REKLAMA

Rezygnuję z przelewów w zwykłym banku. Znalazłem coś lepszego

Po ostatnim zagranicznym wyjeździe ze znajomymi nie umiem powrócić do zwykłych przelewów na telefon w polskich bankach. Znalazłem znacznie lepszy i prostszy sposób. Bez niego bym przepadł.

Przelewy revolut

W tym roku miałem możliwość spędzenia urlopu we Włoszech. Aby nie komplikować sprawy, zdecydowałem, że nie będę brać ze sobą gotówki. Postawiłem na swoje standardowe konto, wielowalutową kartę płatniczą z naprawdę korzystnymi kursami euro oraz na zyskującego na popularności Revoluta. Dotychczas niechętnie korzystałem z rozwiązania nawet pomimo posiadania fizycznej karty. Teraz je doceniłem.

Przelewy po wyjazdach grupowych bywają męczące

Stali bywalcy zagranicznych wyjazdów dobrze znają Revoluta. Aplikacja finansowa zyskała popularność głównie przez fakt, że jest tanim kontem wielowalutowym - zapewnia bardzo korzystne kursy, a przy zwykłych zakupach i płatnościach nie nakłada prowizji. Tymczasem w wielu polskich bankach, jeśli nie spełniamy określonych warunków (np. nie mamy konta dla młodych do 26 lat), nie możemy liczyć na korzystne przewalutowanie i od każdej transakcji pobierana jest opłata.

Jako że nie podróżuję zbyt często, moje polskie konto i karta płatnicza w zupełności mi wystarczały. Zresztą na wyjeździe nie korzystałem specjalnie z karty Revoluta, bo moja oferuje bardzo podobne kursy. Płacąc w euro, nie odczuwałem, że bank wyciąga ze mnie kasę.

Na wyjazdach grupowych - szczególnie przy dużej liczbie osób - trzeba liczyć się z tym, że czasem trzeba za kogoś zapłacić lub ktoś zapłaci za nas. Restauracje najczęściej nie mają problemu z podzieleniem rachunku na poszczególne osoby, ale bywa wygodniej, gdy zapłaci jedna osoba. Szczególnie gdy obsługa niezbyt dobrze mówi po angielsku, co we Włoszech zdarza się dość często w lokalnych restauracjach i kawiarniach.

Żeby nikt nie był stratny, korzystaliśmy z aplikacji do śledzenia wydatków – tym razem postawiliśmy na Tricount. Po powrocie przyszło rozliczyć się ze wszystkimi. Aplikacja ułatwia całą sprawę i minimalizuje liczbę transakcji, tak abyśmy nie musieli wysyłać kilku mniejszych kwot, np. po 1–2 euro, lecz od razu jedną większą sumę.

Jako że wszystkie płatności były realizowane we Włoszech, transakcje rozliczano w euro. Gdybyśmy korzystali z klasycznych przelewów na telefon BLIK z polskiego banku, trzeba by było każdorazowo przeliczać kwotę z euro na złotówki po obecnym kursie. Oczywiście przy wartościach pokroju 10 euro nie jest to wyjątkowo skomplikowane, ale to zawsze dodatkowa robota.

Interfejsy aplikacji bankowych wymagają przeklikania się przez mnóstwo opcji, aby wykonać prosty przelew na telefon. Do tego historia i potwierdzenie płatności znikają między innymi transakcjami.

Pierwszy raz w życiu użyłem przelewów w Revolut i jestem zachwycony

Jako że nie chciałem się bawić w przeliczanie wszystkich wydatków na złotówki, postanowiłem po raz pierwszy postawić na Revoluta. Większość znajomych korzysta z tego oprogramowania na co dzień, więc nawet wolała, aby zwracać podzielone kwoty właśnie tą metodą.

Wykonując po raz pierwszy przelewy w Revolucie, zdziwiłem się, jak to jest dobrze przemyślane i proste. Po pierwsze, trzeba wiedzieć, na jakie konto chcemy wysłać środki. Do tego można użyć Revtaga lub kodu QR, ale aplikacja korzysta też z synchronizacji z książką telefoniczną – wystarczy dać jej dostęp. Oprogramowanie automatycznie wykrywa osoby z naszej listy korzystające z Revoluta i wyświetla je w sekcji znajomych.

Zamiast przeklikiwać skomplikowane menu, wystarczy kliknąć dany kontakt i pojawia się widok przypominający czat w komunikatorze. Oprócz możliwości wysyłania wiadomości widzimy dwie opcje: "Poproś" i "Wyślij". Ta druga pozwala wybrać konto (w złotówkach lub euro) oraz konkretną walutę.

Oczywiście musimy mieć co wysłać. W tym celu możemy przelać np. złotówki i potem przy przelewie przeliczyć je na euro. Podejrzewam, że większość osób właśnie z tego powodu korzysta z aplikacji, ponieważ to ona zajmuje się przeliczaniem na obcą walutę po korzystnym kursie. Ja poszedłem na skróty i od razu zasiliłem swój portfel w euro.

I tutaj pojawia się kolejna zaleta: możliwość wpłat za pomocą portfeli mobilnych. W moim przypadku był to Apple Pay. Nie widzę potrzeby trzymania większych sum na Revolucie, więc wpłacałem konkretne kwoty, które musiałem przeznaczyć na spłatę. Po zasileniu portfela wystarczy w dolnej części ekranu kliknąć sekcję Przelew, wybrać osobę, kliknąć Wyślij i wpisać sumę. Przelewy są realizowane dosłownie natychmiastowo, bez potrzeby ręcznego przeliczania na euro.

W dodatku każda transakcja jest oznaczona na czacie z daną osobą. Po prawej stronie znajdziemy przelewy wysłane, a po lewej odebrane. Dokładnie widać, kiedy i ile komu wysłaliśmy. Przelewy nie znikają pośród zakupów spożywczych czy codziennych opłat. Dokładnie wiemy, ile wydaliśmy lub ile ktoś nam oddał – działa to w dwie strony.

Gdy tylko spróbowałem tej metody przelewów, nie chcę wracać do innej. Transakcje są prostsze i znacznie bardziej przejrzyste w porównaniu z klasyczną aplikacją bankową.

Czytaj też:

Albert Żurek
Redaktor

Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.