REKLAMA

Meta majstrowała przy wyborach prezydenckich? Sąd prześwietli algorytmy Facebooka

Media społecznościowe miały ograniczać zasięgi prezydenta Brazylii. Sąd chce poznać pełną historię działań algorytmów Mety i dokładny powód zablokowania reklam.

Meta pod lupą sądu. Chodzi o algorytmy i wybory
REKLAMA

Czy algorytmy Facebooka i Instagrama mogły wpływać na przebieg wyborów prezydenckich w Brazylii? Sztab ubiegającego się o reelekcję Luiza Inácia Luli da Silvy oskarża Metę o celowe ograniczanie zasięgów jego publikacji. Sprawa trafiła do sądu, który zażądał szczegółowych danych dotyczących moderacji, reklam i działania systemów rekomendacji.

REKLAMA

Amerykański koncern ma teraz wyjaśnić, dlaczego zablokowano konto reklamowe kampanii, co stało się ze statystykami filmów prezydenta i czy obaj kandydaci byli traktowani według tych samych zasad. Na odpowiedź wyznaczono 48 godz. Meta odrzuca zarzuty, ale brazylijski wymiar sprawiedliwości chce sprawdzić, co naprawdę działo się za kulisami platform.

Facebook i Instagram miały ograniczać zasięgi prezydenta

Sprawa wybuchła w wyjątkowo gorącym momencie, bo Brazylia przygotowuje się właśnie do drugiej tury wyborów prezydenckich, w której 25 października zmierzą się urzędujący prezydent Luiz Inácio Lula da Silva i senator Flávio Bolsonaro, syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro.

REKLAMA

Pierwsza tura zakończyła się 4 października niewielką przewagą Bolsonaro. Zdobył 47,03 proc. głosów, podczas gdy Lula otrzymał 45,16 proc. W tak wyrównanej rywalizacji internetowa kampania może mieć duże znaczenie, szczególnie gdy kandydaci walczą o przekonanie niezdecydowanych wyborców.

Sztab Luli twierdzi, że Meta, właściciel Facebooka i Instagrama, mogła utrudniać rozpowszechnianie treści promujących prezydenta. Według przedstawicieli jego kampanii problemy obejmowały ograniczenia możliwości promowania publikacji, nagłe zmiany statystyk oglądalności oraz utrudnienia w odnajdywaniu wybranych profili.

REKLAMA

Szczególnie podejrzane miały być zdarzenia po 7 października, kiedy prezydent zaczął publikować nagrania w nowym formacie, bezpośrednio zwracając się do odbiorców. Filmy szybko osiągnęły ogromną popularność, ale później sztab miał dostrzec nieprawidłowości w sposobie naliczania wyświetleń i rozpowszechniania materiałów.

REKLAMA

Sama zmiana zasięgów nie dowodzi jednak jeszcze manipulacji. Algorytmy platform regularnie dostosowują rekomendacje, a statystyki mogą zmieniać się wskutek weryfikowania odsłon czy usuwania nieautentycznego ruchu. Dlatego przedstawiciele prezydenta domagają się sprawdzenia, czy w tym przypadku zastosowano mechanizmy, które mogły nierówno traktować kandydatów.

REKLAMA

Sąd chce zajrzeć do mechanizmów Mety

10 października sędzia Marco Aurélio Bellizze z brazylijskiego Najwyższego Sądu Wyborczego, czyli TSE, wydał decyzję zobowiązującą Metę do przedstawienia szczegółowych wyjaśnień w ciągu 48 godz. Firma musi przede wszystkim zabezpieczyć logi moderacji, dane reklamowe i statystyki związane ze sprawą. Ma także przedstawić historię działań podejmowanych wobec oficjalnych profili Luli oraz innych kont wskazanych w skardze, począwszy od 16 sierpnia.

Sąd chce wiedzieć, czy dochodziło do obniżania zasięgów, wykluczania treści z rekomendacji, ograniczania ich widoczności w wyszukiwarce albo nakładania oznaczeń wpływających na dystrybucję publikacji. Każda taka operacja ma zostać opisana wraz z datą, godziną, przyczyną oraz informacją, czy decyzję podjął człowiek, czy automatyczny system.

REKLAMA

Właściciel konta może widzieć, że jego publikacje docierają do mniejszej liczby użytkowników, ale zwykle nie zna wszystkich decyzji podejmowanych przez systemy rekomendacji. Pełna historia takich działań znajduje się po stronie platformy. Sąd zwrócił uwagę właśnie na tę nierównowagę. Bez dostępu do danych technicznych trudno rozstrzygnąć, czy spadek popularności wynikał z naturalnego zachowania odbiorców, problemu technicznego, czy konkretnej decyzji dotyczącej rozpowszechniania treści.

REKLAMA

Konto reklamowe zablokowano 23 września

Jednym z najważniejszych elementów sprawy jest wcześniejsza blokada konta wykorzystywanego przez kampanię Luli do publikowania płatnych reklam. Według skargi dostęp do tej funkcji został wyłączony 23 września, jeszcze przed pierwszą turą wyborów. Później przywrócono możliwość korzystania z konta, ale sztab zakwestionował sposób przeprowadzenia operacji i brak wystarczającego uzasadnienia. Sąd chce teraz poznać konkretną podstawę tej decyzji.

Równie ważne będzie sprawdzenie, jak Meta stosowała reguły dotyczące rekomendowania profili politycznych. Platforma musi wyjaśnić, czy konta obu kandydatów podlegały tym samym zasadom oraz czy ewentualne ograniczenia miały identyczny charakter.

REKLAMA

Płatna reklama pozwala dotrzeć do odbiorców, którzy wcześniej nie obserwowali danego polityka, natomiast systemy rekomendacji mogą pokazywać zwykłe publikacje użytkownikom spoza grona jego obserwujących. Zablokowanie jednego z tych kanałów może więc ograniczyć możliwości kampanii, nawet jeżeli sam profil nadal działa i można na nim publikować kolejne filmy.

REKLAMA

Mechanizm przypomina problemy znane również w Polsce. Kilka miesięcy temu opisywaliśmy sytuację, w której Facebook ograniczył rekomendowanie strony Rozrywka Spider’s Web, podczas gdy na platformie nadal pojawiały się oszukańcze reklamy. To oczywiście zupełnie inna sprawa, ale pokazuje, jak duże znaczenie mają decyzje dotyczące widoczności kont, które niekoniecznie polegają na ich całkowitym zablokowaniu.

REKLAMA

W tle 255 kont i 58 mln wyświetleń

Spór obejmuje również podejrzenia dotyczące zorganizowanego rozpowszechniania materiałów politycznych. Sztab prezydenta wskazuje na sieć 255 kont na Instagramie, które miały wykorzystywać sztuczną inteligencję do tworzenia i publikowania treści atakujących Lulę, jego ugrupowanie oraz pierwszą damę Janję da Silvę.

Według informacji przedstawionych w skardze profile zgromadziły około 58 mln wyświetleń w ciągu miesiąca. Kampania twierdzi, że mogły symulować autentyczne poparcie dla konkurencyjnego kandydata, chociaż ich działalność była w rzeczywistości zautomatyzowana lub skoordynowana.

REKLAMA

Na razie są to jednak twierdzenia strony skarżącej, a nie ustalenia sądu. Nie wykazano również, że sama Meta stworzyła te konta albo współpracowała z ich operatorami. TSE zażądał od firmy informacji, czy wykryła wskazaną sieć i jakie działania podjęła w celu zbadania jej autentyczności.

REKLAMA

W tej części sprawy istnieją również niezależne dane. Projekt VigIA prowadzony przez brazylijską organizację factcheckingową Agência Lupa zidentyfikował 64 publikacje polityczne stworzone lub zmodyfikowane za pomocą AI, które pojawiły się w okresie ograniczeń obowiązujących wokół pierwszej tury wyborów.

