REKLAMA

Szwecja dokłada ogień do obrony Bałtyku. To ważne także dla Polski

Pierwsze nowe Archery 8x8 weszły do szwedzkiej armii. To początek programu 48 dział i kolejna warstwa obrony w strategicznym rejonie Bałtyku.

Nowe Archery trafiły do Szwecji. Wzmocnią Gotlandię i Bałtyk

Szwecja właśnie zaczęła wprowadzać do armii nową generację swojej ciężkiej artylerii. Pierwsze cztery armatohaubice Archer 8x8 zostały już oficjalnie przekazane wojsku, a docelowo Sztokholm odbierze 48 takich systemów. Szczególnie istotne jest miejsce, dla którego wojsko widzi tę broń: południowa Szwecja i Gotlandia, czyli obszar leżący w samym środku natowskiej układanki na Bałtyku.

To nie jest po prostu Archer na innym samochodzie

Starszy szwedzki Archer 6x6 wykorzystuje charakterystyczne przegubowe podwozie Volvo przypominające ciężkie wozidło budowlane. Konstrukcja znakomicie radzi sobie w trudnym terenie, ale wojsko uznało, że przy rozwijaniu nowych jednostek potrzebuje również systemu znacznie sprawniej przemieszczającego się po drogach.

W Archerze 8x8 całą automatyczną haubicę kalibru 155 mm zamontowano na wojskowej ciężarówce RMMV HX2. Nowy nośnik rozwija na drodze do 90 km/h, podczas gdy starszy wariant na przegubowym podwoziu porusza się według szwedzkiej administracji wojskowej zwykle z prędkością 50-60 km/h. Różnica jest więc istotna zwłaszcza wtedy, gdy działa trzeba przerzucić dziesiątki lub setki kilometrów pomiędzy regionami.

Nowa ciężarówka poprawia również ochronę załogi i upraszcza codzienną obsługę. Trzech żołnierzy siedzi w opancerzonej kabinie i podczas prowadzenia ognia nie musi wychodzić na zewnątrz, ponieważ ładowanie, naprowadzanie oraz strzelanie są zautomatyzowane.

Magazyn mieści natomiast 21 pocisków kalibru 155 mm wraz z modułowymi ładunkami miotającymi. W intensywnym trybie Archer potrafi wystrzelić cały zapas w ciągu około 3 min, choć w realnym starciu dużo ważniejsze od opróżnienia magazynu jest szybkie oddanie krótszej salwy i natychmiastowa ucieczka.

6 pocisków, a chwilę później działa już tam nie ma

Nowoczesna artyleria żyje pod ciągłą presją radarów kontrbateryjnych, dronów rozpoznawczych i amunicji krążącej. Po wystrzeleniu pierwszych pocisków przeciwnik może bardzo szybko wyliczyć położenie działa i wysłać w jego stronę własną odpowiedź.

Archer został zbudowany właśnie z myślą o takim środowisku. Rozłożenie systemu do strzelania zajmuje około 20 sek., a podobnego czasu potrzeba, żeby po wykonaniu zadania przygotować go do dalszej jazdy.

Szwedzi podają tutaj bardzo obrazowy przykład. Archer 8x8 może wejść na stanowisko, wystrzelić 6 pocisków, złożyć się i odjechać 500 m w czasie krótszym niż 2 min. Załoga przez cały ten proces pozostaje w kabinie, dzięki czemu nie musi ręcznie rozstawiać podpór, ładować działa czy przygotowywać amunicji na zewnątrz. To właśnie mobilność, a nie wyłącznie liczba pocisków na minutę, ma zwiększać przeżywalność artylerii.

Szwedzi wprost wskazują Gotlandię

Najciekawsze w obecnej dostawie nie są jednak same osiągi. Pełniący obowiązki dowódcy szwedzkich wojsk lądowych gen. Per Nilsson wyraźnie wskazał, że Archer 8x8 będzie istotny dla zwiększenia zdolności artyleryjskich w południowej Szwecji oraz na Gotlandii.

