REKLAMA

Policjant nie mógł dogadać się ze strażakiem. Polskie służby żyją w radiowej wieży Babel

Polska buduje System Bezpiecznej Łączności Państwowej. Ma skończyć z sytuacją, w której każda służba rozwijała własne, niekompatybilne radio.

Służby nie mogły rozmawiać przez radio. Polska buduje wspólny system

Policjant, strażak i funkcjonariusz Straży Granicznej jadą na tę samą akcję. Każdy ma radio, każdy ma łączność i każdy może bez problemu rozmawiać ze swoimi ludźmi. Problem zaczynał się wtedy, gdy chcieli porozmawiać między sobą. Przez lata polskie służby budowały własne systemy niemal niezależnie od siebie. Efekt wiceminister spraw wewnętrznych Tomasz Szymański podsumował podczas posiedzenia sejmowej komisji wyjątkowo dosadnie: nikt siebie nie słyszał.

Każdy budował swoje radio

15 września sejmowa Komisja Cyfryzacji zajęła się funkcjonowaniem systemów łączności służb. To temat mało widowiskowy, dopóki nie wydarzy się powódź, ogromny karambol, atak terrorystyczny albo inny kryzys wymagający jednoczesnej pracy kilku formacji.

Szymański opisał system, który przez lata rozwijał się bez jednego organizatora. Policja rozbudowywała m.in. TETRĘ. Państwowa Straż Pożarna korzystała z innych rozwiązań, w tym DMR i w dużej części z łączności analogowej. Straż Graniczna również tworzyła własną cyfrową sieć. Poszczególne formacje zamawiały sprzęt, stawiały infrastrukturę i tworzyły komórki odpowiedzialne za łączność według własnych potrzeb.

Same systemy mogły działać dobrze wewnątrz konkretnej służby, lecz problem tak naprawdę pojawiał się na styku. Tę diagnozę potwierdziła wcześniej Najwyższa Izba Kontroli. W 2025 r. NIK stwierdziła wprost, że polskie służby nie miały jednolitego cyfrowego systemu łączności, mimo że próby jego stworzenia trwały ponad 20 lat. Co więcej, formacje nie wymieniały się wystarczająco informacjami o swoich inwestycjach. Zdarzało się więc, że zamiast wspólnie korzystać z masztu czy radiolinii, każda budowała własną infrastrukturę.

Mieli specjalny kanał. Prawie nikt go nie używał

Teoretycznie problem komunikacji między formacjami miał rozwiązywać kanał B112. Rozwiązanie było analogowe, miało ograniczony zasięg, nie zapewniało szyfrowania i było podatne na podsłuch oraz zakłócenia. Co gorsza, w części stanowisk dowodzenia nie prowadzono na nim ciągłego nasłuchu. Żeby zacząć rozmawiać przez kanał przeznaczony właśnie do współpracy służb, czasami trzeba było więc najpierw... zadzwonić.

Blisko 86 proc. ankietowanych w badaniu NIK funkcjonariuszy przyznało, że przez 2 lata w ogóle nie korzystało z B112 do kontaktu z innymi służbami. Kolejne 9,3 proc. używało go wyłącznie podczas ćwiczeń.Tylko 5 proc. deklarowało korzystanie z niego zgodnie z przeznaczeniem. Za to 52 proc. funkcjonariuszy używało do kontaktu z inną służbą telefonu komórkowego.

Radzono sobie więc też przez przekazywanie radiotelefonów między formacjami albo wysyłanie oficerów łącznikowych. Na granicy z Białorusią Straż Graniczna przekazywała nawet własne radiotelefony żołnierzom, żeby obie strony mogły bezpośrednio się porozumieć.

Karambol pokazał problem już w 2017 r.

W styczniu 2017 r. na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego doszło do gigantycznego karambolu. Zderzyło się 76 samochodów, droga była zablokowana przez około 15 godzin, a w działaniach brało udział 100 policjantów, 70 strażaków, śmigłowce i zespoły ratownictwa medycznego.

Po zakończeniu akcji jednym z pierwszych wskazanych problemów była właśnie łączność między służbami. Systemy działały w różnych standardach, a nawet w obrębie tych samych formacji wykorzystywano różne częstotliwości. Szybkie uruchomienie bezpośredniej komunikacji było trudne. Minęło kilka lat i sytuację ponownie sprawdził prawdziwy kryzys.

Podczas powodzi w 2024 r. w Kotlinie Kłodzkiej zalanie i przerwy w zasilaniu wyłączyły część stacji bazowych. PSP musiała na bieżąco łączyć radioprzemienniki DMR i korzystać z internetu satelitarnego.

Do zalanych miejsc wysyłano wtedy Starlinki, żeby utrzymać komunikację służb i mieszkańców. Ostatecznie rozmieszczono około 160 zestawów. Zadziałało, ale było to ratowanie sytuacji dodatkowymi środkami, a nie działanie gotowego wcześniej, wspólnego systemu odpornego na taki kryzys.

W Warszawie pokazali, że można to zrobić inaczej

Co ciekawe, rozwiązanie części problemów już tak naprawdę istnieje. Policja wdrożyła cyfrową TETRĘ m.in. w Warszawie, Krakowie, Łodzi i Szczecinie. W stolicy powstała grupa radiowa RATUNEK, do której dołączono m.in. Policję, PSP, Straż Miejską i centra zarządzania kryzysowego.

Wspólna grupa pozwoliła służbom rozmawiać ze sobą bez kombinowania z telefonami czy wymianą radiotelefonów. NIK uznała ten model za przykład tego, jak powinien wyglądać system ogólnokrajowy. TETRA nie jest technologią nową. Standard powstał jeszcze w latach 90. i ma też znane ograniczenia oraz historię problemów z bezpieczeństwem. Nadal ma jednak ogromną zaletę: jest projektowany właśnie dla służb ratunkowych i bezpieczeństwa, obsługuje grupową komunikację oraz może działać niezależnie od zwykłych sieci komórkowych.

Przełomem organizacyjnym miała być ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej, która weszła w życie 1 stycznia 2025 r. Minister spraw wewnętrznych został organizatorem Systemu Bezpiecznej Łączności Państwowej, czyli SBŁP. Zamiast kilku niezależnych projektów ma powstać system złożony z wzajemnie uzupełniających się warstw.

Jedną z nich jest SBŁP-T, czyli wspólna radiowa sieć oparta na TETRZE. Jej budowę i utrzymanie powierzono Komendantowi Głównemu Policji, a istniejąca policyjna infrastruktura jest rozszerzana na kolejne obszary kraju i użytkowników. Ale samo radio ma być tylko jednym elementem. Państwo chce połączyć bezpieczną łączność stacjonarną, mobilną, radiową i satelitarną. Do tego dochodzi mSzyfr, czyli polski szyfrowany komunikator dla administracji i służb oraz budowana europejska infrastruktura satelitarna IRIS².

Problem jeszcze nie zniknął

Łatwo byłoby zakończyć tę historię zdaniem, że od przyjęcia ustawy wszystko już działa. Nie działa. Budowa ogólnokrajowego systemu nadal trwa. PSP dopiero wchodzi do TETRY, część służb nadal korzysta z innych standardów, a sama infrastruktura wymaga ogromnej rozbudowy. NIK w 2025 r. oceniała, że pełne wdrożenie wspólnego systemu może zająć co najmniej 6 lat. Kontrolerzy zwracali przy tym uwagę na braki specjalistów odpowiedzialnych za utrzymanie cyfrowej łączności.

Przeczytaj także:

Tyle że tym razem różnica jest zasadnicza. Wcześniej przez ponad 20 lat Polska przede wszystkim tworzyła kolejne koncepcje, zespoły i plany. Teraz istnieje ustawowa odpowiedzialność, finansowanie i konkretny system, do którego mają dołączać kolejne formacje.

*Źródło grafiki wprowadzającej: FotoDax, Shutterstock.com / curraheeshutter, Getty Images, Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.