REKLAMA

Amerykanie wybrali Polskę na nowy dom dla superrakiet. Pokonaliśmy Niemców

Udało się! Amerykanie wybrali Polskę na centrum obsługi pocisków Patriot. Inwestycja ma kosztować około miliarda złotych i ruszyć w kilkanaście miesięcy.

Polska z centrum PAC-3 za miliard złotych. Pokonała Niemcy
REKLAMA

Polska wygrała z Niemcami, Holandią i Norwegią rywalizację o jedną z najważniejszych inwestycji wojskowych w Europie. Amerykanie zdecydowali, że to właśnie u nas powstanie centrum serwisowania pocisków PAC-3 do systemów Patriot. Chodzi o rakiety przechwytujące, które stanowią podstawę obrony przed pociskami balistycznymi.

REKLAMA

Inwestycja ma kosztować około miliarda złotych, a centrum powinno rozpocząć działalność za kilkanaście miesięcy. Dziś europejscy użytkownicy muszą wysyłać pociski wymagające określonych prac i ponownej certyfikacji do Stanów Zjednoczonych. Cała procedura, razem z transportem, może trwać kilkanaście miesięcy.

REKLAMA

Polska pokonała Niemcy. Amerykanie podjęli decyzję

Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że rząd Stanów Zjednoczonych we współpracy z koncernem Lockheed Martin wybrał Polskę na gospodarza europejskiego centrum obsługi pocisków PAC-3.

O inwestycję rywalizowały cztery państwa: Polska, Niemcy, Holandia i Norwegia. Jak przekazała wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, polska oferta została najwyżej oceniona już na etapie składania wniosków. Ostateczna decyzja zapadła po wielomiesięcznych negocjacjach ze stroną amerykańską.

REKLAMA

To finał starań, które opisywaliśmy na Spider’s Web już w sierpniu, gdy Polska i Niemcy były wskazywane jako główni konkurenci w rozmowach dotyczących europejskiego zaplecza pocisków PAC-3. Wtedy nie było jeszcze wiadomo, gdzie zostanie ulokowana inwestycja. Teraz decyzję potwierdziły zarówno MON, jak i Lockheed Martin.

Według wiceminister Sobkowiak-Czarneckiej centrum ma być jedynym tego rodzaju obiektem poza Stanami Zjednoczonymi. Wartość przedsięwzięcia oszacowała na około miliard złotych, a czas potrzebny do rozpoczęcia działalności na kilkanaście miesięcy.

REKLAMA

Rakiety nie będą już musiały lecieć przez Atlantyk

Najważniejszym zadaniem centrum będzie przede wszystkim utrzymanie sprawności pocisków PAC-3. Lockheed Martin zapowiada wykonywanie w Polsce napraw, odnawiania podzespołów, przeglądów eksploatacyjnych, badań oraz ponownej certyfikacji.

To szalenie ważne, ponieważ nawet pocisk, który nigdy nie został wystrzelony, wymaga odpowiedniego przechowywania i okresowej kontroli. Wraz z upływem czasu trzeba sprawdzać jego stan techniczny, a w razie potrzeby wykonywać prace pozwalające przedłużyć bezpieczne użytkowanie.

REKLAMA

Obecnie rakiety wymagające takich czynności trafiają do Stanów Zjednoczonych. Jak wyjaśniła wiceszefowa MON, transport za ocean, obsługa techniczna i odesłanie uzbrojenia mogą łącznie zajmować kilkanaście miesięcy. Przez ten czas pociski nie są dostępne dla jednostek wojskowych.

Centrum w Polsce ma znacząco skrócić ten proces. Nie podano jednak jeszcze konkretnych terminów przyszłych przeglądów ani gwarantowanego czasu obsługi pojedynczej rakiety. Znaczenie inwestycji rośnie w związku z ogromnym zapotrzebowaniem na pociski przechwytujące. Pisaliśmy już, jak Lockheed Martin próbuje zwiększać produkcję PAC-3 MSE i usuwać ograniczenia w dostawach części. Sprawniejsza obsługa istniejących zapasów jest drugim, równie ważnym elementem utrzymywania gotowości bojowej.

REKLAMA

Niemcy przegrały rywalizację, ale nadal będą uczestniczyć w projekcie

Wybór Polski nie oznacza, że pozostałe państwa zostaną wykluczone z przedsięwzięcia. Pentagon i Lockheed Martin potwierdziły, że Niemcy, Holandia i Szwecja będą odgrywać ważną rolę w dostawach i integracji przemysłowego łańcucha zaopatrzenia.

Współpraca ma swoje początki w porozumieniu podpisanym w lipcu podczas szczytu NATO w Ankarze. Wtedy Stany Zjednoczone oraz czterej europejscy partnerzy zadeklarowali wspólne prace nad utworzeniem centrum obsługi PAC-3.

REKLAMA

Polska zyska jednak teraz rolę gospodarza obiektu, ale będzie on częścią szerszej sieci zakładów i dostawców. Według producenta inwestycja ma również tworzyć miejsca pracy wymagające wysokich kwalifikacji i zwiększać możliwości polskich przedsiębiorstw zbrojeniowych.

Wiadomo, że nasze firmy już uczestniczą w produkcji elementów Patriotów. Wojskowe Zakłady Elektroniczne w Zielonce współpracują z Lockheed Martin m.in. przy komponentach układów sterowania pocisków PAC-3 MSE.

Serwis to jeszcze nie produkcja rakiet. Polska chce jednak więcej

Zaznaczmy jednak, że nowe centrum ma obsługiwać istniejące już pociski PAC-3, a nie produkować kompletne rakiety od podstaw. W maju opisywaliśmy, że Polska uzyskała wstępną zgodę na dalsze rozmowy dotyczące krajowej produkcji pocisków Patriot. Taki projekt byłby znacznie większym przedsięwzięciem przemysłowym, wymagającym kolejnych umów, transferu technologii i przygotowania odpowiednich zakładów.

REKLAMA

Budowa centrum serwisowego może w przyszłości ułatwić starania o nowe kompetencje, ale decyzja z 27 października nie oznacza zgody na rozpoczęcie pełnej produkcji PAC-3 MSE w Polsce.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Dla naszej armii znaczenie ma również skala własnych zakupów. W ramach programu Wisła Polska pozyskała pierwsze dwie baterie Patriot i zamówiła kolejnych sześć. Systemy te mają chronić najważniejsze obiekty wojskowe i strategiczne przed zagrożeniami z powietrza, w tym pociskami balistycznymi.

Powstanie centrum serwisowego będzie więc korzystne nie tylko dla polskiego przemysłu, ale też dla użytkowników Patriotów w innych państwach NATO. Rakiety wymagające napraw i certyfikacji nie będą musiały za każdym razem pokonywać Atlantyku.

REKLAMA

*Źródło grafiki wprowadzającej: Lockheed Martin / Anton_Sokolov, Getty Images, Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA