REKLAMA

Koniec z błaganiem o zagraniczne silniki. Polacy zbudują własne serca dla wojskowych kolosów

Koniec z uzależnieniem wojskowych ciężarówek od importowanych silników? Polska rozbudowuje zakład w Kaliszu, który ma odegrać ważną rolę w zbrojeniówce.

PGZ inwestuje w Kaliszu. Wojskowe Jelcze z polskimi silnikami?
REKLAMA

Ponad 28 mln zł trafi do zakładów WSK PZL-Kalisz, które mają stać się jednym z najważniejszych ośrodków produkcji silników dla polskiego przemysłu obronnego. Polska Grupa Zbrojeniowa podpisała umowę finansowania modernizacji fabryki, a kolejnym krokiem ma być uruchomienie krajowej produkcji jednostek napędowych dla wojskowych Jelczy.

REKLAMA

Nie chodzi jednak tutaj wyłącznie o zakup nowych maszyn. Polska chce stopniowo ograniczać uzależnienie od zagranicznych dostawców komponentów, bez których nie powstaną nawet najnowocześniejsze pojazdy wojskowe. Kalisz ma odegrać w tym procesie istotną rolę, choć budowa centrum silnikowego pozostaje na razie planem.

REKLAMA

28 mln zł dla polskiej fabryki. PGZ podpisała umowę

29 października w Kaliszu podpisano umowę dokapitalizowania Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego PZL-Kalisz. Polska Grupa Zbrojeniowa przeznaczy na inwestycję dokładnie 28 028 660 zł z własnych środków. Pieniądze zostaną wykorzystane na częściową modernizację i rozbudowę parku maszynowego przedsiębiorstwa.

Jak wynika z oficjalnego komunikatu PGZ, inwestycja obejmie przede wszystkim wydziały obróbki mechanicznej, obróbki cieplnej oraz kontroli jakości. Zakład kupi nowe urządzenia, które zastąpią część wyeksploatowanego wyposażenia i pozwolą zwiększyć wydajność produkcji.

REKLAMA

Szczególnie liczy się to w przypadku precyzyjnych kół zębatych i innych części mechanicznych stosowanych w lotnictwie, wojsku i przemyśle cywilnym. Władze przedsiębiorstwa przyznają, że dotychczasowy park maszynowy stał się już ogromnym ograniczeniem. Awarie starszych urządzeń powodują nieplanowane przestoje, a możliwości zakładu nie zawsze pozwalają realizować wszystkie zamówienia.

Prezes WSK PZL-Kalisz Krzysztof Nosal wyjaśnił, że przedsiębiorstwo zamierza kupić m.in. nowe strugarki, frezarki i tokarki, w tym maszyny zautomatyzowane. Sama modernizacja ma potrwać około roku. Nie oznacza ona jednak natychmiastowego uruchomienia nowej linii produkcyjnej silników, lecz przede wszystkim wzmocnienie istniejącego zaplecza technologicznego.

REKLAMA

Wojskowe Jelcze mają otrzymać silniki produkowane w Polsce

Najciekawiej w całym planie wygląda jednak sama przyszłość zakładu. PGZ chce zrobić z Kalisza centrum kompetencyjne od jednostek napędowych dla polskiej zbrojeniówki. Ważnym krokiem w tym kierunku było porozumienie podpisane 9 września podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach.

Wówczas Jelcz, WSK PZL-Kalisz i niemiecki Daimler Truck AG uzgodniły współpracę dotyczącą uruchomienia w Polsce licencyjnej produkcji silników przeznaczonych do ciężarówek wojskowych. To właśnie takie pojazdy stanowią podstawę transportu i obsługi wielu systemów uzbrojenia wykorzystywanych przez polską armię.

REKLAMA

Jak opisywaliśmy na Spider’s Web, Jelcz przygotowuje się do ogromnego zwiększenia produkcji. Rozbudowa zakładów w Miłoszycach i Raciborzu ma umożliwić wytwarzanie ponad 2000 specjalistycznych pojazdów rocznie. Będą one wykorzystywane m.in. jako platformy dla systemów Patriot, HIMARS i Homar-K.

Tak duża skala produkcji oznacza również rosnące zapotrzebowanie na silniki, przekładnie oraz pozostałe elementy układów napędowych. Ich sprowadzanie z zagranicy wiąże się z ryzykiem opóźnień, szczególnie gdy wielu producentów uzbrojenia rywalizuje o dostawy tych samych komponentów.

REKLAMA

Gdyby w Kaliszu ruszyła produkcja licencyjna, mogłoby to częściowo rozwiązać problem. Nie będzie to jednak całkowite uniezależnienie technologiczne, ponieważ konstrukcje nadal będą powstawały na podstawie licencji niemieckiego producenta. Polska zyska jednak przede wszystkim większą kontrolę nad produkcją, montażem oraz dostępnością jednostek napędowych.

Kalisz ma już spore doświadczenie w produkcji silników

WSK PZL-Kalisz nie jest firmą, która dopiero zamierza wejść do branży silnikowej. Zakład działa od ponad 70 lat, zajmując się produkcją, modernizacją i remontami silników lotniczych. Jest jedynym producentem jednostek rodziny ASz-62IR, wykorzystywanych m.in. w samolotach An-2 i rolniczych M-18 Dromader.

REKLAMA

Przedsiębiorstwo rozwija także własne konstrukcje przeznaczone dla nowoczesnych zastosowań, w tym platform bezzałogowych. W 2025 r. zaprezentowało prototyp niewielkiego silnika PZL-25 Twin Boxer o mocy 37 KM, a także pracowało nad innymi jednostkami napędowymi.

Przeczytaj także:

REKLAMA

W maju opisywaliśmy porozumienie WSK PZL-Kalisz z CSG Polska. Zakładało ono rozwijanie współpracy w obszarze napędów i komponentów dla pojazdów specjalistycznych oraz sprzętu wojskowego. Nowa inwestycja PGZ może wzmocnić zaplecze produkcyjne potrzebne do realizowania podobnych przedsięwzięć.

Warto jednak oddzielić to, co firma już potrafi, od tego, co dopiero planuje. To, że produkuje silniki lotnicze i precyzyjne części mechaniczne, nie znaczy od razu, że jest gotowa do seryjnej produkcji jednostek dla ciężkich pojazdów wojskowych. Do tego konieczne będą kolejne inwestycje, wdrożenie technologii i odpowiednie porozumienia produkcyjne.

REKLAMA

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: JELCZ

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA