Cofnęli nas o dekadę. Spójrzcie na nadciągające procesory
Intel i AMD cofają czas. DDR4 wraca do gry, bo pamięć DDR5 stała się absurdalnie droga. Wtórują im producenci płyt głównych. Ceny i tak będą z kosmosu, ale przynajmniej jakkolwiek racjonalne.

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że historia DDR4 jest już definitywnie zamknięta. Entuzjaści pecetów przesiadali się na DDR5, producenci płyt głównych porzucali starsze platformy, a branża zgodnie patrzyła w kierunku coraz szybszych modułów pamięci. Tymczasem bieżący rok przynosi zwrot akcji, którego mało kto się spodziewał. DDR5 zrobiło się tak drogie, że producenci sprzętu zaczynają traktować starszą technologię jako rozsądniejszą alternatywę.
Intel i AMD przygotowują nowe produkty pozwalające pozostać przy pamięciach DDR4. Jeszcze niedawno brzmiałoby to jak internetowa plotka z gatunku tych, które nigdy się nie materializują. Dziś wygląda na to, że rynek naprawdę zatacza koło.
Czytaj też:
Najbardziej zaskakujący comeback w świecie PC
Gigabyte ogłosił właśnie, że wybrane linie płyt głównych otrzymają obsługę nadchodzących procesorów Intela dla gniazda LGA1700. To platforma, która zadebiutowała w 2021 r. wraz z procesorami Alder Lake i była wyjątkowa z jednego powodu: pozwalała korzystać zarówno z DDR4, jak i DDR5. Później Intel porzucił ten pomysł, przechodząc na platformy wymagające wyłącznie DDR5. Teraz jednak sytuacja może się odwrócić. Według informacji Gigabyte'a nowe procesory zgodne z LGA1700 mają pojawić się na początku przyszłego roku i ponownie wykorzystywać tę zaletę starszej platformy.
Nieco wcześniej podobne sygnały napłynęły ze świata AMD. Producent odświeżył zainteresowanie platformą AM4, a Gigabyte zapowiedział nowe płyty główne dla tej konstrukcji przy okazji jubileuszowego powrotu procesora Ryzen 7 5800X3D. To układ, który wielu graczy do dziś uważa za jedną z najbardziej udanych jednostek AMD ostatnich lat.
W normalnych warunkach takie decyzje trudno byłoby uznać za rozsądne. W końcu mówimy o rozwiązaniach, które miały już przechodzić do historii. Problem w tym, że obecna sytuacja rynkowa jest daleka od normalnej.
Od wielu miesięcy rynek pamięci operacyjnej zmaga się z niedoborami
Sytuację napędza przede wszystkim gigantyczny popyt generowany przez sektor sztucznej inteligencji. Centra danych kupują ogromne ilości modułów pamięci, a producenci DRAM koncentrują się na najbardziej dochodowych segmentach rynku. Jeszcze pod koniec 2025 r. analitycy IDC ostrzegali, że globalny kryzys podaży pamięci może utrzymywać się nawet do 2027 r., a skutki odczują nie tylko gracze składający komputery, lecz także producenci telefonów, laptopów i serwerów.
Najbardziej cierpi na tym DDR5. Teoretycznie jest to technologia wyraźnie lepsza od DDR4. Oferuje wyższe przepustowości, lepszą efektywność energetyczną i większy potencjał dalszego rozwoju. Problem polega na tym, że przewaga technologiczna ma swoją cenę. Coraz częściej dosłownie.
Problem staje się bardziej namacalny, gdy spojrzymy na koszt całej platformy. Jeszcze kilka lat temu różnica między komputerem opartym o DDR4 a jego odpowiednikiem wykorzystującym DDR5 była stosunkowo niewielka. Dziś bywa zupełnie inaczej. Przy składaniu komputera trzeba często dopłacić nie tylko do samych pamięci, ale również do płyty głównej obsługującej nowszy standard. W efekcie zestaw, który miał kosztować około 4-5 tys. zł, potrafi nagle podrożeć o kilkaset złotych, a czasem nawet więcej.
Dla entuzjasty wydającego 12 tys. zł na topową konfigurację nie będzie to wielki problem, ale dla kogoś, kto chce zmodernizować kilkuletniego peceta lub złożyć sensowny komputer do grania za 4-6 tys. zł sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Kilkaset złotych zaoszczędzonych na pamięci i płycie głównej można przeznaczyć na mocniejszą kartę graficzną, większy SSD albo po prostu zostawić w portfelu. I właśnie dlatego DDR4, mimo swojego wieku, nagle przestaje wyglądać jak relikt przeszłości, a zaczyna przypominać całkiem rozsądny kompromis.
To nie nostalgia. To ekonomia
Warto podkreślić jedno: nikt rozsądny nie twierdzi, że DDR4 jest lepsze od DDR5. To nie jest historia o wielkim powrocie niedocenionej technologii a o rynku, który został zmuszony do pragmatyzmu. Jeszcze niedawno przejście na DDR5 było oczywistym wyborem dla każdego składającego nowy komputer. Dzisiaj coraz częściej pojawia się pytanie: czy dodatkowa wydajność rzeczywiście jest warta ogromnej dopłaty? Dla wielu użytkowników odpowiedź brzmi: niekoniecznie.
Przeciętny gracz korzystający z karty pokroju GeForce RTX 5070 czy Radeon RX 9070 często zauważy znacznie mniejszą różnicę między DDR4 a DDR5 niż między dwoma kolejnymi klasami GPU. W zastosowaniach biurowych, domowych czy nawet półprofesjonalnych przewaga szybszej pamięci bywa jeszcze mniej odczuwalna. Jeżeli ktoś posiada już platformę z DDR4 i może wymienić sam procesor zamiast procesora, płyty głównej i pamięci jednocześnie, oszczędności stają się bardzo konkretne. I właśnie tutaj Intel oraz AMD dostrzegają szansę.
Wielki zwycięzca? Rynek używanego sprzętu
Cała sytuacja może mieć jeszcze jeden ciekawy efekt uboczny. Nagle wzrasta wartość sprzętu, który jeszcze niedawno wielu użytkowników traktowało jako przestarzały. Platformy AM4 zyskały drugie życie już wcześniej dzięki fenomenalnej długowieczności procesorów Ryzen. Teraz mogą przeżyć kolejny renesans. To samo dotyczy wielu konfiguracji opartych na procesorach Intel Core 12., 13. i 14. generacji.
Nagle okazuje się, że magazyny pełne płyt głównych DDR4 nie są problemem, lecz potencjalnie bardzo cennym towarem. Zresztą sygnały takiego trendu pojawiają się od miesięcy. Już podczas Computex 2026 branżowe źródła mówiły o rosnącym zainteresowaniu płytami głównymi i modułami DDR4. Producenci mieli wręcz przywracać do produkcji niektóre konstrukcje, które wcześniej uznano za schyłkowe.
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja poza segmentem komputerów domowych. W lipcu pojawiły się informacje, że nawet część infrastruktury serwerowej zaczyna korzystać z rozwiązań opartych o DDR4 jako sposobu na ograniczenie skutków kryzysu podażowego. To zjawisko obejmujące praktycznie cały rynek.
Czy warto dziś inwestować w DDR4?
To zależy. Jeżeli ktoś buduje komputer od zera i planuje korzystać z niego przez kolejne pięć, sześć czy siedem lat, DDR5 wciąż pozostaje bardziej przyszłościowym wyborem. Standard ten będzie rozwijany, a kolejne procesory będą projektowane z myślą właśnie o nim.
Jeżeli jednak mówimy o modernizacji istniejącego komputera to sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Możliwość pozostania przy DDR4 może oznaczać oszczędność nawet kilkuset lub kilku tysięcy złotych przy zachowaniu bardzo wysokiej wydajności.
I właśnie dlatego wiadomości o powrocie LGA1700 oraz dalszym rozwijaniu platform AM4 wywołują tak duże zainteresowanie. Jeszcze rok temu byłaby to ciekawostka dla garstki entuzjastów. Dziś może okazać się jedną z najważniejszych informacji dla osób planujących modernizację komputera. Bo czasem najbardziej przyszłościową decyzją nie jest kupienie najnowszej technologii a pozostanie przy tej, która miała już dawno odejść na emeryturę.
Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.