Od pewnego czasu informacje, które dobiegają na temat Ursusa, są coraz bardziej przygnębiające. Wydawało się, że ratunkiem będzie zamówienie od NCBR-u na zaprojektowanie i dostarczenie przeszło 1000 autobusów elektrycznych. Teraz jednak i to stoi pod dużym znakiem zapytania. A bez tych pieniędzy przyszłość polskiej spółki rysuje się naprawdę tragicznie.
Sytuacja Ursusa staje się mocno nieciekawa. Komornik zajmie materiały potrzebne do produkcji
Ursus nie ma ostatnio najlepszej passy. Od momentu, gdy dowiedzieliśmy się, że polska spółka wygrała prestiżowy przetarg na dostarczenie 1000 elektrycznych autobusów, do opinii publicznej dochodzą coraz bardziej niepokojące wieści. Mieliśmy więc odwołane zamówienie, wygrany przetarg, na którego podpisanie nikt się nie zjawił, a teraz do siedziby firmy wkroczył komornik.
Coraz dziwniejsza sytuacja Ursusa. Przetarg wygrany, ale nikt nie przyszedł podpisać umowy
Od momentu, w którym Ursus ogłosił zwycięstwo w przetargu na dostarczenie ponad 1000 elektrycznych autobusów, atmosfera wokół spółki robi się coraz gęstsza. Skierowały się na nią wszak oczy całej Polski. Co w tym czasie robi nasz eksportowy producent? Ano, kompromituje się dokładnie na każdym kroku.
Ursus dostał kontrakt na 1000 autobusów. Okazało się, że nie umiał dostarczyć nawet 5 sztuk
Od euforii po depresję w dwa tygodnie – życie akcjonariusza Ursusa przypomina życie z zaburzeniem dwubiegunowym. Dopiero co wycena sięgała rekordowych poziomów, a już polska spółka leci w notowaniach. A wszystko za sprawą mikrokontraktu na dostawę 5 autobusów.
Ursus wyprodukuje tysiąc elektrycznych autobusów – decyzja Narodowego Centrum Badań i Rozwoju zelektryzowała warszawską giełdę. Wycena firmy dynamicznie szła w górę od samego otwarcia, a na zamknięciu za jedną akcję trzeba było zapłacić przeszło dwukrotnie więcej niż z samego rana.
Pierwszy polski samochód elektryczny - przerwa na parsknięcie - powstał w punkcie ksero
Kilka dni temu polskie media oszalały – ze szczęścia, ma się rozumieć. Oto nadszedł pierwszy polski pojazd (a według niektórych nawet samochód) elektryczny. Chwała i cześć, wstajemy z kolan, rzucamy wyzwanie potęgom i włączamy się do walki w zaczynającej się dopiero rewolucji. Rewolucji dotyczącej oczywiście samochodów elektrycznych.