REKLAMA

"Dają nam cenę i nie możemy powiedzieć nie". Rynek pamięci działa jak kartel

Valve twierdzi, że przy zakupie pamięci do Steam Machine nie ma miejsca na negocjacje, a dostawcy stawiają warunki, które trzeba zaakceptować bez dyskusji.

Valve mówi o problemach z kupowaniem RAMu do Steam Machine
REKLAMA

Do sieci spłynęły pierwsze recenzje Steam Machine, które są umiarkowanie entuzjastyczne. W dużym skrócie: konsola to całkiem fajny sprzęt dla osób, które chcą grać w gry na PC bez konieczności kupowania komputera. Jednocześnie cały zachwyt blednie wobec ceny, która jest zbyt wysoka jak na możliwości urządzenia. Tu jednak trudno winić Valve, który ma związane ręce wobec kartelu RAM-owego.

REKLAMA

Przedstawiciele Valve ujawnili kulisy zakupów pamięci do Steam Machine

Trudno inaczej nazwać sytuację opisaną przez przedstawicieli Valve podczas rozmowy z kanałem Gamers Nexus. Firma twierdzi, że nie ma żadnego wpływu na ceny pamięci DRAM i musi akceptować warunki narzucane przez garstkę producentów kontrolujących niemal cały światowy rynek.

Temat pojawił się przy okazji rozmowy o konfiguracji pamięci w Steam Machine. Część urządzeń trafi do klientów z pojedynczym modułem 16 GB RAM, a część z dwoma modułami po 8 GB. Valve tłumaczy, że nie jest to decyzja wynikająca z preferencji firmy, lecz z dostępności podzespołów.

- Obecnie nie możemy zdecydować się na jeden wariant. Musimy po prostu brać dostawy, które do nas trafiają - powiedzieli przedstawiciele firmy podczas wywiadu.

Chwilę później Steve Burke z Gamers Nexus zapytał Valve, czy udało się zabezpieczyć długoterminowe kontrakty na dostawy pamięci bezpośrednio od producentów. Odpowiedź była wyjątkowo dosadna.

REKLAMA

- Nie ma żadnych kontraktów. Niczego takiego nie ma. Ci goście dają nam cenę na dany miesiąc i mówią: możecie kupić tyle sztuk. Tak albo nie. Jeśli powiemy nie, już nigdy więcej z nami nie rozmawiają - stwierdził Pierre-Loup Griffais z Valve.

Według Gamers Nexus problem wykracza daleko poza Steam Machine. Redakcja kanału zwraca uwagę, że Valve jest stosunkowo małym odbiorcą na rynku pamięci, a nawet firmy wyspecjalizowane w sprzedaży modułów RAM mają dziś trudności z pozyskiwaniem komponentów.

- Warunki rynkowe są złe, a Valve jest nikim w świecie zakupów pamięci - podsumował Burke. Dodał również, że nawet G.Skill, którego działalność opiera się niemal wyłącznie na zakupie i sprzedaży pamięci, również jest obecnie "nikim" w porównaniu z największymi klientami branży AI.

REKLAMA

Gamers Nexus wskazuje, że pierwszeństwo w dostawach otrzymują dziś Nvidia, OpenAI oraz operatorzy ogromnych centrów danych. Powód jest prosty: kupują wielokrotnie większe ilości pamięci i są gotowi zamawiać ją z dużym wyprzedzeniem. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że rynek DRAM jest silnie skoncentrowany. Samsung, SK Hynix i Micron kontrolują zdecydowaną większość globalnej produkcji pamięci. Jak zauważył Burke, "RAM jest poza kontrolą Valve lub kogokolwiek innego poza pięcioma firmami".

Przeczytasz więcej o tym w tym artykule: O co chodzi z cenami RAM-u? Wyjaśniamy dlaczego jest drogo i będzie drożej

Rosnący popyt ze strony branży sztucznej inteligencji już wcześniej doprowadził do wzrostu cen pamięci i innych podzespołów. Valve przyznał, że kryzys komponentowy zmusił firmę do rewizji planów cenowych dotyczących Steam Machine. W efekcie podstawowa wersja urządzenia kosztuje dziś 4389 złotych, a wariant z dyskiem 2 TB wyceniono na 5739 zł.

Choć Valve nie użyło ani razu słowa "kartel", to opisany model sprzedaży jest bliski książkowego przykładu kartelu. Trzy firmy - posiadające w sumie 90 proc. udziałów w rynku - dyktują ceny i warunki sprzedaży pamięci, zamykając drzwi przed każdym, kto się nie zgodzi na ich warunki. Z drugiej strony jednak trudno winić SK hynix, Samsunga i Micron, bowiem są to jedynie firmy odpowiadające na popyt ze strony gigantów AI. Trybiki w wielkiej maszynie, która produkuje pamięć dla nieistniejących jeszcze centrów danych, które zostaną zbudowane za pieniądze, których nie ma bo AI nie generuje niczego poza stratami.

REKLAMA

Czytaj też:

REKLAMA
Malwina Kuśmierek
Redaktor

Jako sześciolatka powiedziała w wywiadzie dla lokalnej telewizji, że chce zostać dziennikarką. Dzisiaj jest absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Od dziecka pasjonuje się szeroko pojętymi grami i technologią, a w gimnazjum zapałała miłością do grafiki komputerowej i elektroniki użytkowej. Swoją pasję przekuła w działalność dziennikarską, przybliżając czytelnikom Spider's Web tematykę smartfonów, smartwatchy, oprogramowania i sztucznej inteligencji. Prywatnie miłośniczka psów, gotowania i literatury faktu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA