Polubiłem się z dostawą do punktu. Wolę to niż automaty paczkowe
Ostatnio bardzo polubiłem metody wysyłki przesyłek do sklepów. Wybieram je zamiast automatów paczkowych. Mogę załatwić dwie sprawy w jednym czasie.

Do niedawna korzystałem głównie z dostaw kurierskich na adres. Miałem jednak stosunkowo daleko do najbliższych punktów oraz automatów - każdorazowy odbiór wymagałby uruchomienia samochodu. Teraz mam automaty w zasięgu ręki, ale i tak wolę zamawiać przesyłki do punktu.
Odbieranie przesyłek w punkcie stało się moim wyborem numer 1
Zamiast klasycznych sklepów internetowych wybieram platformy sprzedaży, takie jak Allegro czy Amazon. Nie ograniczają mnie do oferty jednego sprzedawcy. Dzięki nim wybór i ceny są zdecydowanie najlepsze. Platformy internetowe zachęcają również darmową dostawą, jeśli korzysta się z usług takich jak Allegro Smart! czy Amazon Prime.
Zamawianie online ma jednak swoje minusy - m.in. potrzebę oczekiwania na dostawę. Na szczęście czasy, kiedy czekało się na kuriera kilka dni, już dawno przeminęły. Dostawy często zależą od sprzedawcy oraz metody. Z moich doświadczeń wynika, że to właśnie w przypadku dostaw do punktu lub automatu możemy liczyć na najszybszą dostawę. W wielu ofertach spotykałem się z tym, że dostawa kurierska wymaga dodatkowego dnia oczekiwania.
Dlatego teraz, gdy tylko jest taka możliwość, wybieram odbiór w punkcie zamiast kuriera. Dlaczego nie automaty paczkowe? InPost oraz inne firmy kurierskie mają ich mnóstwo w całej Polsce, także w pobliżu mojego miejsca zamieszkania. Ale i tak wybieram Żabkę i inne sklepy, gdy tylko mogę.
Zdecydowanie najważniejszym powodem jest fakt, że przy odbiorze do punktu (np. Żabki) mogę upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Oprócz samego odbioru paczki mogę również skoczyć na szybkie zakupy. Przy okazji wizyty w sklepie, którą normalnie i tak bym odbył, w trakcie kasowania produktów informuję ekspedienta o chęci odbioru przesyłki. Przy odbiorze z automatów, znajdujących się często w pobliżu sklepów, trzeba obrać nieco inną ścieżkę - zrobić zakupy, a potem dopiero dodatkowo odebrać paczkę.
Punkty odbioru przesyłek zlokalizowane w budynkach mają to do siebie, że nie trzeba stać pod automatem w deszczu lub śniegu. To szczególnie irytujące, gdy ma się np. więcej paczek. Oczywiście, nie wszystko jest tu idealne. Mimo wszystko w punkcie czasami należy poczekać w kolejce. W Paczkomacie nie ma tego problemu, bo oprócz odbioru na ekranie istnieje możliwość zdalnego otworzenia skrytki z poziomu aplikacji mobilnych firm kurierskich.
Dłuższy czas na odbiór oraz obsługa większych przesyłek
Oprócz możliwości odbioru przy okazji zakupów w punkcie świetne jest to, że do sklepów możemy kierować większe przesyłki. Przy zamawianiu np. nieco większego sprzętu automaty paczkowe niestety się nie sprawdzą, ponieważ firmy kurierskie stosują określone wielkości skrytek. Nawet największe opcje nie są na tyle duże, aby pomieścić nieco większe opakowania.
Druga sprawa to czas odbioru. Automaty paczkowe najczęściej pozwalają na odbiór w ciągu 48 godz. od momentu włożenia paczki do urządzenia. Z kolei w przypadku punktów dużo zależy od firmy kurierskiej. Na przykład paczki wysłane Pocztą Polską w Żabce czekają trzy dni, a przesyłki od GLS - nawet tydzień. Ostatnio ta elastyczność bardzo mi się przydała, ponieważ zamówiłem paczkę do punktu, nie mając pewności, że zdążę odebrać ją w ciągu standardowych dwóch dni. 3-dniowy czas Poczty Polskiej jednak umożliwił mi jej odebranie bez ryzyka zwrotu do nadawcy.
Trzeba jednak dostosować się do godzin pracy punktu
Zdecydowanie największą wadą dostaw paczek do punktu jest jednak potrzeba dostosowania się do godzin pracy. Automaty działają 24/7. Pozwalają na odbiór nawet w środku nocy. Z kolei najbliższa Żabka działa wyłącznie do 22:00, a nie, tak jak większość, do 23:00. Oznacza to mniejszą dowolność w odbiorze - trzeba pospieszyć się przed zamknięciem.
Mimo wszystko metoda ta ma więcej zalet niż wad, dlatego wybieram ją częściej.
Czytaj też:
Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.