REKLAMA

System kaucyjny na orbicie dla dobra Ziemi. Wysyłasz satelitę, to płać

System kaucyjny w kosmosie? Zwrotna opłata mogłaby znacząco ograniczyć ilość nieczynnych satelitów.

System kaucyjny na orbicie dla dobra Ziemi. Wysyłasz satelitę, to płać
REKLAMA

Chcesz wysłać satelitę na orbitę? To najpierw wpłać 200 tys. dolarów kaucji. Jeżeli po zakończeniu misji dopilnujesz, żeby urządzenie bezpiecznie opuściło orbitę, odzyskasz pieniądze wraz z odsetkami. Jeśli pozostawisz po sobie kosmiczny złom, to kaucja po prostu przepadnie. Brzmi jak system kaucyjny na butelki, ale stawką jest bezpieczeństwo całej infrastruktury orbitalnej.

REKLAMA

Międzynarodowy zespół naukowców sprawdził, czy podobny mechanizm mógłby ograniczyć narastający problem kosmicznych śmieci. Wyniki są naprawdę obiecujące. Według przygotowanego modelu kaucja w wysokości 200 tys. dolarów za satelitę mogłaby zmniejszyć roczną masę nowych nieczynnych urządzeń pozostających na orbicie o ponad 1/3. Co ważne, system nie musiałby od początku obowiązywać na całym świecie.

Wysyłasz satelitę, płacisz. Posprzątasz po sobie, odzyskasz pieniądze

Pomysł przedstawili naukowcy z University College London, University of Colorado Boulder oraz kilku innych instytucji, w tym Europejskiej Agencji Kosmicznej. Zespół kierowany przez Indigo Brownhall przeanalizował, jak zachowywaliby się operatorzy satelitów, gdyby pozostawienie nieczynnego urządzenia na orbicie oznaczało realną stratę finansową.

REKLAMA

Zasada byłaby zaskakująco prosta. Jeszcze przed startem firma musiałaby wpłacić ustaloną kwotę, przypisaną do konkretnego satelity. Pieniądze trafiałyby na zabezpieczony rachunek i pozostawały tam przez cały okres eksploatacji urządzenia. Po zakończeniu misji operator miałby obowiązek usunąć satelitę z orbity w przewidzianym terminie. Jeśli wykonałby zadanie, otrzymałby zwrot kaucji z odsetkami. W przeciwnym razie pieniądze zostałyby zatrzymane.

Środki z przepadłych kaucji mogłyby zasilać fundusz finansujący aktywne usuwanie kosmicznych śmieci. Zamiast obciążać kosztami sprzątania całe społeczeństwo, system przenosiłby część odpowiedzialności na firmy korzystające z orbity. W badaniu opublikowanym w Nature Communications autorzy porównali skutki różnych wysokości kaucji i sposobów wycofywania satelitów z eksploatacji.

REKLAMA

60 proc. satelitów nie zostało prawidłowo usuniętych

Problem jest poważniejszy, niż mogłoby się nam wydawać. Według danych wykorzystanych przez badaczy w latach 2010-2024 zaledwie 40 proc. satelitów znajdujących się na orbitach, z których nie schodzą one samoczynnie w wymaganym czasie, zostało skutecznie usuniętych po zakończeniu misji. Pozostałe 60 proc. po prostu nie spełniło tego warunku. Nie oznacza to, że dokładnie taki odsetek wszystkich satelitów pozostaje w kosmosie. Wiele urządzeń krąży wystarczająco nisko, by opór resztek atmosfery doprowadził do ich naturalnego zejścia z orbity.

Na większych wysokościach sytuacja wygląda inaczej. Niesprawny satelita może pozostawać tam przez dziesięciolecia, zwiększając ryzyko kolizji z kolejnymi urządzeniami. Według najnowszego raportu ESA każdego dnia w atmosferę wchodzą już średnio ponad 3 duże obiekty kosmiczne. Jednocześnie liczba śmieci nadal rośnie, ponieważ satelity i fragmenty rakiet rozpadają się podczas zderzeń i eksplozji. 

REKLAMA

Opisywaliśmy już, że skala tego orbitalnego złomowiska jest dosłownie przerażająca Poza dziesiątkami tysięcy większych obiektów wokół Ziemi krążą miliony mniejszych fragmentów, których często nie da się na bieżąco śledzić.

200 tys. dolarów ponoć wystarczy, żeby zmienić rachunek ekonomiczny

Badacze połączyli model decyzji podejmowanych przez operatorów z symulacją zmian liczby satelitów i kosmicznych śmieci przez 25 lat. Wyniki pokazały, że kaucja w wysokości 200 tys. dolarów mogłaby ograniczyć roczną masę nowych nieczynnych satelitów pozostających na orbicie o ponad jedną trzecią. W niektórych analizowanych scenariuszach łączna korzyść ekonomiczna, uwzględniająca koszty działalności i skutki ryzyka orbitalnego, wzrastała nawet o 27 proc.

REKLAMA

Autorzy sprawdzili również znacznie wyższe opłaty. Okazało się, że powyżej miliona dolarów dodatkowe korzyści paradoksalnie zaczynają być coraz mniejsze. Operatorzy ponoszą wtedy znacznie większe koszty, a środowisko orbitalne nie poprawia się już proporcjonalnie do wysokości zabezpieczenia.

Kwota 200 tys. dolarów nie jest zatem w tych dywagacjach przypadkowa. W modelu stanowi poziom wystarczająco wysoki, by motywować do usuwania satelitów, ale nie tak wysoki, by nadmiernie zwiększać koszty ich eksploatacji. Ważne jednak, że są to rezultaty symulacji ekonomicznej, a nie doświadczenia przeprowadzonego na działającym rynku. Rzeczywiste skutki zależałyby od szczegółów przepisów, struktury branży i zachowania operatorów.

Nie trzeba przekonywać całego świata. Wystarczyłoby zacząć od części rynku

Naukowcy sprawdzili również, co stałoby się, gdyby system obowiązywał jedynie w części państw, odpowiadających za 20 proc. rynku satelitarnego. Nawet w takim wariancie kaucje przynosiły korzyści. W sprzyjających warunkach liczba pozostawianych nieczynnych satelitów mogłaby spaść nawet o 18 proc. Skuteczność zmniejszała się jednak gdy operatorzy przenosili działalność na rynki, na których nie trzeba było wpłacać zabezpieczenia.

REKLAMA

Jak wyjaśnia Indigo Brownhall w rozmowie ze Space.com, państwa mogłyby wymagać kaucji od satelitów podlegających ich jurysdykcji. Unia mogłaby też próbować uzależniać dostęp do europejskiego rynku usług satelitarnych od przestrzegania nowych zasad. To oczywiście na ten moment jedynie propozycja regulacyjna, a nie już obowiązujące prawo. Wdrożenie wymagałoby rozwiązania problemów związanych z kontrolą przestrzegania przepisów i międzynarodową konkurencją.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Stawką jest ograniczenie ryzyka syndromu Kesslera. Jest to scenariusz, w którym zderzenia na orbicie zaczynają napędzać kolejne kolizje. Rozbity satelita tworzy chmurę odłamków, które mogą uszkodzić następne urządzenia i doprowadzić do powstania kolejnych fragmentów. Jakiś czas temu opisywaliśmy model pokazujący, że niektóre planowane konstelacje mogą przekraczać granicę samoczynnego wzrostu liczby orbitalnych śmieci. Zagrożenie zależy nie tylko od liczby satelitów, ale też od wysokości ich orbit, masy, rozmiarów i sposobu kończenia misji.

A plany branży są ogromne. SpaceX wystąpiło już o zgodę na stworzenie konstelacji obejmującej nawet 100 tys. nowych satelitów Starlink. Podobne przedsięwzięcia oznaczają konieczność nieustannego zastępowania zużytych urządzeń nowymi. Firmy próbują ograniczać zagrożenie również technicznie. Na początku 2026 r. SpaceX zapowiedziało obniżenie orbity około 4400 satelitów, aby w przypadku awarii szybciej schodziły w atmosferę.

REKLAMA

Problem polega jednak przede wszystkim na tym, że nie każdy operator ma taki sam interes w ponoszeniu dodatkowych kosztów. Urządzenie pozostawione na orbicie przestaje przynosić przychody, więc inwestowanie pieniędzy w jego usunięcie może wydawać się zbędnym wydatkiem. Kaucja miałaby tę sytuację odwrócić.

*Źródło grafiki wprowadzającej: AI / Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA