REKLAMA

Co wybuchło pod Lublinem? Rosyjski pocisk manewrujący głównym podejrzanym

Na terytorium Polski wleciał pocisk manerwujący, który wybuchł w okolicach Lublina. Wszystko wskazuje na to, że był to Ch-101.

W trakcie rosyjskiego zmasowanego ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Na terytorium Polski wleciał pocisk manerwujący, który wybuchł w okolicach Lublina. Wszystko wskazuje na to, że był to Ch-101.

W nocy bandycka Rosja znów zaatakowała ukraińskie miasta. I kolejny raz naszą granicę przekroczył rosyjski pocisk manewrujący. Źródła ukraińskie, informacje przekazywane przez polskie wojsko oraz ślady na miejscu eksplozji wskazują, że był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101.

Od początku pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie nazwa Ch-101 regularnie pojawia się w komunikatach ukraińskiego lotnictwa i raportach wywiadowczych. To jeden z najnowocześniejszych rosyjskich pocisków manewrujących odpalanych z bombowców strategicznych. Dzięki bardzo dużemu zasięgowi samoloty mogą wystrzeliwać go daleko poza zasięgiem ukraińskiej obrony przeciwlotniczej, pozostając nad terytorium Rosji lub nad Morzem Kaspijskim.

Ch-101 należy do tej samej kategorii uzbrojenia co amerykański Tomahawk czy francusko-brytyjski Storm Shadow/SCALP-EG. Nie jest to klasyczna rakieta balistyczna ani pocisk lecący po wysokiej trajektorii. To broń zaprojektowana tak, aby możliwie długo pozostawać niewidoczna dla radarów i z dużą precyzją uderzać w wyznaczone cele.

Rosja wykorzystuje Ch-101 przede wszystkim do ataków na infrastrukturę energetyczną, zakłady przemysłowe, lotniska, magazyny uzbrojenia oraz centra dowodzenia. Pocisk został opracowany przez biuro konstrukcyjne Raduga jako następca starszych konstrukcji z czasów Związku Radzieckiego.

Czym właściwie jest pocisk manewrujący?

Pocisk manewrujący można porównać do niewielkiego bezzałogowego samolotu wyposażonego w silnik odrzutowy, system nawigacji i głowicę bojową. Po wystrzeleniu rozwija skrzydła, uruchamia silnik marszowy i przez większość lotu porusza się dzięki sile nośnej, podobnie jak samolot.

To właśnie odróżnia go od rakiet. Klasyczna rakieta balistyczna po zakończeniu pracy silników porusza się głównie po trajektorii balistycznej, przypominającej lot pocisku artyleryjskiego. Wznosi się na bardzo dużą wysokość, często przekraczając granicę atmosfery, a następnie z ogromną prędkością spada na cel.

Pocisk manewrujący zachowuje się zupełnie inaczej. Przez niemal cały lot utrzymuje napęd, stale koryguje kurs i leci na wysokości często wynoszącej zaledwie kilkadziesiąt metrów nad ziemią. Wykorzystuje ukształtowanie terenu, doliny, lasy czy zabudowania, aby ograniczyć możliwość wykrycia przez radary.

To właśnie zdolność do ciągłego manewrowania sprawia, że nazwa "pocisk manewrujący" jest znacznie bardziej trafna niż potoczne określenie "rakieta".

Jak działa Ch-101?

Ch-101 przenoszony jest przez bombowce strategiczne Tu-95MS oraz Tu-160. Samolot nie musi zbliżać się do celu. Wystarczy, że znajdzie się w odpowiednim miejscu, a następnie wystrzeli pocisk, który samodzielnie pokona nawet kilka tysięcy kilometrów.

Po odpaleniu rozwijają się skrzydła oraz stateczniki, uruchamiany jest silnik turbowentylatorowy, a komputer pokładowy rozpoczyna realizację zaprogramowanej wcześniej trasy. Lot odbywa się z prędkością poddźwiękową wynoszącą około 700–900 km/h.

Pocisk manewrujący Ch-101

Podczas przelotu pocisk korzysta z kilku systemów nawigacyjnych jednocześnie. Podstawę stanowi nawigacja bezwładnościowa wspierana przez rosyjski system satelitarny GLONASS. Dodatkowo wykorzystywane są systemy porównujące ukształtowanie terenu z zapisanymi wcześniej mapami cyfrowymi, co pozwala utrzymać wysoką dokładność nawet w przypadku zakłócania sygnałów satelitarnych.

W końcowej fazie lotu Ch-101 wykorzystuje system naprowadzania zapewniający bardzo wysoką precyzję trafienia. Według dostępnych danych błąd trafienia (CEP) może wynosić od około 5 do 20 m, choć rzeczywista skuteczność zależy od warunków walki oraz skuteczności zakłóceń elektronicznych.

Dane techniczne Ch-101

Ch-101 należy do największych pocisków manewrujących znajdujących się obecnie w rosyjskim arsenale. Ma około 7,5 metra długości, średnicę około 74 cm i rozpiętość skrzydeł przekraczającą 3 metry po ich rozłożeniu.

Masa całkowita pocisku wynosi około 2200–2400 kg, natomiast masa głowicy bojowej szacowana jest na około 400–450 kg. W zależności od wersji może być wyposażona w głowicę odłamkowo-burzącą, penetrującą lub kasetową. Istnieje również wariant Ch-102, który przenosi głowicę jądrową.

Największe zainteresowanie budzi jednak zasięg. Oficjalne rosyjskie informacje mówią nawet o 5500 km, natomiast zachodni analitycy najczęściej oceniają realny zasięg na około 4500–5000 km, zależnie od masy głowicy oraz profilu lotu. Oznacza to możliwość rażenia celów praktycznie w całej Europie bez opuszczania rosyjskiej przestrzeni powietrznej przez bombowiec.

Dlaczego Ch-101 jest trudnym celem dla obrony przeciwlotniczej?

Paradoksalnie największym atutem Ch-101 nie jest prędkość. W przeciwieństwie do pocisków hipersonicznych nie porusza się wielokrotnie szybciej od dźwięku. Jego przewagą jest sposób lotu.

Pocisk przez większość trasy utrzymuje niewielką wysokość, często od 30 do 100 metrów nad powierzchnią ziemi. Lecąc tak nisko, wykorzystuje krzywiznę Ziemi i naturalne przeszkody terenowe, przez co radary wykrywają go stosunkowo późno. Dodatkowo jego konstrukcja została częściowo zoptymalizowana pod kątem zmniejszenia skutecznej powierzchni odbicia radarowego.

Nowoczesne systemy obrony powietrznej, takie jak Patriot, NASAMS, IRIS-T SLM czy SAMP/T, są zdolne do zwalczania tego typu celów. Problem polega jednak na tym, że podczas zmasowanych ataków Rosja jednocześnie wykorzystuje dziesiątki pocisków manewrujących, drony uderzeniowe oraz pociski balistyczne. Celem jest przeciążenie systemów obronnych i zmuszenie ich do jednoczesnego zwalczania wielu różnych zagrożeń.

Wojna w Ukrainie pokazała zarówno mocne, jak i słabe strony Ch-101

Pierwsze miesiące wojny sprawiały wrażenie, że Ch-101 jest wyjątkowo skuteczną bronią dalekiego zasięgu. Z czasem sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Rozbudowa ukraińskiej obrony przeciwlotniczej oraz dostawy zachodnich systemów przeciwlotniczych doprowadziły do znaczącego wzrostu liczby przechwytywanych pocisków.

Jednocześnie analizy szczątków odzyskiwanych po zestrzeleniach ujawniły, że Rosja wielokrotnie modyfikowała konstrukcję Ch-101. W kolejnych seriach produkcyjnych pojawiały się nowe elementy elektroniki, zmienione systemy zakłócania oraz dodatkowe wabiki mające utrudniać pracę radarów i systemów naprowadzania rakiet przeciwlotniczych.

To pokazuje, że Ch-101 pozostaje konstrukcją rozwijaną i dostosowywaną do zmieniających się warunków pola walki.

Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.