Bunt przeciwko centrom danych AI. Amazon musi płacić, by udobruchać mieszkańców
Darmowa nauka, szkolenia, niższe rachunki i inwestycje w wodę. Amazon próbuje uspokoić mieszkańców okolic swoich serwerowni. Czy mu się to uda?

Centrum danych może oczywiście przynieść miastu podatki i miejsca pracy, ale może też oznaczać nowe linie energetyczne, ogromne zużycie prądu i wody oraz inwestycję, o której szczegółach mieszkańcy dowiadują się bardzo późno. W USA coraz więcej społeczności mówi takim projektom: niekoniecznie. Amazon odpowiada pieniędzmi i zmianą zasad. AWS przeznaczy ponad 1 mld dol. w ciągu pięciu lat na miejscowości, w których działają jego centra danych, a przy nowych projektach nie będzie już podpisywać umów o poufności z instytucjami publicznymi.
Miliard dolarów nie pójdzie na same serwerownie
Nowy program nazywa się Built Together. Pieniądze mają trafiać bezpośrednio do społeczności, w których Amazon ma centra danych, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Firma określa miliard dolarów jako dodatkowe finansowanie, ponad inwestycje prowadzone już wcześniej.
Część z tych pieniędzy pójdzie bezpośrednio na edukację. Amazon chce pokrywać brakującą część kosztów nauki w lokalnych szkołach dla ponad 300 tys. osób. Program obejmie kierunki potrzebne nie tylko samemu AWS, ale też lokalnym pracodawcom: elektrykę, HVAC, światłowody, IT, ochronę zdrowia, edukację czy zaawansowaną produkcję.
Powstanie też 25 modułowych centrów szkoleniowych. Do końca 2028 r. programy mają przygotowywać nawet 100 tys. osób rocznie do pracy w zawodach technicznych. Szkolenia mają trwać od kilku do kilkunastu tygodni i kończyć się certyfikatami przydatnymi również poza Amazonem.
Druga część programu dotyczy kosztów energii. AWS chce sfinansować modernizacje energetyczne ponad 30 tys. domów oraz przeszło 300 szkół i innych budynków publicznych. Firma szacuje, że w objętych programem nieruchomościach zużycie energii może spaść o 20-40 proc.
To nie jest w żadnym razie przypadkowy kierunek. Na Spider’s Web opisywaliśmy już podobne zobowiązanie Microsoftu, który obiecał pokrywać pełne koszty energii i rozbudowy sieci potrzebnej do jego centrów danych, tak aby rachunek nie trafiał później do zwykłych odbiorców.
Amazon nie chce już tajnych rozmów z urzędami
Jeszcze ciekawsza od samej kwoty jest jednak zmiana dotycząca poufności. AWS deklaruje, że nie korzysta już z umów NDA w kontaktach z instytucjami publicznymi uczestniczącymi w realizacji jego projektów centrów danych. Firma zapowiada również wcześniejsze informowanie mieszkańców o planowanych inwestycjach, organizowanie otwartych spotkań i coroczne publikowanie danych dotyczących zużycia energii oraz wody.
Nie oznacza to jednak całkowitego końca poufności wokół każdej inwestycji Amazona. Deklaracja dotyczy NDA zawieranych z agencjami i urzędami publicznymi. Nie wynika z niej, że firma zrezygnuje z każdej klauzuli poufności stosowanej np. w rozmowach z prywatnymi właścicielami gruntów czy wykonawcami. Mimo tego zmiana jest bardzo ważna, bo właśnie tajność rozmów z władzami lokalnymi stała się w USA jednym z najczęściej krytykowanych elementów boomu na centra danych.
Już w lutym pisaliśmy na Spider’s Web o amerykańskich społecznościach, którym inwestorzy przedstawiali umowy NDA jeszcze przed wykupem terenów pod gigantyczne serwerownie. W praktyce mieszkańcy potrafili dowiadywać się o skali planowanej inwestycji dopiero wtedy, gdy najważniejsze decyzje były już podjęte.
Amazon sam korzystał wcześniej z takich rozwiązań. Przed ogłoszeniem wartego 10 mld dol. kampusu w Richmond County w Karolinie Północnej lokalni urzędnicy podpisali z firmą umowy o zachowaniu poufności. Teraz AWS twierdzi, że takiej praktyki już nie stosuje.
Ludzie nie chcą centrum danych za płotem
Powód zmiany nie jest trudny do znalezienia. Budowa centrów danych stała się w Stanach Zjednoczonych lokalnym problemem politycznym i gospodarczym. Według Amazona w całym kraju rozważanych jest już ponad 100 moratoriów, które miałyby zatrzymać albo ograniczyć kolejne inwestycje tego typu.
Lista zastrzeżeń mieszkańców jest zwykle bardzo podobna: zużycie energii, obawa o wzrost rachunków, hałas, duże ilości wody potrzebnej do chłodzenia, generatory awaryjne i rozbudowa infrastruktury energetycznej.
Problem pogłębia skala nowych obiektów. Centra danych budowane pod AI mają zapotrzebowanie na moc liczone już nie w dziesiątkach, ale w setkach megawatów. Całe kampusy zaczynają potrzebować tyle energii, ile wcześniej zużywały miasta.
W USA powstają już prywatne elektrownie budowane praktycznie tylko po to, żeby zasilać centra danych. Mieszkańcy nie zawsze dowiadują się o szczegółach na etapie, na którym mogą jeszcze realnie wpływać na inwestycję.
Amazon zapewnia teraz, że cena płacona przez AWS za energię ma pokrywać zarówno jego własne zużycie, jak i rozbudowę infrastruktury potrzebnej do jego obsługi. Firma podpisała również amerykańskie zobowiązanie dotyczące ochrony odbiorców energii przed przerzucaniem na nich kosztów nowych centrów danych.
Woda też znalazła się na liście
Drugim drażliwym zasobem jest woda. Centra danych mogą wykorzystywać jej duże ilości do chłodzenia, a różnica między niewielkim problemem a poważnym konfliktem zależy przede wszystkim od miejsca, w którym powstaje obiekt.
AWS powtarza cel osiągnięcia do 2030 r. statusu water positive, czyli zwracania do lokalnego obiegu większej ilości wody, niż zużywają centra danych firmy. Amazon twierdzi, że jest obecnie w 75 proc. drogi do tego celu.
Firma ma już zakontraktowanych ponad 65 projektów związanych z uzupełnianiem zasobów wodnych. Mają one dostarczać społecznościom ponad 8 mld galonów wody rocznie, czyli około 30 mld litrów.
Warto patrzeć na te deklaracje razem z rzeczywistym zużyciem infrastruktury AI. Jak pisaliśmy na Spider’s Web, branża nadal ma duży problem z przejrzystym raportowaniem kosztu energetycznego i wodnego sztucznej inteligencji. Bez lokalnych danych trudno ocenić, czy konkretna inwestycja faktycznie nie odbije się na dostępności zasobów i rachunkach mieszkańców.
Amazon wydał na centra danych już 276 mld dolarów
Miliard dla lokalnych społeczności wygląda potężnie, dopóki jednak nie zestawi się go ze skalą całej infrastruktury AWS. Amazon podaje, że od 2011 do 2025 r. zainwestował w centra danych w USA około 276 mld dol. Kolejne wielkie projekty powstają m.in. w Indianie, Luizjanie, Karolinie Północnej, Wirginii i Missisipi. Boom na generatywną AI oznacza, że zapotrzebowanie na nowe serwerownie szybko nie zniknie.
Program Built Together nie zatrzyma więc budowy centrów danych. Ma raczej sprawić, żeby ich sąsiedzi widzieli z tych inwestycji coś więcej niż wysokie ogrodzenie, linie wysokiego napięcia i większe zużycie lokalnych zasobów.
Przeczytaj także:
I być może ważniejsza od samego miliarda okaże się druga decyzja. Jeżeli centrum danych ma powstać kilka kilometrów od domu i pobierać setki megawatów mocy, mieszkańcy powinni wiedzieć, kto je buduje i na jakich warunkach, zanim ciężki sprzęt wjedzie na plac budowy.
*Źródło grafiki wprowadzającej: Ali Raza, Canva Pro / aliftyaku, Solvers, Canva Pro
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.