Biedronka chce cię przyspawać do aplikacji. Bez niej wizyta w sklepie nie ma sensu
Kto nie ma aplikacji, ten zapłaci więcej – ta prosta reguła będzie obowiązywać też w Biedronkach. Sama karta nie wystarczy.

Zaczęło się w weekend, kiedy to promocja na szynkę wieprzową aktywna była wyłącznie dla użytkowników aplikacji. Od 13 do 18 kwietnia korzystający z programu Biedronki mogą liczyć na 20 proc. rabat "przy zakupie minimum 300 g dowolnych wędlin i serów z lady tradycyjnej". Jak zaznacza sklep, to oferta "tylko z aplikacją".

Wcześniej promocje odblokowywała też plastikowa karta. "Aplikacja lub karta: ty wybierasz!" - zachęcała Biedronka na swojej stronie. Teraz ten wybór to już nie kwestia wygody, a tego, czy chce się płacić więcej za niektóre produkty.
To kolejny już dowód na to, że bez sklepowej aplikacji klienci będą przepłacać
Smartfon staje się niezbędny na zakupach. I to nie tylko w sklepach danej sieci. Lidl tak rozwija swój program lojalnościowy, że bonusy zgarnąć można również w innych miejscach. To np. szansa na tańszy bilet do parku rozrywki albo na pociąg.
Co z klientami, którzy na zakupach trzymali telefon głęboko w kieszeni czy torbie? Część ofert przejdzie im koło nosa. Albo zmienią nawyki, na co sklepy rzecz jasna liczą. W końcu im częściej klient zagląda do programu, tym większa szansa na to, że skusi się na dodatkową promocję czy ofertę. I ostatecznie zapłaci więcej – nie tylko przy kasie samoobsługowej.
Promocje wyłącznie dla użytkowników aplikacji każą częściej zaglądać do programu. Teraz już nie przegapi się oferty, którą odblokowuje się np. machaniem telefonu. Fakt, że ktoś znajdzie coś dla siebie w aplikacji, może sprawić, że nie wybierze konkurenta i uda się na zakupy właśnie do danego dyskontu.
Z niedawnych badań wynika, że aplikacje są już takim samym źródłem wiedzy o promocjach, co telewizja
- Polacy stają się coraz bardziej smart shopperami. Korzystają z aplikacji mobilnych nie tylko do planowania zakupów, ale też w wolnych chwilach, szukając inspiracji i atrakcyjnych promocji – mówił dr Krzysztof Łuczak, jeden ze współautorów raportu z Grupy Blix.
Ruch Biedronki pokazuje tylko, że w najbliższym czasie raczej się to nie zmieni i będzie tylko przybywać powodów, aby zaglądać do aplikacji częściej. No, chyba że kogoś stać na komfort w postaci przepłacania.
Zdjęcie główne: Anna Gawlik / Shutterstock



















