W końcu duża sieć marketów wypowiada wojnę kuponozie. Szanuję
Sieć dyskontów krytykuje podejście wymagające od klienta korzystania z aplikacji. Kupony, które trzeba aktywować na telefonie, mają być krzywdzące, ponieważ dotyczą tylko osób korzystających z oprogramowania.

Sieci handlowe przyzwyczaiły nas, że aby uzyskać najlepsze ceny i promocje, musimy zainstalować aplikację oraz nierzadko odnaleźć w odmętach najróżniejszych menu i zakątków oprogramowania odpowiednie rabaty, a następnie je aktywować. Sieć niemieckich dyskontów walczy z takim podejściem. Uważa, że każdy klient powinien mieć prawo do najlepszej ceny.
Aldi uderza w kupony w aplikacjach lojalnościowych na telefony
Dziś żyjemy w erze, w której aplikacja jest dosłownie do wszystkiego. Każda większa sieć sklepów ma własne oprogramowanie - niezależnie od tego, czy sprzedaje artykuły spożywcze, czy też ubrania lub buty. Młodzi ludzie nie mają z tym większego problemu. Są biegli w korzystaniu z nowych technologii, więc założenie nowego konta oraz pobranie aplikacji nie stanowi dla nich większego wyzwania.
Problem polega na tym, że nie każdy charakteryzuje się tak wysoką biegłością w nowych technologiach. A nawet jeśli ktoś nie ma problemu z obsługą smartfona i usług internetowych, nie zawsze musi mu się chcieć za każdym razem przeglądać aplikacji sklepu, aby tylko znaleźć promocję i aktywować miliony kuponów. Sam przyznam, że takie rozwiązanie mnie denerwuje i w dyskontach ograniczam się wyłącznie do prostego skanowania aplikacji przy kasie.
Po prostu nie mam ochoty za każdym razem przeglądać całej aplikacji Biedronki i szukać dostępnych kuponów. Niemiecki Aldi również zauważył ten problem i twierdzi, że aplikacje lojalnościowe oraz systemy kuponów utrudniają robienie zakupów. Aby uzyskać najlepsze ceny, trzeba pamiętać o wykonaniu kilku kroków. Przy kasie jesteśmy też bombardowani pytaniami o to, czy mamy aplikację.
Dyskont argumentuje, że osoby, które nie korzystają ze smartfonów lub aplikacji, nie są traktowane na równi z użytkownikami tych programów, ponieważ za ten sam produkt nierzadko muszą zapłacić znacznie więcej niż ci, którzy korzystają z oprogramowania sklepu.
Niemiecki oddział Aldi powołał się na raport The Loyalty Report Germany 2026, z którego wynika, że programy lojalnościowe i aplikacje zachęcają użytkowników do kupowania rzeczy, których nie potrzebują, i wydawania większych sum. Mowa nawet o różnicach sięgających 30%. No bo jeśli widzimy promocję wymagającą zakupu trzech rzeczy, to przecież musimy z niej skorzystać, prawda?
Zgadzam się z zarzutami - zakupy potrafią być przytłaczające
Informacje pochodzą od niemieckiego oddziału Aldi Nord i Aldi Süd, natomiast sieć dyskontów jest też dostępna w Polsce i liczy ponad 400 sklepów. W Polsce działa w podobny sposób jak za zachodnią granicą. Aplikacja istnieje, ale nie polega na programie lojalnościowym i kuponach - zamiast tego bazuje na tradycyjnych gazetkach, które nie wymagają aktywowania czegokolwiek w celu uzyskania promocji.
I nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie to wygodniejsze podejście. Wiem, że nie muszę każdorazowo wyciągać telefonu. Nie cierpię szukania i aktywowania kuponów i uważam, że inne sieci sklepów również powinny pójść w tym kierunku - aby zapobiec wykluczeniu cyfrowemu oraz ułatwiać, a nie komplikować zakupy.
Czytaj też:
Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.