REKLAMA

Poseł - Terminator na mównicy. Chcieliście nowoczesną politykę, to macie

Poseł na mównicy występuje w inteligentnych okularach. 

sejm
REKLAMA

Jak zasugerował i zaprezentował na fragmencie nagrania z Sejmu autor kanału metakognita, poseł Jarosław Sachajko na mównicy sejmowej wystąpił w okularach Even Realities G2 i z pierścieniem R1 Smart Ring.

REKLAMA

Wypatrzony przez autora filmiku model w jednym z polskich sklepów kosztuje 3,3 tys. zł. Inteligentne okulary oprócz telepromptera oferują funkcje AI, umożliwiają tłumaczenie w czasie rzeczywistym i wyświetlanie powiadomień. Z kolei za pierścień zapłacić trzeba ok. 1,2 tys. zł. Pozwala nie tylko sterować okularami, ale też śledzi aktywność użytkownika. 

REKLAMA

Nie mamy rzecz jasna dowodu, że na okularach wyświetlana jest treść czy kluczowe punkty przemówienia, odczytywanego przez posła z mównicy sejmowej, ale sama taka ewentualność jest już ciekawa. Mamy Cyberpunk w Sejmie. Nudy w polskiej polityce nie ma - w tym samym miesiącu premier może przestrzegać przed pełnym przemocy Minecraftem, a potem oglądamy w Sejmie posła noszącego inteligentne okulary. Przeszłość i przyszłość jest teraz. 

Polska polityka od dawna przypomina twitterowe utarczki, więc nic dziwnego, że zmierzamy w tę stronę. Niedawno na platformie Muska dyskusję powierzono botom. Może to więc przyszłość i polskiej polityki: najpierw posłowie będą odczytywać płomienne wystąpienia z własnych okularów - niewykluczone, że szpileczki nagradzane rechotem publiki będą pisane przez sztuczną inteligencję - a później na mównicę wdrapią się posłowie-roboty, imitujące styl wypowiedzi konkretnego polityka. Będzie ciekawie, będzie viralowo, szczególnie gdy maszyny zaczną się nawzajem okładać, gdy głosowanie nie pójdzie jak trzeba. 

REKLAMA

Poseł gadżeciarz Sachajko to przykład szczególnie interesujący

Obwieszony sprzętem jak choinka bombkami polityk znany był z wystąpień przeciwko 5G. Jak pisał Paweł, poseł wielokrotnie podkreślał szkodliwość tej technologii, postulował stworzenie przestrzeni wolnych od promieniowania elektromagnetycznego, a nawet przekonywał, że żyjemy w zupie elektromagnetycznej, w której wszyscy się gotujemy i nikt tego nie bada. 

REKLAMA

Polscy naukowcy są pełni obaw, co do wprowadzenia tej technologii, a szczególnie do wprowadzenia stukrotnie wyższej normy promieniowania elektromagnetycznego. To tak, jakby ktoś powiedział, że od jutra mamy 100 razy więcej cukru, 100 razy więcej soli. Ukrywano opinie polskich naukowców. Pani minister wypowiada się autorytarnie, że nie jest to szkodliwe, ale ona ma wykształcenie prawnicze. Wiadomo, że to od jutra nie zaszkodzi, ale co będzie długofalowo jak będziemy stąpali w podwyższonym polu elektromagnetycznym? - mówił w rozmowie opublikowanej na jednym z youtube'owych kanałów (cytat za Wprost). 

Później okazało się, że poseł przestrzegający przed 5G sam posiada telefon działający w tej technologii. Łatwo byłoby mu zarzucić hipokryzję, a może polityk tak bardzo nie wierzy naukowcom, że postanawia sprawdzić szkodliwość na sobie? Niewykluczone, że teraz eksperyment rozszerzony został o kolejne sprzęty. Z przyjemnością wysłuchałbym jeszcze jednej sążnistej mowy nt. 5G, rzecz jasna z inteligentnymi okularami na głowie, podpowiadającymi oskarżycielski tekst o szkodliwej technologii. 

REKLAMA

Bo to przecież niemożliwe, że stara piosenka kłamie i politycy mówią jedno, a robią drugie, i tak naprawdę poseł nie boi się ani 5G, ani nowych technologii, prawda? 

Sięgnięcie po nowoczesne rozwiązanie z punktu widzenia bystrego posła jest bardzo logicznym posunięciem. Sprytnie rozgryzł uczucia Polaków, którzy ze szczególną sympatią podchodzą do polityków unikających jak ognia czytania z kartki. Wybaczą gadanie największych bzdur, jeśli lecieć będą niby prosto z głowy. Może i głupio, ale od serca, szczerze. Nigdy tego fetyszyzowania przemówień nie z kartki nie rozumiałem, bo wyuczenie się na pamięć czy nawet sprawne posługiwanie się głosem jeszcze o niczym nie świadczą, ale jest to droga do serca polskiego wyborcy. I proszę, poseł Sachajko być może znalazł sposób, jak zjeść ciastko i mieć ciastko, dając wskazówkę też innym.

REKLAMA

Rozpoczynamy nową erę sejmowych gadżetów? 

W 2013 r. prawdziwą furorę zrobił Jarosław Kaczyński, który na sejmową mównicę wniósł tablet i puścił przemówienie kandydata na premiera prof. Piotra Glińskiego. Ten nie mógł wystąpić na żywo sam, ponieważ ówczesna marszałkini Sejmu uznała, że jako nie poseł nie może dostąpić tego zaszczytu. Znaleziono więc sposób na przekroczenie barier, wspomagając się technologią. 

REKLAMA

W 2016 r. poseł Krzysztof Mieszkowski wywołał "skandal na mównicy", jak grzmiał wtedy "Fakt". Powodem było wyciągnięcie telefonu. 

Jedni twierdzą, że Krzysztof Mieszkowski podczas przemówienia korzystał z telefonu i zarzucają mu brak kultury, inni mówią, że był to rekwizyt, który miał tylko podkreślić to, o czym mówił polityk - relacjonował dziennik.

REKLAMA

Tablet powrócił w 2023 r., kiedy to poseł PiS Zbigniew Bogucki w Sejmie zaprezentował na ekranie urządzenia materiał TVP z 2013 r. Miał to być dowód na źle prowadzone w tamtym czasie media publiczne. 

Telefony czy tablety były jednak rekwizytami, elementami performansu. Na dodatek siłą rzeczy rzucały się w oczy. Inteligentne okulary są bardziej dyskretne, bo wyglądają jak zwykłe, i działają inaczej, bo prezentują treść wyłącznie występującemu, który - w teorii - może zabłysnąć jakimś bon motem albo erudycyjnym wystąpieniem. Odbiorcy nie muszą wiedzieć lub mieć pewności, czy była to spontanicznie wymyślona błyskotliwa uwaga, czy może jeden z elementów scenariusza. Niektórzy komentujący pytają jednak: "i co z tego?". Czym różni się to od zwykłej kartki czy innego urządzenia, które również dyskretnie może wyświetlać treść? 

REKLAMA

Coś czuję, że jeszcze za takimi problemami zatęsknimy, kiedy posłowie-Edwardowie będą ganiać się po korytarzach sejmowych. Ale najpierw wystąpienie posła przemielone i odczytane przez sztuczną inteligencję. Zapisujcie to w bingo na 2027 rok. 

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.

REKLAMA
REKLAMA