REKLAMA

Zuckerberg odpalił plan "firmy bez ludzi" i zaczął ciąć etaty. Zderzył się ze ścianą

Zwolnienia, śledzenie ruchów myszy i klawiatury, eksperymenty z agentami AI oraz plany radykalnego ograniczenia części zespołów - tak wyglądała zakulisowa transformacja Mety. Jednak plan rozpadł się przy pierwszej próbie wdrożenia.

Mark Zuckerberg miał plany na głęboką automatyzację Mety

Po tym jak Metaverse umarł (spodziewaną) śmiercią tragiczną, nowym oczkiem w głowie Marka Zuckerberga jest sztuczna inteligencja. I to nie jedynie implementowanie jej do każdego zakątka platform społecznościowych Mety, ale także posiadanie najlepszych modeli AI na rynku oraz wciśnięcie botów i agentów własnym pracownikom - o ile nie po prostu zastąpienie ich. Takie wnioski płyną z obszernego śledztwa agencji Reuters, która dotarła do dziesiątek wewnętrznych dokumentów, wpisów i nagrań oraz rozmawiała z ponad 20 osobami znającymi kulisy działania firmy. Według tych informacji Zuckerberg na początku roku uruchomił plan głębokiej przebudowy Mety pod hasłem "AI native", zakładający przejęcie znacznej części codziennej pracy przez sztuczną inteligencję.

Meta szykowała radykalną dehumanizację działalności koncernu

Projekt otrzymał kryptonim Project OT, czyli Organization Transformation. Plan przewidywał przyszłość, w której AI wykonywałaby znaczną część codziennych zadań tysięcy pracowników, nadzorowana przez znacznie mniejsze, "nasycone talentem" grupy ludzi. W najbardziej radykalnych scenariuszach kierownictwo rozważało zmniejszenie liczebności części zespołów nawet o 60 proc., a restrukturyzację podzielono na dwie fale - pierwsze zwolnienia miały nadejść w maju, kolejne w listopadzie. Meta potwierdziła Reutersowi istnienie Project OT, zaznaczając, że był to trwający rok projekt dotyczący cięcia kosztów, zmiany struktur zespołów i przenoszenia pracowników do nowych priorytetowych obszarów, między innymi związanych z przygotowywaniem danych treningowych dla modeli AI. Firma przyznała, że najbardziej drastyczne analizowane warianty zakładały redukcję niektórych zespołów nawet o 60 proc., ale nigdy nie planowała zwolnienia takiej części całej załogi.

Inspiracją dla kierownictwa Mety była idea budowania firmy od podstaw z myślą o sztucznej inteligencji, a nie jedynie dokładania kolejnych narzędzi AI do istniejących procesów. Alex Schultz, dyrektor ds. danych w Meta, oraz Naomi Gleit, szefowa działu produktów, odwiedzili w ubiegłym roku Azję, gdzie przyglądali się startupom budującym swoje struktury organizacyjne wokół AI. Firma prowadziła też własne badania i programy pilotażowe. Jeden z pierwszych uruchomił Ime Archibong, wieloletni wiceprezes ds. zarządzania produktami, tworząc niewielkie zespoły złożone z dwóch lub trzech inżynierów i projektanta, wyposażone w narzędzia AI i pracujące w czterotygodniowych cyklach. W kolejnym dokumencie "AI-Native Playbook" pojawił się pomysł zastąpienia tradycyjnych stanowisk projektantów i inżynierów ogólnym tytułem "buildera", ograniczenia liczby szczebli średniego zarządzania i wykorzystania agentów AI do pomocy przy ustalaniu codziennych priorytetów.

Do czerwca podobne małe zespoły wdrożyło co najmniej 11 jednostek Mety, w tym działy inżynieryjne i badawcze. Jednocześnie firma przygotowywała się do cięć zatrudnienia, choć informacje o nich przedostały się do pracowników wcześniej, niż zamierzano. Już 13 marca do mediów wyciekła informacja, że Meta rozważa zwolnienia mogące objąć 20 proc. lub więcej całej załogi, a późniejsze doniesienia wskazywały na pierwszą falę redukcji obejmującą około 10 proc. pracowników. Nastroje dodatkowo pogorszyło wdrożenie w USA oprogramowania śledzącego ruchy myszy i naciśnięcia klawiszy, które miały dostarczać danych do trenowania agentów AI. Wielu zatrudnionych zaczęło obawiać się, że pomaga szkolić systemy mające ich później zastąpić.

Sprzeciw szybko przerodził się w otwarty bunt

Pracownicy zalali wewnętrzną sieć Workplace krytycznymi wpisami, czarnym humorem i obrazkami słoni, symbolizującymi temat zwolnień, o którym kierownictwo nie chciało rozmawiać. Część osób weszła też w bezpośredni spór z Andrew Bosworthem, dyrektorem technologicznym Mety nadzorującym transformację AI. Wewnętrzne badanie Pulse wykazało spadek pozytywnych ocen nastrojów pracowników z 74 do 55 proc., a działania związane z organizowaniem protestów nabrały rozpędu. Między przenosinami pracowników a zwolnieniami zatrudnienie w niektórych jednostkach inżynieryjnych spadło do końca maja nawet o 30 proc.

Równolegle pojawiły się dane podważające założenie, że agenci AI szybko zapewnią oczekiwany wzrost produktywności. Według informacji opisanych przez Reuters liczba zmian w kodzie wykorzystywanym w wewnętrznej infrastrukturze wzrosła o 220 proc. rok do roku, ale liczba zmian przekładających się na nowe lub ulepszone funkcje dla użytkowników zwiększyła się jedynie o 36 proc. Pojawiły się też ostrzeżenia dotyczące niezawodności: jeden z wewnętrznych wpisów informował, że niekontrolowane agenty AI wykonywały działania na dużą skalę, których ludzie prawdopodobnie by nie podjęli. Liczba poważnych incydentów technicznych i związanych z bezpieczeństwem miała wzrosnąć o 40 proc., a czas poświęcany przez pracowników na ich usuwanie - o 70 proc.

Plan spalił na panewce

Kulminacja nastąpiła 19 maja, zaledwie kilka godzin przed rozpoczęciem pierwszej fali zwolnień. Zuckerberg spotkał się wówczas z najbliższymi współpracownikami i zdecydował o anulowaniu planowanej na listopad drugiej fali restrukturyzacji. Następnego dnia Meta i tak zwolniła 10 proc. pracowników, ale po zakończeniu redukcji jej szef napisał pozostałym osobom, że nie spodziewa się kolejnych ogólnofirmowych zwolnień w tym roku i chce zapewnić im większą stabilność. Firma później wstrzymała program śledzenia aktywności pracowników, pozwoliła części osób przeniesionych do zespołów AI wrócić do wcześniejszych działów, a dyrektor finansowa Susan Li została zaangażowana w działania mające poprawić morale.

W lipcu Zuckerberg przyznał podczas wewnętrznego spotkania, że błędnie oszacował tempo reorganizacji. Rozwój agentów AI, jak stwierdził, nie przyspieszył tak szybko, jak oczekiwał, choć nadal spodziewa się widocznych korzyści w ciągu kolejnych trzech do sześciu miesięcy. Publicznie zmienił też ton komunikacji, przekonując, że Meta "stawia na ludzi", a nie przede wszystkim na automatyzowanie pracy.

Ale czy rzeczywiście miliarder wycofał się ze swojej retoryki? Zuckerberg w eseju "The Future is for Everyone" opublikowanym niecałe 2 tygodnie temu nie wyklucza zresztą, że firmy mogą w przyszłości zatrudniać mniej osób, nawet jeśli liczba miejsc pracy w całej gospodarce nie będzie maleć. Dlatego obecne wycofanie się z wywracania kadr do góry nogami traktowałabym jako jedynie zasłonę dymną i grę na zwłokę. W końcu mówimy tu o człowieku, który już wcześniej zadeklarował, że wolałby spalić miliardy niż zostać w tyle w wyścigu po najlepszą AI.

Czytaj też:

Malwina Kuśmierek
Redaktor

Redaktorka Spider's Web specjalizująca się w tematykach sztucznej inteligencji, smartfonów i oprogramowania. Jako sześciolatka powiedziała w wywiadzie dla lokalnej telewizji, że chce zostać dziennikarką. Dzisiaj jest absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Od dziecka pasjonuje się szeroko pojętymi grami i technologią, a w gimnazjum zapałała miłością do grafiki komputerowej i elektroniki użytkowej. Swoją pasję przekuła w działalność dziennikarską. Prywatnie miłośniczka psów, gotowania i literatury faktu.