REKLAMA

Papież tłumaczy świat lepiej niż ekonomiści. Przeczytałem encyklikę Leona XIV i tobie też polecam

Skończyłem encyklikę papieża o AI - dawno nie czytałem tak dobrej krytyki świata, w którym żyjemy.

Papież tłumaczy świat lepiej niż ekonomiści. Przeczytałem encyklikę Leona XIV i tobie też polecam
REKLAMA

Pierwsza encyklika Leona XIV „Magnifica Humanitas” nosi podtytuł „O trosce o osobę ludzką w dobie sztucznej inteligencji”. Choć okrzyknięto ją encykliką o AI, tak naprawdę jest czymś więcej i znacząco wykracza poza temat sztucznej inteligencji. To krytyka świata pełnego wyzysku, akumulacji kapitału i nierówności. Słowem tego, co przyjęło się nazywać późnym kapitalizmem, a co Yanis Varoufakis określa technofeudalizmem.

REKLAMA

Leon XIV pochyla się nad problemami współczesnego świata i robi to w sposób niezwykle wnikliwy. Oczywiście czytając, nie unikniemy języka teologii i opowieści o Bogu miłującym świat, bo przecież encyklika to rodzaj orędzia, w którym papież zwraca się przede wszystkim do wiernych i dokonuje wykładni nauczania Kościoła katolickiego. Następcy świętego Piotra kierują jednak encykliki nie tylko do wyznawców, ale również do „ludzi dobrej woli”. Tak było choćby w przypadku Jana Pawła II, Benedykta XVI czy Franciszka.

Choć papież próbuje interpretować świat w świetle „bożego objawienia”, można wychwycić w jego dokumencie wątki – przepraszam za określenie – czysto laickie. Dlatego tę encyklikę czyta się tak dobrze, bo jest odpowiedzią na kryzys, jakiego doświadczamy wszyscy. Odpowiedzią często radykalną i taką, która nie spodoba się możnym tego świata, a także i tym, którzy wyznają społeczny darwinizm i postrzegają świat jako miejsce, gdzie przetrwać powinni najsilniejsi, a bieda czy brak wykształcenia to dowody ewolucyjnego nieprzystosowania „słabszych” jednostek. Leon XIV ostro sprzeciwia się takiej logice siły.

Magnifica Humanitas - co papież mówi o AI?

Wspomniany już podtytuł encykliki mocno wpłynął na jej odbiór. Jest to jednak znacząca redukcja tego, co papież chciał przekazać. Skoro jednak słowo się rzekło, zacznijmy właśnie od sztucznej inteligencji.

Co zatem Leon XIV sądzi o przełomie technologicznym, który rozgrywa się na naszych oczach? Zaczyna od ważnego zastrzeżenia, że „techniki samej w sobie nie należy uważać za siłę przeciwstawną osobie ludzkiej”. Nie mamy tu więc do czynienia z formą luddyzmu – radykalnego sprzeciwu wobec technologii jako takiej. Papież zauważa, że postęp technologiczny przyczynił się do polepszenia warunków życia ludzi, co nie oznacza jednak, że wynalazki techniki nie mogą wyrządzać szkody.

REKLAMA

Leon XIV postuluje kontrolę za pomocą – jak to nazywa – narzędzi normatywnych, ale nie uważa, że należy sprowadzić ją wyłącznie do regulacji. „Jak przestrzegał Papież Franciszek, trzeba z realizmem pytać, kto dzisiaj dzierży tę władzę i ku jakim celom ją ukierunkowuje” – pisze. Zwraca jednocześnie uwagę, że akcent przesunął się znacząco i że niegdyś to państwa stymulowały rozwój, a dziś rolę tę przejęły prywatne podmioty. Rosną one w siłę i dysponują większymi zasobami niż rządy. Co rodzi szereg zagrożeń.

„Władza technologiczna przybiera zatem nowe oblicze, w przeważającej mierze „prywatne”, a przez to jest jeszcze trudniejsza do rozeznania, uporządkowania i ukierunkowania ku dobru wspólnemu” – zauważa Leon XIV.

Następca św. Piotra mówi wręcz o bałwochwalstwie zysku i – po kantowsku - traktowania ludzi jako środka do celu, a nie celu samego w sobie. Jeżeli miałbym napisać, jaka wspólna myśli opisuje obawy głowy kościoła związane z rozwojem technologicznym, byłoby to odczłowieczenie.

REKLAMA

To dlatego papież uważa, że nie można uznawać sztucznej inteligencji za moralnie neutralną. „W rzeczywistości każde urządzenie techniczne niesie z sobą wybory i priorytety: to, co mierzy, to, co ignoruje, to, co optymalizuje, a także sposób, w jaki klasyfikuje osoby i sytuacje” – pisze. Punktuje również, że algorytmy odzwierciadlają zarówno uprzedzenia jak i ideologie tych, którzy projektują i trenują AI. To dlatego apeluje o transparentną kontrolę i odpowiedzialność na każdym etapie rozwoju i wdrażania sztucznej inteligencji. Inaczej nie będzie służyła dobru wspólnemu.

Zagrożeń związanych z AI Leon XIV wymienia wiele, zarówno na poziomie ekonomicznym, społecznym, jak i indywidualnym. W tym ostatnim przypadku podkreśla, że łatwość i szybkość uzyskania wyniku za pomocą narzędzi AI mogą osłabiać ludzką kreatywność i osobisty osąd. Inaczej rzecz ujmując, mogą prowadzić do osłabienia naszego aparatu percepcyjno-krytycznego. Kolejnym ryzykiem jest wrażenie obiektywności, jaką sprawiają boty. Leon XIV słusznie przypomina, że to pozór, bo „odzwierciedlają one parametry kulturowe tych, którzy je zaprojektowali i wytrenowali, ze wszystkimi ich zaletami i wadami”. Wreszcie trzeci problem sprowadza do naśladowania ludzkich uczuć, a także empatii czy przyjaźni. Może to wywoływać złudzenie relacji i stwarzać jej pozory, w konsekwencji prowadzić do utraty potrzeby spotkania z drugim człowiekiem.

Na poziomie ekonomiczno-politycznym zagrożeniem według papieża jest „narzucenie logiki technokratycznej”. Uważa on, że potrzebne są kompleksowe i wielopoziomowe programy będące odpowiedzią na rozwój AI. Zarówno ramy prawne, jak i edukacja i krytyczna polityka. Inaczej grozi nam narzucenie przez twórców algorytmów wizji świata, która jest nieuchronna i ostateczna.

REKLAMA

„(…) Ci, którzy kontrolują AI, narzucą własną wizję moralną, która stanie się niewidzialną infrastrukturą systemów. Nie wystarczy, by AI była bardziej moralna, jeśli o tej moralności decydują nieliczni” – czytamy.

Jeżeli na to się zgodzimy sztuczna inteligencja stanie się wyłącznie narzędziem pomnażania władzy i kapitału oraz pogłębi nierówności. Należy demaskować te asymetrie „nazywając po imieniu nowe monopole AI”. Leon XIV przypomina o tym, że w kontekście AI trzeba pytać o geografię władzy, która jest z nią związana. O to kto trenuje jej modele i kto jest przedmiotem treningu. Wspomina o wyzysku i bezrobociu rodzącym się z powodu sztucznej inteligencji.

Papież mówi, że AI trzeba rozbroić – i to jest jeden z najmocniejszych punktów jego krytyki. Rozumie przez to wyrwanie jej z logiki rywalizacji, która przypomina wyścig zbrojeń. Z wyścigu prowadzącego do stworzenia najlepszych modeli, który ma prowadzić do osiągnięcia przewagi na wszystkich polach: handlowym czy geopolitycznym.

REKLAMA

„Rozbroić znaczy zerwać tę równoznaczność między potęgą techniczną a prawem do rządzenia. Rozbroić nie znaczy wyrzec się technologii, lecz nie dopuścić, by zapanowała nad tym, co ludzkie.” – czytamy.

Alternatywą – według papieża - nie jest wybór między lękiem a entuzjazmem. Świat nie jest zero-jedynkowy, jak algorytmy. Chodzi o wybór „między postępem, który służy osobie i narodom, oraz postępem, który podporządkowuje je logice władzy.”

Magnifica Humanitas jako krytyka późnego kapitalizmu

Termin późny kapitalizm to rodzaj definicyjnego worka, który ma określać ustrój społeczno-ekonomiczny, w którym obecnie żyjemy (choć niektórzy postulują już kolejny etap). Stoi on pod znakiem utowarowienia wszystkiego (włącznie z człowiekiem, jego emocjami i uwagą), monopoli gigantów (obecnie przede wszystkim technologicznych), akumulacji kapitału prowadzącej do skrajnych nierówności, tzw. gig economy, czyli zmierzchu tradycyjnego stabilnego zatrudnienia. Nie sposób wymienić wszystkich cech, ale wystarczy spojrzeć na nierówności i rozwarstwienie, do których doprowadził późny kapitalizm, by mieć bardzo ogólny obraz tego, co ten termin wyraża.

Bardzo możliwe, że określenie to rzeczywiście nie opisuje już dobrze zmian zachodzących w świecie. Grecki ekonomista i były minister finansów Yanis Varoufakis w swojej książce „Technofeudalizm: co zabiło kapitalizm?” stawia niezwykle odważną tezę, że kapitalizm, jaki znaliśmy, już nie istnieje. Zastąpił go techonofeudalizm i zgodnie z nazwą przypomina średniowieczny ustrój, jednakże z nową drabiną społeczną. Najwyżej w tej hierarchii stoją chmuraliści, czyli firmy takie jak Amazon, Microsoft czy Google, które posiadają infrastrukturę, za pomocą której sprawują kontrolę nad wieloma aspektami ekonomii, gospodarki, polityki i życia jednostkowego.

REKLAMA

Leon XIV w encyklice „Magnifica Humanitas” nie używa żadnego z tych określeń, ale ostrze jego krytyki skierowane jest przeciwko wszelkim formom wynaturzeń obecnego systemu społeczno-ekonomicznego.

Sprawiedliwość domaga się, by nie dopuszczać do powstawania nowych form wykluczania i pozbawiania wolności: osób i narodów, którym odmawia się lub ogranicza dostęp do podstawowych technologii, społeczności narażonych na inwazyjną inwigilację, grup społecznych krzywdzonych przez nieprzejrzyste algorytmy, powielające uprzedzenia i dyskryminację. Sprawiedliwy porządek społeczny w epoce cyfrowej to taki, który gwarantuje wszystkim równy dostęp do możliwości, chroni najmniejszych i najsłabszych, przeciwstawia się nienawiści i dezinformacji, poddaje publicznej kontroli korzystanie z danych i technologii, tak aby kryterium nie był wyłącznie zysk, lecz godność każdej osoby i dobro narodów – pisze papież.

Jednocześnie upomina o się o los migrantów i uchodźców ekonomicznych. Podkreśla, że nie jest sprawiedliwy rozwój konsumpcji jednych kosztem życia drugich czy spychanie całych regionów do roli podporządkowanych. Postęp jego zdaniem powinien być otwarty na człowieka.

REKLAMA

Leon XIV nie poprzestaje na krytyce. W swoich rozważaniach powołuję się na czynniki nadprzyrodzone, mówi o bogu, sile wiary i braterstwa. Wskazuje on pięć ścieżek, które mają służyć uczynieniu świata lepszym:

  1. Rozbrajanie słów - mówienie językiem prawdy i pokoju.
  2. Budowanie pokoju w sprawiedliwości.
  3. Spojrzenie oczami ofiar - empatia.
  4. Pielęgnowanie zdrowego realizmu ("Autentyczny realizm zaczyna od jasnego dostrzeżenia interesów, lęków, ograniczeń i układów sił właśnie po to, by rozeznać, co można rzeczywiście osiągnąć i jakimi drogami")..
  5. Ożywianie dialogu.

Wszystko to oczywiście brzmi pięknie, a wręcz utopijnie. Recepta Leona stoi w kontrze do świata, który opiewa siłę fizyczną, militarną i technologiczną, polaryzuje i skłóca ludzi, posługuje się językiem nienawiści i promuje monolog przeciwko dialogowi. Papież dostrzega na szczęście również winy po stronie Kościoła katolickiego i przywołuje chociażby haniebne próby obrony niewolnictwa w jego wydaniu.

REKLAMA

Czytałem encyklikę Leona XIV jako człowiek niewierzący, dlatego moja perspektywa jest specyficzna. Skupiałem się na tym, co nazwałem "laickim" w rozważaniu papieża i muszę przyznać, że była to lektura ożywcza, momentami wręcz lewicowa w swoim duchu. Język Leona jest skrajnie odległy od języka skrajnej prawicy, ksenofobii, nacjonalizmu. Promuje uniwersalizm i jest powiewem świeżości w zaduchu nieustannych pokazów potęgi w życiu społecznym, polityce, internecie.

Dla mnie prywatnie ważne były również liczne nawiązania, które czynił Leon XIV. Świat zachwycił się cytatem z Tolkiena, a ja tym z Hannah Arendt. W rozważaniu wielokrotnie pojawiły się także nawiązania do Immanuela Kanta i jego tezy z "Uzasadnienia metafizyki moralności" (człowiek jako cel, a nie środek). Przywołana została również Maria Skłodowska-Curie.

Być może postulaty papieża są naiwne i nigdy nie zostaną wprowadzone w życie, ale przecież ktoś musi mówić głośno o tym, co złe i wskazywać alternatywę. Światu potrzeba dobrej nowiny (z mojego punktu widzenia niekoniecznie pisanej wielką literą). Otrzymałem ją w "Magnifica Humanitas".

Czytaj także:

REKLAMA

Zdjęcie główne: Fabrizio Maffei / Shutterstock

REKLAMA
Rafał Gdak
Redaktor

Szef redakcji Spider’s Web. Pierwsze doświadczenia w mediach drukowanych zdobywał w połowie lat 90. Teksty w internecie publikuje od 2000 r. W latach 2005-2011 redagował wortal intranetowy dla pracowników PTK Centertel (obecnie Orange Polska) i zajmował się standaryzacją informacji. Od blisko 15 lat pracuje jako wydawca serwisów internetowych – najpierw w Grupie Polska Press, od 2016 r. w Spider’s Web. Skończył z wyróżnieniem filozofię na Uniwersytecie Warszawskim i kognitywistykę na Uniwersytecie Śląskim. Interesuje się szeroko pojętą nauką – od filozofii i zagadnień związanych z ludzkim poznaniem po kosmologię i fizykę kwantową. Jest miłośnikiem ciężkich metalowych brzmień.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA