REKLAMA

Grenlandia odsłania prastare śmietniska. W środku ślady ludzi i chorób

Naukowcy zbadali dawne śmietniska na Grenlandii. Podejrzewałeś, że w zmarzlinie mogły zachować się ślady ludzi, zwierząt, bakterii i genów oporności Paleo-Inuitów i Normanów?

Wieczna zmarzlina puszcza. W śmietnikach są ślady chorób
REKLAMA

Grenlandia rozmraża nie tylko lód. Coraz cieplejsza Arktyka odsłania też stare śmietniska, w których przez setki, a czasem tysiące lat leżały kości zwierząt, muszle, odchody, resztki jedzenia i przedmioty porzucone przez dawnych mieszkańców. Dla archeologa to zapis codzienności. Dla mikrobiologa zamrożone archiwum bakterii, chorób i śladów ludzkiej obecności.

Najnowsze badanie pokazuje, że takie śmietniska mogą powiedzieć zaskakująco dużo o tym, jak żyli Paleo-Inuici, nordyccy osadnicy i późniejsze społeczności Grenlandii. Czy topniejąca zmarzlina może wypuszczać dawne patogeny? Odpowiedź jest uspokajająca, ale tylko częściowo. Na razie ryzyko jest niskie. Problem w tym, że Arktyka dopiero zaczyna się gwałtownie zmieniać.

REKLAMA

Dawny śmietnik to świetne archiwum życia

W archeologii takie miejsca nazywa się kopcami odpadów albo middenami. To nie były wysypiska takie jak znamy z naszych miast, lecz warstwy domowych resztek gromadzonych przez kolejne pokolenia przy osadach. Trafiały tam kości upolowanych zwierząt, muszle mięczaków, skóry, resztki żywności, odchody ludzi i zwierząt oraz przedmioty codziennego użytku.

Na Grenlandii takie miejsca zachowały się wyjątkowo dobrze, bo przez długi czas chroniły je zimno, wilgoć i wieczna zmarzlina. Wieczna zmarzlina to grunt, który pozostaje zamarznięty przez co najmniej 2 lata. Działa więc jak naturalna zamrażarka, spowalniająca rozkład materii organicznej i zatrzymująca w ziemi ślady dawnego życia.

REKLAMA

Badacze pobrali próbki z dawnych śmietnisk w zachodniej i południowej Grenlandii, obejmujących ok. 4500 lat historii osadnictwa. Porównali je z próbkami gleby z miejsc oddalonych od dawnych osad. Dzięki sekwencjonowaniu DNA mogli sprawdzić nie tylko, co ludzie wyrzucali, ale też jakie bakterie zostały po ich obecności.

W śmieciach zostały ślady ludzi, zwierząt i dawnych chorób

Śmietniska miały znacznie bogatsze społeczności bakterii niż otaczające je gleby. Znaleziono w nich łącznie ponad 1200 gatunków bakterii, z czego wiele nie zostało wcześniej dobrze opisanych. To pokazuje, jak mało wiemy o mikrobiologicznym świecie arktycznych gleb i dawnych osad.

Najważniejsze jest jednak to, że mikroby układały się w ślady konkretnych działań człowieka. W miejscach związanych z dawnymi osadami nordyckimi widać było podpis hodowli zwierząt. W innych warstwach bakterie pasowały do rozkładających się skór fok, kości, tusz zwierzęcych albo odchodów.

REKLAMA

To trochę jak odczytywanie historii bez żadnych zapisanych relacji. Zamiast kronik są bakterie, zamiast dokumentów o hodowli – ślady pozostawione przez zwierzęta, a zamiast opisu codziennego życia i jedzenia – resztki organiczne oraz DNA organizmów, które przez wieki rozkładały odpady. Dzięki temu dawny śmietnik okazuje się zaskakująco bogatym źródłem informacji o przeszłości.

REKLAMA

Są też ślady bakterii groźnych dla ludzi

W próbkach wykryto bakterie związane z ludźmi i zwierzętami, w tym takie, które mogą wywoływać poważne choroby jako patogeny oportunistyczne. To drobnoustroje, które nie zawsze są groźne, ale w sprzyjających warunkach mogą powodować zakażenia, zatrucia albo ciężkie powikłania.

REKLAMA

Wśród wykrytych mikroorganizmów znalazły się m.in. bakterie z rodzaju Clostridium. Niektóre są związane z odchodami, inne z rozkładem tkanek i żywności, a część może powodować zatrucia pokarmowe lub ciężkie zakażenia. W warstwach z wczesnego okresu kolonialnego w Nuuk szczególnie mocno zaznaczyły się bakterie związane z rozkładającymi się skórami fok.

Badacze znaleźli także geny oporności na antybiotyki. To ważne, bo pokazuje, że oporność nie jest wyłącznie nowoczesnym wynalazkiem epoki szpitali i masowego stosowania leków. Wiele takich mechanizmów istnieje naturalnie w środowisku od dawna. Człowiek tylko dramatycznie zwiększył presję, która sprzyja ich rozprzestrzenianiu.

REKLAMA

Topniejący lód uwolni epidemię? Nie

Najłatwiej byłoby tu sprzedać historyjkę o uśpionych zarazach wynurzających się z topniejącego lodu. Problem w tym, a może właśnie nie problem, że dane nie pokazują scenariusza rodem z katastroficznego thrillera. To raczej opowieść o biologicznych śladach przeszłości: bakteriach związanych z ludźmi, zwierzętami, odpadami i dawnymi sposobami życia, które przez stulecia przetrwały w arktycznej zamrażarce.

REKLAMA

Naukowcy podkreślają, że samo wykrycie takich mikroorganizmów nie oznacza automatycznie zagrożenia epidemiologicznego, a obecnie nie widzą dowodów na wysokie ryzyko ich szerokiego rozprzestrzeniania się wraz z topniejącą zmarzliną.

Dlaczego? Analizy pokazały, że bakterie pochodzące ze śmietnisk nie rozchodzą się daleko. Gdy materiał z topniejącej zmarzliny trafia do odpływów albo otoczenia, mikrobiom dawnych odpadów jest szybko zastępowany przez współczesne mikroby środowiskowe.

REKLAMA

To jednak nie oznacza, że temat można zamknąć. Arktyka ociepla się znacznie szybciej niż średnia globalna. Zmarzlina pęka, brzegi się osuwają, dawne stanowiska erodują, a coraz więcej materiału organicznego trafia do współczesnego środowiska. To, co dziś jest niskim ryzykiem, w cieplejszej Arktyce może wymagać stałego monitoringu.

Zmarzlina pamięta więcej, niż chcielibyśmy przyznać

Chyba najbardziej w całym badaniu uderza to, że mikrobiom działa jak biologiczny notes przeszłości. Potrafi przechować ślady codziennych czynności ludzi sprzed setek i tysięcy lat: pokazuje, gdzie trzymano zwierzęta, gdzie wyrzucano odpady, co jedzono, jakie surowce przetwarzano i jak człowiek krok po kroku przekształcał swoje otoczenie. To historia zapisana nie w kamieniu ani w kronikach, lecz w mikroskopijnych organizmach, które przetrwały w zmarzniętej ziemi.

Co ważne, DNA bakterii może uzupełniać klasyczne znaleziska: kości, narzędzia, resztki domostw i ślady palenisk. Tam, gdzie przedmioty nie mówią wszystkiego, mikroby dopowiadają resztę. Mogą wskazać hodowlę zwierząt, obróbkę skór, odchody, dietę i miejsca intensywnej aktywności człowieka.

REKLAMA

Arktyka wymusza na nas zupełnie nową archeologię

Dla naukowców to prawdziwy wyścig z czasem. Topniejąca zmarzlina jednocześnie odsłania i niszczy stanowiska archeologiczne. Materiał, który przez wieki leżał zamrożony, po odmarznięciu może szybko ulec rozkładowi, zostać wypłukany albo zanieczyszczony współczesnym mikrobiomem. To oznacza, że badacze muszą działać szybciej i dokładniej niż wcześniej.

Autorzy badania sami sugerują, że analiza mikrobiomu powinna stać się rutynowym elementem wizyt archeologicznych w takich miejscach. Nie tylko po to, by szukać dawnego życia, ale też po to, by lepiej ocenić ryzyko związane z topnieniem zmarzliny.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Grenlandzkie śmietniska są bardzo otrzeźwiającym przypomnieniem, że klimat nie odsłania martwej przeszłości w sterylnym muzeum. Odsłania materię organiczną, bakterie, ślady chorób, odchody, resztki zwierząt i całą biologiczną stronę dawnego życia. Na razie nie wygląda to na epidemiologiczny horror. Bardziej na ostrzeżenie, że nawet stare śmieci mogą mieć w ocieplającej się Arktyce drugie życie.

*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI

REKLAMA
Marcin Kusz
Redaktor

O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA