REKLAMA

Gigantyczny wyciek GTA 6 to akcja PR. Tyle że nie Rockstara

Upublicznienie wideo z GTA 6 ma drugie dno. Cyberleek wykorzystał autentyczne materiały z gry jako wabik, a cała ich krucjata może okazać się tylko sprytną kampanią krypto.

GTA 6 wyciek cyberleek

Wyciek materiałów z GTA VI zdążył już obiec cały internet, wywołać burzę, falę analiz i równie dużą falę teorii. Tyle że im dłużej przyglądamy się temu, co robi grupa podpisująca się jako Cyberleek, tym bardziej widać, że cała ta „walka o prawa graczy” może być tylko efektowną manipulacją. Bo za kulisami manifestów, haseł o końcu cyfrowych preorderów i obronie konsumentów kryje się coś znacznie bardziej przyziemnego: promocja memecoina na Solanie. I to w stylu internetowych pump-and-dumpów.

Robin Hood czy marketingowiec od krypto?

'Pirackie' materiały z GTA VI są opatrzone linkami i kodami QR. Stanowczo odradzamy interakcję

Cyberleek pojawił się nagle, w idealnie dobranym momencie - dziewięć dni przed oficjalnym „Extended Look” GTA VI na Netfliksie. Wyciek wygląda na autentyczny, co potwierdzały błyskawiczne DMCA od Take-Two, czyli wydawcy gry. Manifest grupy brzmiał jak skrzyżowanie kampanii Stop Killing Games z cyberpunkowym fanfikiem: koniec preorderów, koniec DLC ukrytych na dysku, koniec gier, które umierają, gdy wydawca wyłącza serwery. Wszystko to podane w tonie „haktywistycznej krucjaty”.

Czytaj też:

Tyle że równolegle - i to nie gdzieś w przypisie, tylko w samym sercu ich komunikacji - Cyberleek zachęca do kupowania ich własnego tokena ($CYBERLEEK) na Solanie. Wyciek mapy? Wyciek gameplayu? Wszystko okraszone wezwaniem do wsparcia „tajnego projektu”, który rzekomo ma bronić graczy przed złymi korporacjami. Tyle że szczegółów projektu nie ma, a jedynym konkretem jest memecoin.

Notowania $CYBERLEEK w ostatnich godzinach (OpenSea)

„To nie jest cash grab”. Oczywiście, że jest

W manifestach Cyberleeka powtarza się zdanie: „To nie jest cash grab”. To dokładnie to, co powiedziałby każdy, kto robi cash grab. Wygląda na to, że osoby z grupy Cyberleek chcą wykorzystać największy gamingowy event roku, podpiąć się pod autentyczne materiały, zbudować zasięg i przekierować uwagę na własny token. Wykorzystać prawdziwe frustracje graczy, podpiąć się pod realne dyskusje o cyfrowej własności, a potem przekierować ruch na memecoin. Wyciek GTA VI jest tu tylko paliwem marketingowym.

Granica między buntem a marketingiem potrafi zniknąć szybciej niż filmik z GTA VI po DMCA od Rockstara. I to jest chyba najważniejsza lekcja z całej tej historii: dziś nie wystarczy już pytać, czy coś wyciekło. Trzeba pytać kto na tym zarabia. Bo równie istotnym zagrożeniem dla branży nie będą tylko chciwe korporacje, ale również i ci, którzy tylko udają, że z nimi walczą.

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.