Meta wypięła się na polski rząd i Rafała Brzoskę. "Trzeba uderzyć pięścią w stół"
Meta póki co niespecjalnie przejmuje się pretensjami Rafała Brzoski, jak również pozostaje niewzruszona na działania polskiego rządu. Jak długo jeszcze będziemy udawać, że deszcz pada?

Rafał Brzoska ma dość tego, że na Facebooku i Instagramie wciąż wyświetlane są fałszywe reklamy wykorzystujące jego wizerunek. Ten spór trwa od dłuższego czasu, a Meta lekceważąco traktuje nie tylko użytkowników swoich platform, ale też wyroki polskich sądów. Po nagłośnieniu sprawy przez szefa InPostu list do antyspołecznościowego kolosa wysłał minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Wicepremier domagał się stanowczej reakcji koncernu ws. oszustw.
Meta - nie uwierzycie - nie przejmuje się słusznymi pretensjami polskiego rządu
- Wczoraj wieczorem Meta odpowiedziała na mój list w sprawie oszukańczych reklam na Facebooku. Ta odpowiedź mnie nie satysfakcjonuje - przyznał minister cyfryzacji na antenie Polsat News, goszcząc w programie Graffiti.
W reklamach tych wykorzystywany jest wizerunek celebrytów i polityków. Taka reklama powinna znikać w ciągu kilku minut, a nie kilku dni. Kończymy prace nad ustawą o usługach cyfrowych. To prawo, które ma chronić użytkowników i jasno mówić platformom: macie obowiązek usuwać nielegalne treści, a za niewywiązywanie się z tego obowiązku będą konsekwencje. Platformy muszą ponosić odpowiedzialność za łamanie prawa - zaznaczył.
Brzmi groźnie i może bym uwierzył w te stanowcze reakcje, gdyby nie fakt, że już co najmniej kilkakrotnie słyszeliśmy o tym, że bezkarność platform dobiega końca. A tymczasem ludzie listy piszą i dalej niewiele się zmienia.
Bo niby i dlaczego nagle Meta miałaby poważnie przejąć się listem wicepremiera, skoro - jak przypominał Paweł Grabowski - Krzysztof Gawkowski od dawna spotykał się z przedstawicielami Big Techów, a członek Mety zasiadał w polskiej Radzie ds. Cyfryzacji, działającej przy Ministerstwie Cyfryzacji.
Minister jest oburzony, a co w sumie zrobił? Czy uroczyście wezwał do złożenia dymisji członka Mety? No nie. (...) Jak zwykle polskie państwo jest uległe wobec wielkiej korporacji
Szans do reakcji i żądania działań było pewnie niemało. I kto wie, może takie apele się nawet w kuluarach pojawiały. Widocznie nie zostały wysłuchane. Od dawna nie jesteśmy traktowani jak równy partner, a bardziej jak ktoś, kto brzęczy nad uchem i trzeba czekać, aż się znudzi. "Tak, tak, załatwimy, jasne, na pewno, czas pokaże" - parafrazując klasyka.
Tylko co dalej? Meta nie przejęła się apelem ministerstwa, co było do przewidzenia. Sprawa ma jednak trafić wyżej.
- Oczekujemy nie tylko odpowiedzi na samo pismo, ale zmiany działania i jeżeli zmiana działania nie nastąpi, to nasz kolejny list będzie już do Komisji Europejskiej (KE) o wszczęcie postępowania z aktu o usługach cyfrowych (DSA) - poinformował w piątek w programie WP „Tłit” wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, cytowany przez PAP.
Być może - wreszcie - sprawa nabierze rozpędu. Rodzi się jednak pytanie, czy rzeczywiście takiej interwencji nie mogło być wcześniej, a dopiero po tym, jak Rafał Brzoska stracił cierpliwość, to zaczęło się coś dziać. Tyle że problem nie pojawił się przed kilkoma tygodniami, a trwa od lat. Ten brak realnych działań ze strony rządu zwyczajnie smuci i irytuje.
Rafał Brzoska: mamy prawo wiedzieć, co odpowiedziała Meta
Szef InPostu zareagował na słowa ministra cyfryzacji.
- Zero zdziwienia, że odpowiedź jest na zasadzie "spadaj na drzewo" ze strony Meta. Panie Premierze, bardzo dziękuję za reakcję i jednoznaczne stanowisko. Czy możemy jednak poznać tę "odpowiedź"? Myślę, że opinia publiczna ma do tego prawo - napisał Brzoska w mediach społecznościowych.
Potrzebujemy nie szybkiego usuwania nielegalnych treści, ale realnej odpowiedzialności platform za dopuszczanie i monetyzowanie oszustw. Bo bezpieczeństwo w internecie nie może zależeć od tego, czy ktoś jest ministrem, celebrytą czy ma milion obserwujących. Taka sama ochrona należy się każdemu Polakowi - dodał szef InPostu.
Wcześniej Brzoska zaapelował do polityków pisząc, że "najzwyczajniej w świecie trzeba [uderzyć] pięścią w stół w Brukseli i pokazać że Polska ma tego DOSYĆ".
W poniedziałek Rafał Brzoska udostępnił nagranie przedstawiające fałszywą reklamę, której autorzy wykorzystali wizerunek prezydenta Karola Nawrockiego.
Oszustwo, na które zwrócił uwagę Brzoska, dobrze pokazuje, że na braku działań Mety tracą wszyscy - polscy użytkownicy, którzy mogą nabrać się na rzekomą pewną inwestycję, jak i sami politycy. Złodzieje nie patrzą na partie, uderzają w każdą popularną postać, kradnąc jej wizerunek. W tym przypadku szczególnie szokujące jest to, że chodzi o prezydenta kraju (a wcześniej niejednokrotnie byli to przecież członkowie rządu). Ten brak działań ze strony Mety jest wyrazem braku szacunku do nas wszystkich.
Zaangażowanie Rafała Brzoski oznacza, że sprawy nie będzie można dłużej zamiatać pod dywan. W końcu. Choć smutne, że dopiero znany biznesmen musiał powiedzieć dość, by coś drgnęło. Wcześniej oszustwa na Polakach nie robiły na politykach większego wrażenia.
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.