REKLAMA

Uwaga na te nowe sterowniki. Nvidia miesza w grafice

DLSS 5 wchodzi na starsze karty graficzne, Nvidia znów miesza w grafice, a gracze znów mają mieszane uczucia.

DLSS 5 GeForce RTX 40

Nvidia wydała DLSS 5 - najbardziej kontrowersyjną odsłonę swojej technologii rekonstrukcji obrazu. Firma próbuje przekonywać, że tym razem „szanuje artystyczną wizję twórców”, ale reakcje społeczności są… cóż, dokładnie takie, jak można było się spodziewać. Od zachwytu nad „GPT dla grafiki” po oskarżenia o „AI slop”, który zmienia bohaterów gier w postacie jak po filtrach z Instagrama.

Teraz okazuje się, że DLSS 5 nie będzie wyłącznie zabawką dla posiadaczy najnowszych kart RTX 50. Nvidia potwierdziła, że technologia trafi również na RTX 40 - choć niekoniecznie z pełną kontrolą po stronie użytkownika. To ruch, który może znacząco zwiększyć jej adopcję, ale też podgrzać dyskusję o tym, kto właściwie powinien decydować o finalnym wyglądzie gry: twórcy, gracze czy model AI.

Czytaj też:

DLSS 5: generatywna grafika w czasie rzeczywistym

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
DLSS 5 wyłączony
DLSS 5 w działaniu

W poprzednich wersjach DLSS mieliśmy do czynienia z upscalingiem wspieranym uczeniem maszynowym. DLSS 5 idzie znacznie dalej: to generatywna sztuczna inteligencja, która nie tylko rekonstruuje brakujące piksele, ale aktywnie „dopowiada” oświetlenie, materiały, detale skóry, włosów czy tkanin. Nvidia chwali się, że model rozumie semantykę sceny - potrafi odróżnić włosy od skóry, rozpoznać warunki oświetleniowe i na tej podstawie tworzyć bardziej „precyzyjne” klatki.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
DLSS 5 wyłączony
DLSS 5 w działaniu

Brzmi imponująco, ale w praktyce efekty bywają… zaskakujące. W Resident Evil Requiem bohaterka Grace Ashcroft wyglądała w wersji DLSS 5 jak po intensywnej sesji z filtrami beautifying - pełniejsze usta, mocniejszy makijaż, bardziej błyszczące włosy. W Starfield twarze postaci nabierały teatralnych refleksów, jakby ktoś ustawił im ring light tuż przed oczami.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
DLSS 5 wyłączony
DLSS 5 w działaniu

To właśnie te przykłady sprawiły, że część graczy zaczęła mówić o „AI slop”, czyli o efektach, które nie tyle poprawiają grafikę, co ją przekształcają w sposób niezamierzony przez twórców. Nvidia zapewnia, że nowa wersja „szanuje artystyczną intencję”, ale pierwsze wrażenie - jak przyznaje sama firma - było fatalne. Dlatego teraz komunikacja jest ostrożniejsza, a nacisk położony na to, że to twórcy mają decydować o stopniu ingerencji AI.

Modderzy zrobili swoje, Nvidia zmienia plany

Oficjalnie DLSS 5 miał wystartować tylko na kartach RTX 50 i tylko w jednym tytule. Nieoficjalnie - modderzy już dawno wyciągnęli wyciekniętą wersję i uruchomili ją na starszych GPU, odblokowując wszystkie suwaki i eksperymentując z efektami.

To właśnie ta aktywność społeczności sprawiła, że Nvidia zmieniła strategię. Firma potwierdziła, że DLSS 5 trafi również na RTX 40, choć nie wiadomo, czy wszystkie gry wcześniej zapowiedziane z DLSS 5 faktycznie wystartują z tą technologią. To kolejny element zamieszania, który nie pomaga w budowaniu zaufania.

„GPT dla grafiki” - czy faktycznie?

Jensen Huang określił DLSS 5 jako „moment GPT dla grafiki”, czyli przełom porównywalny z tym, co generatywne modele zrobiły dla tekstu i obrazu. I faktycznie - jeśli spojrzeć na możliwości, to jest to największy skok technologiczny w historii DLSS.

Model potrafi analizować pojedynczą klatkę i na jej podstawie generować złożone efekty: subsurface scattering na skórze, realistyczne odbicia na tkaninach, bardziej naturalne przejścia światła. W grach takich jak Hogwarts Legacy czy EA Sports FC widać poprawę w oświetleniu i materiałach - bardziej miękkie cienie, lepsze odbicia, większą głębię sceny. Problem w tym, że generatywna AI nie jest narzędziem chirurgicznym. To młot pneumatyczny. I czasem zamiast subtelnej poprawy dostajemy efekt „Instagram filter ON”.

Na razie DLSS 5 wygląda jak technologia o ogromnym potencjale, ale też o równie dużym ryzyku. Nvidia próbuje ją okiełznać, twórcy eksperymentują, modderzy robią swoje, a gracze… cóż, będą musieli zdecydować, czy chcą generatywnej grafiki w swoich ulubionych tytułach. Z całą pewnością DLSS 5 nie jest tylko kolejną wersją upscalingu. To zmiana filozofii renderowania. A takie zmiany zawsze budzą emocje - zarówno te pozytywne, jak i te bardzo, bardzo krytyczne.

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.