Gotlandia leży mniej więcej pośrodku Bałtyku, pomiędzy kontynentalną Szwecją i państwami bałtyckimi, a NATO otwarcie określa jej położenie jako strategiczne. Z wyspy można wspierać operacje morskie, logistykę i obserwację znacznej części akwenu, a w czasie konfliktu jej utrzymanie miałoby znaczenie dla możliwości wzmacniania Estonii, Łotwy i Litwy.

Szwedzi już przygotowują do tego własne wojsko. Podczas ćwiczeń Aurora 26 w maju 2 Archery z A 9 po raz pierwszy prowadziły ogień na Gotlandii, a sam pułk uczestniczy w tworzeniu artyleryjskiego komponentu rozwijanej grupy bojowej broniącej wyspy.

W 2027 r. wszystkie elementy Stridsgrupp Gotland mają po raz pierwszy ćwiczyć jako pełna całość. Oprócz wojsk pancernych i piechoty w skład systemu obrony wyspy mają wejść artyleria, obrona przeciwlotnicza i jednostki wsparcia, czyli dokładnie te zdolności, których potrzeba do utrzymania dużej wyspy pod presją przeciwnika.

Archer nie będzie strzelał z Gotlandii do Polski

Przy zasięgu nieco ponad 50 km nowa szwedzka armatohaubica oczywiście nie pokryje ogniem całego Bałtyku. Z Gotlandii nie dosięgnie ani polskiego wybrzeża, ani państw bałtyckich, więc nie należy traktować jej jak artyleryjskiej tarczy rozpiętej pomiędzy państwami NATO.

Jej znaczenie jest bardziej przyziemne, ale strategicznie bardzo ważne. Archer zwiększa możliwość obrony samej Gotlandii przed desantem, oddziałami przeciwnika działającymi na wyspie i innymi celami lądowymi. Jednocześnie mobilne działa mogą szybko zmieniać pozycje i współpracować z wojskami sojuszniczymi przerzucanymi na wyspę.

Jeżeli Gotlandia pozostaje w rękach NATO, to Sojusz zachowuje znacznie większą swobodę działania w centralnej części Bałtyku. Jeżeli natomiast przeciwnik mógłby swobodnie operować na wyspie, pojawiłoby się zagrożenie dla szlaków morskich i lotniczych prowadzących pomiędzy Skandynawią, Polską i państwami bałtyckimi.

Właśnie dlatego NATO od dawna określa Gotlandię jako miejsce istotne nie tylko dla Szwecji. Po wejściu tego państwa do Sojuszu w 2024 r. wyspa stała się elementem wspólnego planowania obronnego, a nie samotną szwedzką placówką w środku morza.

Dla Polski to już kolejny element

Polska i Szwecja coraz mocniej traktują Bałtyk jako wspólną przestrzeń bezpieczeństwa. W marcu pisaliśmy o planach budowania przez oba państwa wspólnej architektury ochrony akwenu, obejmującej m.in. współpracę wojskową, infrastrukturę krytyczną i rozwój wzajemnych zdolności.

Kilka miesięcy później opisywaliśmy również szwedzkie plany budowy znacznie większych fregat, które mają mocniej włączyć ten kraj w ochronę szlaków żeglugowych i zwalczanie okrętów podwodnych na Bałtyku. Archery są lądowym uzupełnieniem tej samej zmiany: Szwecja rozwija już nie tylko flotę i lotnictwo, lecz także jednostki zdolne utrzymać kluczowe fragmenty własnego wybrzeża oraz wysp.

Przeczytaj także:

Dla Polski ma to szczególne znaczenie ze względu na położenie państw bałtyckich. W razie kryzysu ich obrona wymagałaby przerzucania wojsk, amunicji i paliwa zarówno lądem, jak i drogą morską oraz powietrzną. Silna Szwecja i utrzymana Gotlandia tworzą drugą stronę tego systemu, utrudniając Rosji swobodne działanie w centralnej części akwenu.

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.