Według analizy Lupy 61 z tych materiałów pozostawało dostępnych 7 października. Wśród nich znajdowały się zarówno treści wymierzone w Lulę, jak i materiały dotyczące jego politycznych przeciwników. Sąd zażądał też przedstawienia metodologii badań przez organizacje, na których ustalenia powołuje się kampania. Samo wskazanie niepokojących liczb nie wystarczy bowiem do rozstrzygnięcia, czy platforma świadomie faworyzowała któregoś z kandydatów.

Meta odpowiada, że problemy nie dotyczyły wyłącznie Luli

Amerykański koncern zdecydowanie odrzuca oskarżenia o celową ingerencję w brazylijską kampanię wyborczą. Meta przyznała, że występowały problemy techniczne, ale zaprzeczyła, aby były wymierzone konkretnie w prezydenta Brazylii. Według firmy część wskazanych usterek dotyczyła także innych krajów i kont, a nie wyłącznie brazylijskich użytkowników.

Przedsiębiorstwo zapewnia również, że przestrzega miejscowych przepisów wyborczych i stara się zapewnić kandydatom jednakowe warunki korzystania ze swoich usług. Na tym etapie nie ma publicznie dostępnych danych pozwalających niezależnie zweryfikować wszystkie te zapewnienia. Z tego samego powodu nie można przyjąć zarzutów sztabu prezydenta za udowodnione.

Sędzia Bellizze podkreślił, że przedstawione dotychczas materiały mają w dużej części charakter pośredni. Opierają się na relacjach użytkowników, materiałach prasowych i analizach organizacji monitorujących kampanię. Zdecydował więc, że zanim rozpatrzy wniosek o pilną interwencję w działanie platformy, konieczne jest zebranie dokumentacji technicznej.

Po przekazaniu wyjaśnień przez Metę swoje stanowiska będą mogły przedstawić kampania Luli oraz prokuratura wyborcza. Dane zawierające szczegóły wewnętrznych systemów firmy i informacje dotyczące innych kont mają pozostać objęte poufnością.

Dlaczego algorytm może być ważniejszy niż usunięcie posta?

W przypadku mediów społecznościowych ingerencja w rozpowszechnianie publikacji nie musi oznaczać całkowitej blokady konta czy usunięcia konkretnego materiału. Facebook i Instagram od dawna wykorzystują algorytmy do decydowania, co użytkownik zobaczy na swojej tablicy, w proponowanych rolkach i w wynikach wyszukiwania. Publikacje nie docierają automatycznie do wszystkich obserwujących, a liczba wyświetleń zależy od wielu sygnałów analizowanych przez platformę.

Część ograniczeń może wynikać z naruszenia zasad serwisu. Inne są efektem zwykłego działania rekomendacji, które próbują przewidywać zainteresowania odbiorców. Na Spider’s Web pokazywaliśmy już, jak trudno użytkownikowi samodzielnie zmienić zachowanie algorytmu Facebooka, nawet gdy regularnie ukrywa niechciane treści. W przypadku kampanii wyborczej taki brak przejrzystości staje się szczególnie istotny, bo wpływa na możliwość dotarcia polityków do wyborców.


Przeczytaj także:

Dlatego brazylijski sąd nie ograniczył się do pytania, czy konkretna publikacja została usunięta. Chce również poznać reguły rekomendowania treści i dowiedzieć się, czy stosowano je jednakowo wobec obu finalistów wyborów. Jeżeli Meta wykaże, że konta Luli i Bolsonaro podlegały tym samym zasadom, a problemy wynikały z ogólnych usterek, może to podważyć zarzuty kampanii prezydenta. Jeśli jednak logi ujawnią nieuzasadnione różnice, to sprawa może wymagać dalszego postępowania.

*Źródło grafiki wprowadzającej: AndreyPopov, Getty Images, Canva Pro / Meta

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA