Te nowości w Google Photos to zdecydowanie za mało, żeby zapomnieć o Picasie
Zdjęcia Google doczekały się właśnie kilku usprawnień, dzięki którym edycja zdjęć będzie bardziej intuicyjna. Ciągle brakuje mi jednak odważniejszych zmian.
Picasa znika z portfolio Google. Nie będę po niej płakał
Gigant z Mountain View nareszcie robi porządek w swoich usługach służących do zarządzania zdjęciami. Tym razem to już definitywny koniec Picasy. Jeżeli są jeszcze osoby, które korzystają z tego rozwiązania w 2016 roku, najwyższy czas zrobić krok naprzód.
Oto nowa aplikacja Google Zdjęcia. Mniej Google+, więcej Picasy
Coroczne święto Google’a – konferencja Google I/O – zacznie się już w najbliższy czwartek. Już dziś wiemy jednak, że firma planuje wprowadzić zmiany do swojej mobilnej aplikacji Zdjęcia. Na dodatek, będą to zmiany na które czeka wielu użytkowników. Szczególnie tych, którym nie po drodze jest z serwisem Google+.
5 najlepszych darmowych programów do obróbki zdjęć
W ubiegłym tygodniu pisałem o profesjonalnych zamiennikach Photoshopa. Dziś, idąc za ciosem, przedstawiam najciekawsze programy do obróbki zdjęć, które przy okazji są darmowe. Dzisiejsze kryteria są jedynie dwa – program musi być ponadprzeciętnie dobry, a przy tym bezpłatny.
Wystarczy jeden błąd, by stracić dane - czas pomyśleć o zróżnicowaniu usług
Pewnie większość z użytkowników usług Google’a zastanawiała się kiedyś choć raz nad kwestią prywatności. Na pewno też nie umknęło uwadze coraz mocniejsze uzależnienie od usług Google’a, które firma wzmacnia na każdym kroku. Skupienie swojej aktywności w jednym miejscu jest pewnego rodzaju transakcją wiązaną – oddanie części prywatności i niezależności odbywa się w zamian za wygodę i wartość dodaną. Jednak warto zastanowić się, co by było, gdyby… Ostatnia głośna sprawa z zablokowaniem konta Google pewnemu użytkownikowi skłania do takiego zastanowienia się. I do podjęcia kroków, które odkładało się “na później”.
Przed oczami Krakena - marketingowo-licencyjny cyrk
Na powyższy tekst zebrały się trzy informacje oraz piosenka. Z trzech doniesień – dwa świeże, jedno nieco starsze. Piosenka ma natomiast zdrowo ponad pół roku, nosi tytuł „Kraken”, a gra ją niemiecki duet Deine Lakaien. Te trzy informacje to: promowane tweety, które trochę powinny zmienić sposób działania firm na Twitterze, ponowne ożywienie dyskusji na temat praw autorskich oraz prywatności po premierze Google+ (bo do braku prywatności ludzie już się praktycznie przyzwyczaili), a także dyskusja na temat tego, kto tak naprawdę tworzy Windows 8. Czyli: co w Internecie jest przez kogo i dla kogo? Wygląda na to, że wszystko jest przez wszystkich, prawa ma kto inny, a wszyscy i tak muszą to odebrać. Cały ten tekst to tylko drobny obrazek z otaczającej nas rzeczywistości, pokazujący po raz kolejny kierunek, w którym idzie sieć.
Google+ wprowadziło w sieci sporo zamieszania, nie tyle jednak fizycznie swoją obecnością i podbieraniem użytkowników Facebookowi (co jest na razie zresztą niemożliwe ze względu na tymczasowe zamknięcie portalu), a raczej serią spekulacji i prób oceny, jak bardzo może zagrozić dotychczasowemu numerowi 1 w kategoriach społeczności.* Mark Zuckerberg prawdopodobnie też poczuł się lekko zagrożony, bo podczas pokazu nowej funkcji czata (rozmowy wideo przez Skype), w zawoalowany sposób wyraził swoje stanowisko wobec Google+. Cóż, kiedyś trzeba najwyraźniej było się ustosunkować do nowego konkurenta… a założyciel Facebooka zrobił to w dość specyficzny sposób.
Google ruszył ostro do przodu. Ostatni tydzień upłynął pod znakiem Google+, który wywołał niemałe zainteresowanie. Teraz przyszła pora na mocne odświeżenie innych usług – Picasa zmieni się w Google Photo, a Blogger w Google Blog. Nie wiadomo, czy inne projekty również zostaną zunifikowane, ale to ma sens – Google mając setki milionów użytkowników postanowił w końcu dać im do zrozumienia, że wciąż używają usług tej samej firmy. Sama marka jest tak znana, że przyciągnie też nowych użytkowników. Jednak to nie koniec zmian.
6 VI mamy za sobą. Mamy za sobą również huczną prezentację Apple na WWDC 2011 na temat kolejnej rewolucyjnej usługi, która odmieni korzystanie z Internetu oraz dotychczasowych sposobów zarządzania plikami na komputerze. Tak przynajmniej twierdzi Jobs – as usual, it’s gonna be legen… wait for it… erm, sorry, amazing. Naturally, amazing. But also legendary.
Od wielu lat domeną Google’a, który wielu ludziom kojarzy się z Internetem, było to, że jego usługi są darmowe. Firma utrzymuje się bowiem z reklam, które wyświetlane są przy darmowych usługach. To się jednak powoli zmienia i Google zaczyna pobierać opłaty za korzystanie z masowej usługi. Przykładem jest poczta Gmail lub usługa Picasa. Jeśli chcesz pojemniejszego Gmaila – zapłać.