REKLAMA

Rząd wysłał poradnik bezpieczeństwa SMS-em i sparaliżował strony. Pogratulować mądrości

Dzień po wtargnięciu rosyjskiej rakiety Polacy dostali SMS od MSWiA. Rząd zachęca do pobrania poradnika bezpieczeństwa, bo wielu rodaków nie rozpoznaje sygnałów syren. Tylko szkoda, że strona nie działa.

Rząd wysłał poradnik bezpieczeństwa SMS-em i sparaliżował strony. Pogratulować mądrości

MSWiA: bądź przygotowany – tak zaczyna się wiadomość, która w piątek rano trafiła do telefonów w całej Polsce. Rząd nie ostrzega w niej przed kolejną rakietą ani nowym zagrożeniem. Zachęca do pobrania poradnika. Trudno jednak nie zauważyć, że zrobił to dzień po tym, jak rosyjski Ch-101 przeleciał nad Polską i eksplodował na Lubelszczyźnie.

Najsmutniejsze jest to, że rozsyłając SMS-a do milionów Polaków rząd nie zabezpieczył się na przeciążenia serwerów. Obecnie (godzina 9:00, 31.07) na podany w alercie adres praktycznie nie da się wejść, a jak już się załaduje, to ledwo działa. Dotyczy to również innych stron w domenie .gov.pl.

Sama wiadomość jest krótka. Zawiera wezwanie do przygotowania się i adres rządowej strony z Poradnikiem bezpieczeństwa. Nie ma w niej informacji o konieczności ewakuacji, ukrycia się ani pozostania w domu. Tym razem nie mamy do czynienia z ostrzeżeniem przed bezpośrednim niebezpieczeństwem. To ogólnopolska kampania informacyjna.

Jej termin jest jednak bardzo wymowny. Dzień wcześniej Rządowe Centrum Bezpieczeństwa opublikowało komunikat o syrenach alarmowych, wprost odnosząc go do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Nad ranem rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 przeleciał około 100 km nad naszym krajem i eksplodował w polu niedaleko Lublina.

Jak pisaliśmy w tekście: Co wybuchło pod Lublinem? Rosyjski pocisk manewrujący głównym podejrzanym, pocisk był uzbrojony, a eksplozja pozostawiła po sobie duży krater. Nadal nie wiadomo, czy Rosjanie świadomie skierowali go nad Polskę, dlatego nie można mówić o potwierdzonym, celowym ataku na nasz kraj. Faktem pozostaje jednak, że rosyjska broń spadła na polskie terytorium.

Syreny zawyły, ale nie wszyscy wiedzieli dlaczego

Podczas incydentu w Lublinie uruchomiono syreny alarmowe. Problem w tym, że część mieszkańców ich nie usłyszała, inni je przespali, a jeszcze inni nie wiedzieli, co właściwie oznacza dźwięk.

Jak opisywaliśmy w tekście: Przespałem alarm powietrzny w Lublinie. Mój telefon milczał, system ostrzegania zadziałał nierówno. W niektórych częściach miasta syreny były wyraźne, w innych prawie niesłyszalne. Nie wszyscy dostali też powiadomienie w telefonie.

Do tego dochodzi zwykły brak wiedzy. Wiele osób nie wie, jak rozpoznawać sygnały alarmowe, czym różni się ogłoszenie alarmu od jego odwołania ani gdzie szukać dalszych komunikatów. Przez lata syreny kojarzyły się przede wszystkim z rocznicami, ćwiczeniami albo wezwaniem strażaków, więc ich dźwięk przestał uruchamiać właściwy odruch. Gdy zagrożenie staje się namacalne, to część ludzi po prostu panikuje.

Dwa dźwięki, które trzeba zapamiętać

W Polsce obowiązują dwa podstawowe sygnały alarmowe. Ciągły, modulowany dźwięk syreny trwający 3 minuty oznacza ogłoszenie alarmu. Dźwięk zmienia wysokość, narasta i opada. Odwołanie alarmu wygląda inaczej: to jednostajny, ciągły dźwięk trwający również 3 minuty.

Po ogłoszeniu alarmu nie należy wychodzić na balkon, żeby sprawdzić, co dzieje się na niebie. Trzeba wejść do budynku lub schronienia, zamknąć okna, wyłączyć wentylację, jeżeli zagrożenie może wiązać się ze skażeniem, i szukać oficjalnych komunikatów w radiu, telewizji, aplikacjach oraz na stronach służb.

Szczegółowo wyjaśnialiśmy to w tekście: Co zrobić, gdy usłyszysz syreny alarmowe? To wiedza, która może uratować życie. Sama syrena informuje, że istnieje zagrożenie. Rodzaj zagrożenia i dalsze instrukcje powinny przyjść osobnym komunikatem.

Poradnik nie jest tylko instrukcją na wojnę

Rządowa publikacja istnieje od sierpnia 2025 r. i zawiera znacznie więcej, niż wyjaśnienie dźwięków syren. Opisuje przygotowanie zapasów, plecaka ewakuacyjnego i rodzinnego planu działania. Tłumaczy, jak zachować się podczas blackoutu, powodzi, pożaru, skażenia, cyberataku oraz ataku z powietrza.

Są tam też informacje o schronieniach, zabezpieczaniu domu, opiece nad zwierzętami i pomocy osobom, które nie poradzą sobie samodzielnie.

Państwo od miesięcy zachęcało do przeczytania dokumentu, ale do większości ludzi ten apel najwyraźniej nie dotarł. Teraz użyto najskuteczniejszego dostępnego kanału: wiadomości pojawiającej się bezpośrednio na ekranie telefonu.

Przeczytaj także:

Nie ma oficjalnego potwierdzenia, że dzisiejszy SMS został wysłany wyłącznie z powodu rosyjskiej rakiety. Sekwencja wydarzeń jest jednak czytelna. Najpierw Ch-101 przelatuje nad Polską, później wychodzi na jaw chaos wokół alarmowania, a następnego dnia cały kraj dostaje wezwanie: bądź przygotowany.

To akurat rozsądna reakcja, choć zdecydowanie spóźniona. Instrukcji zachowania podczas alarmu nie powinno się poznawać dopiero po tym, jak uzbrojona rakieta spadła kilkadziesiąt kilometrów od dużego miasta.

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.