REKLAMA

Scrollowanie trwa po wyjściu z aplikacji. Skutki u nastolatków przychodzą znacznie później

Problematyczne korzystanie z mediów społecznościowych wyprzedzało wzrost objawów ADHD. Badacze śledzili 11 286 młodych osób przez 5 lat.

Social media i ADHD u nastolatków. Badanie 11 tys. osób

Zespół kierowany przez badaczy z University of California w San Francisco obserwował ponad 11 tys. nastolatków przez 5 lat. Gdy młodzi coraz gorzej kontrolowali korzystanie z mediów społecznościowych, rok później rodzice częściej dostrzegali u nich problemy z uwagą i impulsywnością.

Nie liczyli tylko godzin. Sprawdzali, czy można przestać

Jest jeszcze kolejny film, szybkie sprawdzenie powiadomienia i odpowiedź, która przecież zajmie kilkanaście sekund. Chociaż później telefon leży już ekranem do dołu, to myśl nadal krąży wokół tego, co mogło pojawić się w aplikacji. To właśnie ten drugi etap interesował badaczy najbardziej.

Nie pytali wyłącznie o czas spędzany przed ekranem. Nastolatkowie wypełniali 6-elementowy kwestionariusz mierzący problematyczne korzystanie z mediów społecznościowych. Pytania dotyczyły m.in. ciągłego myślenia o aplikacjach, potrzeby korzystania z nich coraz częściej, sięgania po nie dla poprawy nastroju, nieskutecznych prób ograniczenia, napięcia pojawiającego się bez dostępu oraz negatywnych konsekwencji w codziennym życiu.

Dwie osoby mogą spędzać w mediach społecznościowych tyle samo czasu, ale tylko jedna z nich będzie odkładać obowiązki, wielokrotnie łamać własne limity i odczuwać rozdrażnienie, gdy telefon znajdzie się poza zasięgiem. Sama liczba minut opisuje ekspozycję. Kwestionariusz miał pokazać, czy użytkownik nadal kieruje swoim zachowaniem, czy coraz częściej robi to aplikacja.

Ponad 11 tys. młodych osób i 5 kolejnych pomiarów

Analiza objęła 11 286 uczestników dużego amerykańskiego projektu badającego rozwój mózgu i zdrowie dzieci. W chwili pierwszego pomiaru wykorzystanego w tej pracy mieli średnio 12,1 roku. Badacze wracali do nich raz w roku, a łącznie wykorzystali 44 067 obserwacji z pięciu fal badania.

Nastolatkowie opisywali własne korzystanie z social mediów, natomiast rodzice lub opiekunowie oceniali zachowania związane z ADHD, w tym trudności z koncentracją i impulsywność. Nie chodziło przy tym o stawianie diagnozy przez ankietę. Autorzy śledzili natężenie objawów, a następnie sprawdzali, czy zmiana w jednym obszarze wyprzedza zmianę w drugim.

Model statystyczny oddzielał trwałe różnice między uczestnikami od zmian zachodzących u tej samej osoby. Badacze sprawdzali więc, co działo się później, gdy konkretny nastolatek korzystał z social mediów w bardziej problematyczny sposób niż zwykle. W obliczeniach uwzględniono m.in. płeć, dochody gospodarstwa domowego i wykształcenie rodziców. Wynik utrzymał się również po wyłączeniu osób, które na początku analizy miały rozpoznane ADHD albo przyjmowały związane z nim leki.

Najwyraźniejszy ślad pojawił się między 14. a 16. rokiem życia

W późniejszych odstępach między pomiarami wzrost problematycznego korzystania z mediów społecznościowych wyprzedzał niewielki wzrost objawów ADHD raportowanych przez rodziców rok później. Związek był najsilniej widoczny w środkowym okresie dojrzewania, mniej więcej między 14. a 16. rokiem życia.

W tym wieku rośnie swoboda korzystania z telefonu, choć mechanizmy odpowiedzialne za samokontrolę wciąż dojrzewają. Aplikacje oferują przy tym szybkie, nieprzewidywalne nagrody: polubienie, wiadomość albo kolejny film dopasowany przez algorytm. Następny ruch palca zawsze może przynieść coś interesującego.

Autorzy sprawdzili też odwrotny scenariusz. Objawy ADHD mogłyby przecież utrudniać samokontrolę, a przez to prowadzić do coraz bardziej chaotycznego używania aplikacji. Taki kierunek pojawił się jednak tylko w jednym z analizowanych przedziałów i był słabszy. W większości pomiarów nie dało się potwierdzić, że nasilenie objawów konsekwentnie zapowiada późniejszy wzrost problemów z social mediami.

Rodzice widzieli zmianę, nastolatkowie już niestety nie

Największy zgrzyt pojawił się wtedy, gdy badacze porównali odpowiedzi dorosłych z samooceną młodych ludzi. Rodzice po okresach bardziej problematycznego korzystania z mediów społecznościowych zgłaszali niewielkie pogorszenie uwagi i kontroli zachowania. Sami nastolatkowie nie opisywali u siebie takiego samego przesunięcia.

Opiekun łatwiej zauważa porzucone zadanie, rosnącą impulsywność czy trudność z oderwaniem się od bodźca. Nastolatek może zaś traktować stopniową zmianę jako część codzienności. Część wyniku może również zależeć od samego sposobu oceniania zachowania. Badanie nie rozstrzyga, która perspektywa jest dokładniejsza.

Różnice pojawiły się także między płciami. Związek między problematycznym używaniem social mediów a późniejszymi objawami był istotny statystycznie u chłopców, ale nie u dziewcząt. U dziewcząt utrwalone objawy ADHD częściej współwystępowały za to z trwałym problemem kontrolowania aplikacji. Autorzy traktują te różnice jako wstępny trop wymagający potwierdzenia.

Problem zaczyna się tam, gdzie kończy się kontrola

Wnioskiem nie powinno być automatyczne odebranie nastolatkowi telefonu ani obsesyjne liczenie każdej minuty. Jak pisaliśmy w tekście: Google ustawi ci limit na oglądanie Shortów na YouTube. Podziękujesz mu, same platformy zaczynają dodawać narzędzia przerywające bezmyślne przewijanie. Tyle że komunikat można odrzucić, a mechanizm przyciągający uwagę pozostaje dokładnie tam, gdzie był.

Podobnie jest z odgórnymi ograniczeniami. W materiale: Zakaz telefonów w szkołach. Wszyscy są za. I wszyscy się mylą zwracaliśmy uwagę, że szkolny zakaz może wyciąć kilka godzin korzystania z urządzenia, ale nie zmienia całego cyfrowego środowiska dziecka. Po wyjściu ze szkoły wracają powiadomienia, algorytmiczny strumień treści i presja, by natychmiast odpowiadać grupie.

Przeczytaj także:

Najważniejszym sygnałem ostrzegawczym nie jest więc sam długi wieczór z telefonem, lecz powtarzająca się utrata kontroli: nieudane próby ograniczenia, napięcie bez aplikacji i zaniedbywanie innych zajęć. Nie można zbywać tego jako lenistwa albo zwykłej mody młodych. Platformy zbudowały środowisko, w którym zakończenie sesji wymaga wysiłku, a odpowiedzialność za ten wysiłek przerzucono na użytkownika. To właśnie ten układ, a nie pojedynczy ekran w szkolnej ławce, powinien znaleźć się pod największą presją.

Marcin Kusz
Redaktor

O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.