REKLAMA

Prezesi big techa już nie straszą AI. Co tam się wydarzyło?

Jeszcze niedawno najważniejsi ludzie Doliny Krzemowej ostrzegali, że sztuczna inteligencja wywróci rynek pracy do góry nogami. Dziś ci sami menedżerowie coraz częściej przekonują, że AI nie zabierze ludziom pracy, a jedynie zdejmie z nich najbardziej żmudne obowiązki.

Dolina Krzemowa co raz mniej odważnie mówi o wyparciu siły roboczej przez AI
REKLAMA

Niemal natychmiast po podbiciu świata przez ChataGPT, z ust techbogoli i wszystkich innych interesariuszy maxxxowania tabelek w Excelu zaczęły wylewać się deklaracje zastąpienia pracowników przez AI. Z ust Sama Altmana padło stwierdzenie, że "praca to nie praca, jeżeli zastąpić cię może AI", Mark Zuckerberg wypunktował jakie zawody staną się zbędne, a Google wręcz zapowiedział kiedy możemy spodziewać się usunięcia chwastów zwanych programistami. Jednak w ostatnich tygodniach coś pękło w Dolinie Krzemowej, bowiem bogole coraz częściej przekonują, że sztuczna inteligencja nie zastąpi ludzi, lecz stanie się ich pomocnikiem.

REKLAMA

Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów zmiany tonu jest nikt inny jak Sam Altman

Szef OpenAI już w 2015 r. mówił, że jego zadaniem jest "pomagać ludziom niszczyć miejsca pracy". W 2023 r. w rozmowie z magazynem "The Atlantic" stwierdził natomiast, że miejsca pracy "zdecydowanie znikną". Altman przekonywał przy tym, że część przedstawicieli branży bagatelizuje wpływ AI na zatrudnienie.

Jednak w maju bieżącego roku dyrektor generalny OpenAI przyznał jednak w rozmowie z agencją Reuters, że jego przewidywania nie sprawdziły się w oczekiwanej skali. "Cieszę się, że się myliłem" - powiedział, odnosząc się do mniejszego niż zakładano wpływu sztucznej inteligencji na początkujących pracowników umysłowych.

Również niżej przedstawiciele OpenAI zmienili sposób komunikacji. Jak informował Punchbowl News, Chris Lehane, odpowiadający za relacje globalne w OpenAI, jeszcze w 2025 r. mówił o konieczności uczciwego wskazywania grup zawodowych narażonych na wyparcie przez AI. W rozmowie z "San Francisco Standard" ten sam menedżer stwierdził niedawno, że niektóre wypowiedzi dotyczące wpływu AI na rynek pracy były nieodpowiedzialne i miały konsekwencje społeczne.

REKLAMA

Czy M*croslop poszedł po rozum do głowy?

Zmianę narracji widać także w Microsoft AI. Mustafa Suleyman podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos w 2024 r. określał modele AI jako "narzędzia zastępujące pracę". Kilka miesięcy później w rozmowie z "Financial Times" przekonywał, że wiele zadań wykonywanych przez prawników, księgowych czy specjalistów od marketingu zostanie zautomatyzowanych w ciągu 12–18 miesięcy.

REKLAMA

Obecnie Suleyman przedstawia znacznie bardziej ostrożne prognozy. W wywiadzie dla serwisu The Verge podkreślił, że mówił o "zadaniach", a nie o "zawodach". Według jego obecnego stanowiska AI ma przejmować powtarzalne czynności, takie jak tworzenie prezentacji, obsługa poczty elektronicznej czy przygotowywanie dokumentów, bez eliminowania całych stanowisk.

Podobną zmianę stanowiska przeszedł Jensen Huang

Szef Nvidii jeszcze w 2024 r. przekonywał, że sztuczna inteligencja sprawi, iż programowanie stanie się dostępne dla wszystkich, ponieważ językiem programowania będzie język naturalny. Huang mówił wówczas, że rozwój AI może sprawić, iż tradycyjne programowanie przestanie być konieczne.

Dziś prezes Nvidii ostrzega przed zniechęcaniem ludzi do zawodów technicznych. W rozmowie w podcaście Dwarkesha Patela zwrócił uwagę na radiologów, których zawód od lat uznawany był za jeden z pierwszych zagrożonych przez AI. Według Huanga branża medyczna mierzy się obecnie z niedoborem specjalistów właśnie dlatego, że wcześniejsze prognozy okazały się przesadzone.

Zmiana tonu oczywiście nie oznacza rezygnacji branży technologicznej z rozwoju sztucznej inteligencji i byłabym wstrzemięźliwa z uznaniem, że Dolina Krzemowa przeszła przemianę moralną i odnalazła siebie na nowo. Każda z wypowiedzi to efekt skrupulatnej pracy działów komunikacji, która musi dbać o delikatne słownictwo szefostwa. Jednak za każdą PRową manipulacją - żeby nie powiedzieć kłamstwem - stoi ziarnko prawdy. Tym ziarnkiem są fakty, że wdrożenia AI przynoszą firmom marginalne korzyści, a póki co żadna z firm, która deklarowała pełną automatyzację w ciągu dwóch lat, nie dotrzymała obietnicy. Jednak co najmniej wpadką byłoby powiedzieć "tak, myliłem się" do mikrofonu podcastera, dlatego zamiast grania w otwarte karty, mamy serwowaną rozwleczoną w czasie gimnastykę retoryczno-umysłową. Ale chyba wolę to niż dalsze bałamucenie opinii publicznej, że zaawansowane systemy komputerowe są kamieniem filozoficznym, którego potrzebuje gospodarka.

REKLAMA

Czytaj też:

REKLAMA
Malwina Kuśmierek
Redaktor

Jako sześciolatka powiedziała w wywiadzie dla lokalnej telewizji, że chce zostać dziennikarką. Dzisiaj jest absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Od dziecka pasjonuje się szeroko pojętymi grami i technologią, a w gimnazjum zapałała miłością do grafiki komputerowej i elektroniki użytkowej. Swoją pasję przekuła w działalność dziennikarską, przybliżając czytelnikom Spider's Web tematykę smartfonów, smartwatchy, oprogramowania i sztucznej inteligencji. Prywatnie miłośniczka psów, gotowania i literatury faktu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA