Zatoce Perskiej i sąsiednich akwenach, uczestnicząc w operacjach Enduring Freedom oraz Iraqi Freedom. Polski okręt wykonywał wtedy zadania związane między innymi z kontrolą żeglugi i wsparciem sił koalicyjnych. Dzisiaj mógłby znów odegrać rolę zaplecza dla polskich marynarzy. Nie ma jednak potwierdzenia, że jego udział w nowej misji został zatwierdzony.

Warto też pamiętać, że polskie siły przeciwminowe mają już doświadczenie we współpracy z jednostkami NATO. W marcu opisywaliśmy przygotowania kolejnego niszczyciela min ORP Jaskółka, który ma zwiększyć możliwości Marynarki Wojennej w rozpoznawaniu i oczyszczaniu zagrożonych akwenów.

Misja w rejonie Ormuzu byłaby jednak zupełnie innym wyzwaniem, niż typowe operacje na Bałtyku. Chodzi nie tylko o warunki klimatyczne i odległość, ale przede wszystkim o prowadzenie działań w bezpośrednim sąsiedztwie aktywnego konfliktu.

Polska ma własne miny do usunięcia, a Ormuz to nowy poziom ryzyka

Marynarka Wojenna regularnie wykonuje podobne zadania również na polskich wodach. Na początku października wojsko prowadziło operację neutralizacji 5 potężnych min znalezionych w pobliżu Świnoujścia, zawierających łącznie około 2,5 tony materiału wybuchowego.

Takie akcje dobrze pokazują, jak ważne są zdolności przeciwminowe nawet w czasie pokoju. W rejonie Zatoki Perskiej zakres zagrożeń byłby jednak znacznie szerszy, bo marynarze musieliby liczyć się również z atakami ze strony przeciwnika.

Przeczytaj także:

Ewentualne wysłanie Kormorana miałoby więc tak naprawdę dwa znaczenia. Pierwsze byłoby czysto wojskowe: Polska mogłaby pomóc w oczyszczaniu ważnych szlaków transportowych i zabezpieczaniu żeglugi. Drugie dotyczyłoby polityki międzynarodowej, ponieważ taki ruch oznaczałby bezpośrednie wsparcie działań podejmowanych przez Stany Zjednoczone i ich partnerów w regionie.

Nie byłaby to przy tym decyzja pozbawiona konsekwencji. Nawet misja określona jako przeciwminowa mogłaby zostać uznana przez Iran za zaangażowanie po jednej ze stron konfliktu. Dlatego kluczowe pozostaje pytanie o mandat i warunki operacji. Nie wiadomo jeszcze, pod czyim dowództwem miałby działać polski okręt, jakie dokładnie otrzymałby zadania i kto zapewniałby mu ochronę.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Wikimedia, Mark Harkin, CC BY 2.0

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA