Sklepy zmuszone do ujawnienia cen. Każdy może sprawdzić, gdzie jest taniej
Nowa platforma pokazuje ceny produktów w tysiącach sklepów. Dane są aktualizowane codziennie i dostępne bez rejestracji.

Wyobraź sobie, że przed zakupami możesz sprawdzić ceny tego samego produktu w kilkudziesięciu sieciach handlowych. Bez przeglądania gazetek, zakładania kont i instalowania kolejnych aplikacji na swój telefon. W Serbii właśnie uruchomiono państwową porównywarkę, która obejmuje ponad 4 tys. sklepów i 11,5 tys. produktów. Najciekawsze jest to, skąd pochodzą informacje. Tamtejszy rząd zobowiązał duże sieci do codziennego ujawniania cen, a następnie udostępnił dane wszystkim zainteresowanym. Dzięki temu klienci mogą sprawdzić nie tylko aktualne oferty, lecz także to, jak zmieniały się ceny.
Koniec szukania najniższych cen po gazetkach. Serbia pokazuje nowy system
Dokładnie 16 października w Serbii uruchomiono ogólnokrajową platformę porównywania cen detalicznych. Przygotowały ją Ministerstwo Handlu Wewnętrznego i Zagranicznego oraz tamtejszy Urząd ds. Technologii Informacyjnych i Administracji Elektronicznej.
W jednym miejscu zgromadzono dane pochodzące od 39 sieci handlowych, prowadzących łącznie ponad 4 tys. sklepów. Użytkownicy mogą porównywać ceny ponad 11,5 tys. produktów identyfikowanych kodami kreskowymi z serbskim prefiksem GS1. Nie muszą przy tym zakładać konta ani podawać danych osobowych.
Wystarczy wybrać konkretny produkt, aby zobaczyć, ile kosztuje u poszczególnych sprzedawców. System obejmuje 25 kategorii towarów, od podstawowych artykułów spożywczych po napoje alkoholowe i karmę dla zwierząt. Platforma jest dostępna za pośrednictwem strony serbskiego Ministerstwa Handlu. Resort zapowiedział, że wkrótce mają dołączyć kolejne dwie sieci, gdy dostosują swoje dane do wymaganego formatu.
Sklepy muszą publikować ceny. Tak zdecydował rząd
Całe rozwiązanie opiera się na przepisach przyjętych jeszcze w kwietniu. Zgodnie z serbskim prawem duzi sprzedawcy detaliczni mają obowiązek publikowania aktualnych cenników zarówno na własnych stronach internetowych, jak i w państwowym portalu otwartych danych.
Wymóg dotyczy przedsiębiorstw, których roczne przychody przekroczyły 3 mld dinarów, czyli około 26 mln euro. Cenniki muszą być aktualizowane codziennie i udostępniane w formacie umożliwiającym ich automatyczne przetwarzanie.
Właśnie to jest zasadniczą różnicą względem tradycyjnych gazetek promocyjnych. Klient nie jest zdany wyłącznie na informacje, które sklep postanowił szczególnie wyeksponować w reklamie. Dane o cenach mogą być porównywane między sieciami, a także analizowane w dłuższych okresach.
Nowa platforma udostępnia również historię zmian cen oraz możliwość zestawiania ofert regularnych i promocyjnych. Nie gwarantuje natomiast, że produkt znajduje się obecnie na półce ani że wszystkie rabaty uzależnione od programów lojalnościowych zostaną uwzględnione w końcowej cenie przy kasie.
Nie tylko porównywarka. Dane może wykorzystać każdy
Serbia zdecydowała, że cenniki są publikowane jako otwarte dane. Oznacza to, że mogą korzystać z nich nie tylko urzędnicy i autorzy państwowej platformy, lecz także niezależni programiści, naukowcy i organizacje konsumenckie. Efekty tego ruchu już widać. Na podstawie tych informacji powstał m.in. niezależny serwis Cenogram, który pozwala wyszukiwać produkty, skanować ich kody kreskowe i porównywać oferty w różnych miastach.
Użytkownik może też zbudować wirtualny koszyk zakupowy i sprawdzić, w której sieci jego zawartość będzie najtańsza. Dostępna jest historia cen oraz możliwość ustawienia powiadomienia o obniżce. To funkcje rozwinięte przez niezależnego twórcę, a nie elementy, które należy automatycznie przypisywać państwowej platformie. Serbski rząd zapowiada natomiast dalszą rozbudowę oficjalnego systemu o interaktywne mapy pokazujące rozmieszczenie sklepów.
W Polsce zakupy coraz bardziej przypominają polowanie na promocje
Patrząc na serbski pomysł, trudno nie pomyśleć o sytuacji w polskich sklepach. Pisaliśmy niedawno, jak promocje w Biedronce i Lidlu bywają uzależnione od aplikacji, kuponów, liczby kupionych sztuk i limitów dziennych. Samo sprawdzenie ceny na plakacie reklamowym nie zawsze mówi, ile rzeczywiście zapłacimy.
Opisywaliśmy również zmiany w aplikacji Biedronki, przez które dostęp do części rabatów wymaga korzystania ze smartfona. Dla klientów oznacza to konieczność śledzenia kilku programów lojalnościowych, jeśli chcą porównywać oferty różnych sieci.
Tymczasem różnice między sklepami potrafią być naprawdę znaczące. Według najnowszego zestawienia koszyka zakupowego, opisanego na Bizblogu, we wrześniu rozpiętość cen zestawu 40 popularnych produktów w polskich sieciach przekraczała 75 zł.
W Polsce działają już niezależne porównywarki i aplikacje agregujące promocje. Nie mamy jednak identycznego systemu, w którym duże sieci na podstawie powszechnego obowiązku regularnie przekazują kompletne cenniki do wspólnej państwowej bazy.
Samo pokazanie cen nie sprawi, że zakupy będą tańsze
Serbska inicjatywa nie oznacza oczywiście automatycznego obniżenia cen w sklepach. Dzięki większej przejrzystości konsumenci mogą podejmować bardziej świadome decyzje, ale ostateczny rachunek nadal zależy od dostępności produktów, odległości do sklepu czy warunków konkretnych promocji.
Eksperci serbskich organizacji konsumenckich zwracają też uwagę, że platforma dopiero się rozwija. Nie wszystkie zaawansowane funkcje znane z zagranicznych porównywarek są w niej dostępne, a publikowane informacje wymagają odpowiedniej jakości i aktualności.
Przeczytaj także:
Sam mechanizm jest jednak szalenie interesujący. Zamiast próbować przekonywać sklepy do dobrowolnego dzielenia się danymi, państwo wprowadziło jednolity obowiązek i stworzyło infrastrukturę, którą mogą wykorzystywać także prywatni programiści. Dla polskich klientów najważniejsze pytanie brzmi więc nie tyle, czy potrzebujemy kolejnej aplikacji zakupowej, ile czy sklepy powinny udostępniać ceny w sposób pozwalający każdemu łatwo je porównać. Serbia pokazuje, że da się to zorganizować na poziomie całego kraju.
*Źródło grafiki wprowadzającej: Mehrad Vosoughi, Pexels / siriwannapatphotos, Canva Pro
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.