REKLAMA

Facebook zablokował nasz fanpage, oszukańcze reklamy zostają. Co za kpina

Dziś rano obudziłem się z kolejnym powiadomieniem od Mety. Fanpage Rozrywka Spider’s Web - prowadzony przez naszą redakcję od lat - został wstrzymany w rekomendacjach Facebooka. Powód? "Zbyt wiele nieoryginalnych materiałów."

Facebook zablokował nasz fanpage, oszukańcze reklamy zostają. Co za kpina

Kilka tygodni temu to samo spotkało główny fanpage Spider’s Web.

Rozrywka Spider’s Web publikuje recenzje seriali, filmów, teksty o popkulturze. Wszystko pisane przez naszych redaktorów, wszystko unikalne, wszystko nasze. Na facebookowym fanpage’u serwisu w zasadzie jedyne co robimy, to promujemy nasze teksty. Na różne sposoby, jak dobre praktyki algorytmiczne nakazują - raz zdjęciem, raz tekstem, raz cytatem, itd. I właśnie ten fanpage zablokował nam Facebook. Za "nieoryginalne materiały", serio?

Powiem wprost to, czego komunikaty prasowe ani dyplomatyczne pisma do Komisji Europejskiej nie zawierają: Facebook od lat uprzykrza życie wydawcom medialnym w sposób bezkarny, chaotyczny i podporządkowany jednemu celowi - wyciąganiu od nas jak najwięcej pieniędzy przy jak najmniejszym nakładzie własnej pracy.

Rozumieją deepfejki. Nie rozumieją naszych tekstów

W piśmie do Komisji Europejskiej minister Gawkowski przytoczył dane samej Mety: firma usunęła w ciągu roku 137 tys. polskich reklam naruszających zasady dotyczące oszustw i wyłudzeń. Ponad 88 proc. - zanim zgłosili je użytkownicy.

Brzmi imponująco. Tyle, że te 137 tys. usuniętych reklam to ułamek tego, co przez platformę przeszło. Meta sama przyznaje, że 30 proc. jej przychodów reklamowych pochodzi od niezweryfikowanych reklamodawców. Niezweryfikowanych. Czyli takich, których Meta nie sprawdziła. Takich, wśród których mogą być i są oszuści sprzedający reklamy z deepfejkowymi twarzami Brzoski, Nawrockiego, Lewandowskiego i tysiąca innych Polaków.

Przy tej skali działania - systemach wykrywania oszustw wartych miliardy dolarów, tysiącach moderatorów, AI trenowanej latami - Facebook nie jest w stanie odróżnić oryginalnych tekstów redakcji Spider’s Web od "nieoryginalnych materiałów". Albo po prostu nie chce.

Jak zarabia Meta. I dlaczego blokowanie nas jest częścią planu

Mechanizm zarabiania przez Facebooka ogromnych pieniędzy jest turbo prosty i cyniczny jednocześnie.

Meta zarabia na reklamach. Im więcej płatnych zasięgów kupują wydawcy - tym więcej Facebook zarabia. Im bardziej organiczny zasięg fanpage’y spada, tym bardziej wydawcy są zmuszeni płacić za zasięg płatny. Zablokowanie rekomendacji to nie jest przypadkowy błąd algorytmu. To biznesowy nacisk: płać, albo znikaj.

Spider’s Web ma kilka milionów czytelników miesięcznie. Nasze treści - oryginalne, redakcyjne, wielokrotnie nagradzane - mają wartość dla użytkowników Facebooka. I Facebook na tym zarabia: nasi czytelnicy spędzają czas na platformie, klikają, generują dane, oglądają reklamy. My dostarczamy treści, które pomagają ich przytrzymać na platformie Zuckerberga. I zapewniam - Facebook zarabia na tym więcej niż my.

A potem blokuje nasze rekomendacje za "nieoryginalne materiały" i czeka aż zaczniemy płacić za odzyskanie zasięgu. To jest model biznesowy Facebooka w stosunku do wydawców. Nie żadna teoria spiskowa, po prostu celowy mechanizm.

Deepfejkowe reklamy zostają. Nasze teksty znikają

Przez ostatnie miesiące obserwowaliśmy, jak na Facebooku i Instagramie masowo pojawiają się reklamy z deepfejkowymi twarzami Brzoski, polskich przedsiębiorców, polityków. Reklamy nakłaniające do inwestycji w kryptowaluty, do genialnych systemów zarabiania, do scamów na które tracą pieniądze tysiące Polaków. Meta - jak sama przyznała - zarabia od 7 do 16 mld dolarów rocznie na reklamach kwalifikowanych wewnętrznie jako ryzyko scamu.

Te reklamy zostają. Czasem godzinami, czasem wręcz dniami. Meta reaguje po zgłoszeniu, ale zanim zareaguje, reklama zdąży wyświetlić się setkom tysięcy użytkowników i wyłudzić pieniądze od dziesiątek z nich.

A fanpage Rozrywka Spider’s Web - z oryginalnymi recenzjami filmów i seriali, bez jednej nieoryginalnej treści - dostaje blokadę rekomendacji. To nie błąd systemu, to właśnie system.

Gawkowski pisze do Brukseli. Dobrze. Ale to za mało

Wicepremier Gawkowski zażądał od Komisji Europejskiej kary dla Mety w wysokości nie niższej niż 250 mln euro za tolerowanie oszukańczych reklam i brak skutecznego systemu weryfikacji. Wcześniej Brzoska wygrał z Metą w polskim sądzie, co pokazało, że da się z Facebookiem wygrać.

Tyle, że co z tego. Meta ma nieograniczone zasoby prawne. Właśnie zawarto ugodę na 16,7 mld dolarów z 29 stanami USA, a Facebook wróci pewnie zaraz do swojego normalnego działania. 250 mln euro to dla Mety element kosztu prowadzenia biznesu a nie sankcja zmieniająca zachowanie. Największe firmy technologiczne świata od dekad optymalizują nie tylko podatki, ale i kary - wliczają je w koszty operacyjne i dalej robią swoje.

Zmiana zachowania Mety wymagałaby czegoś znacznie bardziej dotkliwego niż jednorazowa kara. Wymagałaby realnej odpowiedzialności prawnej za każdą oszukańczą reklamę, która przeszła przez platformę. Wymagałaby modelu, w którym Meta nie zarabia na oszustwach, a dziś zarabia przeogromne pieniądze. Te 30 proc., które generują scamowe reklamy, to spora część marży firmy Zuckerberga.

Facebook nie ma problemu ze scamami. Ma problem z nami - użytkownikami, mediami, podmiotami, które budują jego wartość. I to mówi wszystko o tym, czym Facebook naprawdę jest.

Czytaj także:

Zdjęcie główne: Romuald_KL / Shutterstock zmodyfikowane przez AI

Przemysław Pająk
Redaktor

Ojciec założyciel i rednacz Spider's Web w jednym. Słynie z bufonowatych tyrad, w których ogłasza prawdę objawioną i jedyną. W Sieci zaczynał pisać, gdy większość Czytelników Spider's Web chodziła jeszcze w pampersach. Wymądrza się głównie na temat biznesu technologicznego, ale tak naprawdę ma wiele do powiedzenia na tematy wszelakie.