Google ukradł internet. I właśnie ogłosił rekordowe zyski
Alphabet - spółka matka Google - ogłosiła wyniki za pierwszy kwartał 2026 roku. Przychody z wyszukiwarki wyniosły 60,4 miliarda dolarów. Wzrost rok do roku - 19 procent. Zysk netto całej grupy: 62,57 miliarda dolarów - wzrost o 81 procent w porównaniu z rokiem poprzednim.

81 procent. W jeden rok. Ponad 230 mld zł zysku. W jeden kwartał roku.
Na konferencji dla inwestorów szef Google'a Sundar Pichai tryskał entuzjazmem. - Ludzie kochają nasze doświadczenia AI, takie jak AI Mode i AI Overviews, i wracają do wyszukiwarki częściej - mówił. Zapytania są na historycznie najwyższym poziomie.
A teraz porozmawiajmy o tym, co dzieje się po drugiej stronie tego rekordu
Przez dwie dekady internet funkcjonował na prostej, niepisanej zasadzie. Google indeksuje treści tworzone przez wydawców, blogerów, redakcje, twórców, instytucje, urzędy, naukowców, prawodawców. Agreguje tę wiedzę, porządkuje ją, wyświetla użytkownikowi wraz ze swoimi reklamami - i odsyła go do źródła. Klikasz w wynik, trafiasz na stronę. Strona zarabia na reklamach. Z tych pieniędzy opłaca dziennikarzy, redaktorów, fotografów, twórców wideo.
To była symbioza. Google potrzebował treści, żeby być użyteczny. Wydawcy potrzebowali Google'a, żeby docierać do czytelników. Żadna ze stron nie była przesadnie zachwycona podziałem zysków - wydawcy zawsze uważali, że dostają za mało - ale przynajmniej mechanizm działał. Ruch płynął w obie strony.
Co teraz robi Google: bierze wszystko, oddaje nic
AI Overviews to funkcja, którą Google wdrożył masowo w 2024 roku. Zamiast listy linków do kliknięcia, użytkownik dostaje gotową odpowiedź wygenerowaną przez AI — zsyntetyzowaną z treści dziesiątek stron, które tę wiedzę stworzyły. Strony są czasem wymienione gdzieś na dole, małym drukiem. Prawie nikt w nie nie klika.
Dane są druzgocące. Według Similarweb zero-click searches - czyli wyszukiwania, po których użytkownik nie klika w żaden link - wzrosły z 56 do 69 procent wszystkich zapytań między majem 2024 a majem 2025. Gdy pojawia się AI Overview, kliki w pierwszy organiczny wynik spadły o niemal 79 procent.
Ruch z Google do wydawców spadł globalnie o jedną trzecią w ciągu roku - o 38 procent w samych Stanach Zjednoczonych. Dziesięć największych serwisów technologicznych wspólnie traciło 112 milionów wizyt miesięcznie z Google - do początku 2026 roku zostało im mniej niż 50 milionów.
Digital Trends stracił 97 procent ruchu z wyszukiwarki. Forbes i HuffPost - minus 50 procent. Washington Post - minus 40 procent. Business Insider zwolnił 21 procent załogi. Muzyczny blog Stereogum stracił 70 procent przychodów z reklam. To dane, które są publicznie dostępne. Ci, o których szersze grono nie wie, cierpią poza publicznym okiem. A Google w tym samym czasie zarobił ponad 60 miliardów dolarów na searchu. W 3 miesiące.
To jest właśnie sedno całej sprawy, o którym Google woli nie mówić wprost: search wcale nie spada mimo rosnącej popularności LMM-ów, tj Chat GPT - spada ruch do wydawców. To są dwie zupełnie różne rzeczy, które Google konsekwentnie miesza w jednym worku, licząc, że nikt nie zauważy różnicy. Wyszukiwarka ma się świetnie. Ekosystem treści, który ją karmi - umiera.
Czytaj także:
Google nie produkuje niczego. Zarabia na wszystkim
Google nie produkuje żadnych treści. Nie ma redakcji, nie ma dziennikarzy, nie zatrudnia ekspertów od gotowania ani mechaników samochodowych, którzy piszą poradniki. Google kolekcjonuje, przetwarza i syntetyzuje - cudzą pracę, cudze doświadczenie, cudze pieniądze wydane na reportaż, zdjęcie, wywiad, analizę.
Przez dwadzieścia lat ta praca była "wynagradzana" ruchem. Teraz nie jest wynagradzana niczym. Google bierze treści, zamienia je w odpowiedź AI, wyświetla przy niej reklamę i inkasuje pieniądze. Autorowi tych treści nie zostają nawet ochłapy.
Polska nie jest wyjątkiem — tylko mówi o tym ciszej
W Polsce skala problemu jest identyczna. Serwisy medialne wszystkich kategorii odnotowują dramatyczne spadki ruchu organicznego. Raportują spadki z searcha - a co za tym idzie także z Google Discover, bo algorytmy tych dwóch usług są ze soba powiązane - sięgające 70 - 90 procent. Redukcje zatrudnienia dotknęły nie tylko dziennikarzy, ale i całe działy SEO - tak było choćby w Grupie ZPR Media, gdzie zwolniono szefa działu i rozmontowano go w całości.
Nie ma i nie będzie dobrego zakończenia tej historii
Oczekuje się, że ruch z wyszukiwarek spadnie o kolejne 43 procent w ciągu trzech lat. Część wydawców próbuje w jakiś sposób dogadać się z Google'em. Część próbuje negocjować licencje z platformami AI. Część przestawia się na subskrypcje i newslettery. Część po cichu redukuje zatrudnienie i zasięg.
Google zaś - o czym mówił wczoraj Pichai - inwestuje prawie 200 nowych miliardów dolarów w infrastrukturę AI. Żeby jeszcze sprawniej przetwarzać cudze treści. Żeby jeszcze rzadziej odsyłać do ich autorów.
Sundar Pichai chwalił się wczoraj inwestorom, że "2026 to fantastyczny start". Google nigdy nie zarabiał tyle co teraz. AI okazała się maszyną do drukowania pieniędzy, nakarmioną treściami, które ktoś inny stworzył, serwującą odpowiedzi, które sprawiają, że do tego kogoś już nie musisz zaglądać.
To jawne pogwałcenie niepisanej umowy, na której zbudowany był cały ekosystem internetowych mediów. Kradzież w biały dzień, opakowana w komunikat prasowy o rekordowych wynikach.
I nie ma żadnego mechanizmu, który zmusiłby Google do zaprzestania.
Bo kto miałby go do tego zmusić?



















