Pierwsze Kleszcze trafiły do polskiej armii. Radziecki złom idzie w odstawkę
Do 16. Dywizji Zmechanizowanej trafiły pierwsze transportery Kleszcz. To początek wymiany wysłużonych samochodów rozpoznawczych BRDM-2.

Pierwsze polskie transportery rozpoznawcze Kleszcz trafiły do żołnierzy. Nowe pojazdy mają stopniowo zastępować wysłużone BRDM-2, których konstrukcja pamięta jeszcze czasy ZSRR. Nasze wojsko otrzymuje maszyny wyposażone w nowoczesne systemy obserwacji, radar i uzbrojenie obsługiwane bez wychodzenia z opancerzonego kadłuba.
Pierwsze dwa egzemplarze dostarczono do 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej, wchodzącej w skład 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej. Kolejna partia ma dotrzeć jeszcze w tym roku, a w kolejnych latach wojsko planuje odbierać następne pojazdy. To początek znacznie większego programu, który docelowo może objąć 286 polskich transporterów.
Pierwsze Kleszcze są już w Giżycku. To naprawdę ważny moment dla polskiej armii
21 października rozpoczęło się przekazywanie pierwszych lekkich opancerzonych transporterów rozpoznawczych LOTR Kleszcz do pododdziałów Wojsk Lądowych. Pierwszym odbiorcą została 15. Giżycka Brygada Zmechanizowana im. Zawiszy Czarnego, której żołnierze otrzymali 2 nowe pojazdy dostarczone przez AMZ-Kutno.
Mówimy tu o rozpoczęciu rzeczywistych dostaw seryjnych maszyn, które po wdrożeniu i przeszkoleniu załóg mają służyć w pododdziałach rozpoznawczych. To ważne rozróżnienie, ponieważ prace nad polskim następcą BRDM-2 trwają już od ponad dekady.
Kleszcz powstał na bazie amfibijnej platformy Bóbr-3, opracowanej przez polskie przedsiębiorstwo AMZ-Kutno. W pracach uczestniczyły również Wojskowy Instytut Łączności, Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia oraz Wojskowy Instytut Chemii i Radiometrii. Celem było stworzenie pojazdu zdolnego do zbierania informacji o przeciwniku, ich przetwarzania i szybkiego przekazywania dowództwu.
Nowe wozy trafiają do jednostki, która w ostatnich latach otrzymała już znaczne ilości nowoczesnego uzbrojenia. Jak pisaliśmy wcześniej, 16. Pomorska Dywizja Zmechanizowana odebrała kolejne czołgi K2, równolegle rozwijając możliwości ich obsługi i serwisowania w Polsce. Transportery Kleszcz mają uzupełniać ten potencjał o możliwości prowadzenia rozpoznania.
Polski transporter ma widzieć więcej niż zwykły pojazd opancerzony
Kleszcz jest pojazdem w układzie 4x4, wyposażonym w silnik wysokoprężny o mocy 326 KM i automatyczną skrzynię biegów. Jego dopuszczalna masa całkowita wynosi około 15,6 t, a prędkość maksymalna na drodze utwardzonej sięga 100 km/h. Co istotne, maszyna potrafi również pływać, pokonując przeszkody wodne z prędkością około 7 km/h.
Załogę stanowi 5 żołnierzy tworzących drużynę rozpoznawczą. Mają do dyspozycji specjalistyczne wyposażenie pozwalające prowadzić obserwację zarówno w dzień, jak i w nocy. Podstawę stanowią radar rozpoznania pola walki, głowica optoelektroniczna oraz urządzenia umożliwiające prowadzenie obserwacji poza samym pojazdem.
Nie chodzi więc wyłącznie o samochód, którym żołnierze mogą szybko podjechać w pobliże przeciwnika. Kleszcz ma pełnić funkcję mobilnego stanowiska rozpoznawczego, zdolnego do wykrywania aktywności wrogich jednostek i przekazywania informacji do dowództwa. Dane z poszczególnych czujników mogą być przetwarzane i przesyłane w formie zabezpieczonych meldunków.
Jest to szczególnie istotne w przypadku pododdziałów pancernych. Czołgi dysponują ogromną siłą ognia, ale ich możliwości wykorzystania zależą również od tego, jak szybko dowódcy otrzymują informacje o położeniu przeciwnika. Kleszcz ma pomagać w pozyskiwaniu takich danych, pozostając jednocześnie na tyle mobilny, aby towarzyszyć wojskom podczas przemieszczania się w trudnym terenie.
Karabiny sterowane z wnętrza pojazdu i dodatkowa ochrona przed dronami
Choć najważniejszym zadaniem Kleszcza jest oczywiście rozpoznanie, nie oznacza to, że jego załoga pozostaje bezbronna. Pojazd otrzymał zdalnie sterowane stanowisko uzbrojenia Kongsberg PROTECTOR Dual RCWS, umożliwiające wykorzystanie dwóch rodzajów broni. W przewidzianej konfiguracji są to wielkokalibrowy karabin maszynowy WKM-B kalibru 12,7 mm oraz karabin UKM-2000 kalibru 7,62 mm.
Załoga może prowadzić ogień bez konieczności wychylania się z pojazdu. Pozwala to ograniczyć narażenie żołnierzy na ostrzał podczas kontaktu z przeciwnikiem. Uzbrojenie ma służyć przede wszystkim do samoobrony, zwalczania piechoty i lekko opancerzonych celów, a w określonych warunkach również nisko lecących obiektów.
Ochronę zapewnia samonośny, opancerzony kadłub. W wersji bazowej ma on spełniać poziom 2 ochrony balistycznej według normy STANAG 4569 oraz poziom 2a odporności przeciwminowej. Przewidziano także możliwość zastosowania dodatkowego opancerzenia zwiększającego poziom ochrony, chociaż nie potwierdzono, że wszystkie seryjne pojazdy otrzymają takie wyposażenie.
Istotnym zagrożeniem pozostają drony FPV. Jak pisaliśmy już wcześniej, podczas przygotowań do defilady zaprezentowano Kleszcza z dodatkowymi osłonami siatkowymi, mającymi utrudniać ataki bezzałogowców. Rozwiązanie miało zapewnić osłonę w zakresie 360 stopni bez blokowania pracy modułu uzbrojenia. Nie wiadomo jednak, czy takie zabezpieczenia znajdą się w standardowej konfiguracji wszystkich dostarczanych transporterów.
Radzieckie BRDM-2 mają odejść do historii. Polska zamówiła już 52 Kleszcze
Nowy transporter ma stopniowo zastępować BRDM-2, czyli opancerzone samochody rozpoznawcze opracowane jeszcze w Związku Radzieckim. Konstrukcja weszła do służby w latach 60. XX w. i przez kolejne dekady była wykorzystywana przez wiele armii, w tym Wojsko Polskie.
Mimo licznych modernizacji podstawowa architektura BRDM-2 i tak pozostaje przestarzała. Ograniczenia dotyczą m.in. ergonomii, poziomu ochrony załogi i możliwości integracji współczesnych systemów rozpoznania. Kleszcz ma zastąpić je nową konstrukcją, zaprojektowaną od początku z myślą o współczesnych wymaganiach pola walki.
Polska podpisała w lutym 2024 r. umowę ramową przewidującą możliwość pozyskania 286 transporterów do 2035 r. Pierwszy kontrakt wykonawczy, zawarty w sierpniu tego samego roku, obejmuje 28 pojazdów wraz z pakietem logistycznym i szkoleniowym. Jego wartość wynosi około 800 mln zł, a dostawy zaplanowano na lata 2026-2028.
Przeczytaj także:
W maju 2026 r. zamówiono kolejne 24 Kleszcze, tym razem dla pododdziałów rozpoznawczych batalionów wyposażonych w czołgi K2GF i K2PL. Wartość drugiego kontraktu wynosi około 570 mln zł netto, a dostawy mają zakończyć się do 2030 r. Zamówienie jest finansowane z europejskiego instrumentu SAFE.
Łącznie podpisane umowy wykonawcze obejmują więc 52 pojazdy. Pozostałe wozy z planowanej puli 286 egzemplarzy będą wymagały zawarcia kolejnych kontraktów. Nie oznacza to również, że BRDM-2 zostaną natychmiast wycofane z wyposażenia wszystkich jednostek.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: MON
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.