Komisja Europejska dała się zastraszyć USA. Okulary dla creepów trafią do Europy
UE poluzowuje przepisy dotyczące baterii w okularach Mety. Co to oznacza dla rynku elektroniki i dla nas, użytkowników?

Europejska Komisja właśnie poluzowała przepisy dotyczące wymiennych akumulatorów w urządzeniach elektronicznych. Tym razem nie chodzi o telefony czy laptopy, lecz o kategorię, która dopiero zaczyna się rozkręcać - inteligentne okulary. Nowe prawo zwalnia okulary, zegarki, trackery fitnessowe i część zabawek elektronicznych z obowiązku stosowania łatwo wymiennych akumulatorów, co otwiera Mecie drogę do pełnego wejścia na rynek UE ze swoimi Ray-Banami z kamerą i AI.
Amerykańska presja, europejska regulacja
Sprawa zaczęła się od pozornie technicznego problemu: europejskie przepisy dotyczące baterii wymagały, aby akumulatory w urządzeniach były łatwo wymienialne przez użytkownika. W przypadku okularów Mety - gdzie bateria jest wbudowana w cienkie zauszniki - spełnienie tego wymogu było praktycznie niemożliwe bez przeprojektowania całego produktu.
Czytaj też:
Stany Zjednoczone uznały to za przeszkodę dla „wspólnie opracowanego, stylowego i innowacyjnego produktu”, jak określił okulary ambasador USA przy UE Andrew Puzder. W marcu publicznie skrytykował unijne przepisy jako „zbyt szerokie i zbyt restrykcyjne”.

Komisja Europejska oficjalnie zaprzecza jakoby uległa naciskom, podkreślając, że decyzja jest wynikiem konsultacji z organizacjami konsumenckimi, państwami członkowskimi i branżą. Faktem jest jednak, że efekt końcowy idealnie wpisuje się w interes Mety - i kilku innych gigantów technologicznych, którzy również szykują własne okulary.
Meta może odetchnąć. I szykować ekspansję
Dla Mety to ogromna ulga. Firma sprzedała w ubiegłym roku ponad 7 mln par swoich okularów na świecie, a wyniki EssilorLuxottica (właściciela marki Ray-Ban) wskazują na „eksponencjalny wzrost” sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Europa była jednak problemem.
Nie tylko Meta skorzysta na zmianie. W kolejce do premiery własnych okularów stoją Samsung, Google i Apple. Ten ruch może więc uruchomić całą falę nowych produktów, które do tej pory były projektowane głównie z myślą o rynku amerykańskim.
Prywatność: największy wróg smart glasses
Jeśli ktoś myśli, że największym problemem inteligentnych okularów jest bateria, to niech spojrzy na reakcje europejskich organizacji konsumenckich. BEUC, największa tego typu organizacja w UE, ostrzega, że poluzowanie przepisów może być „niebezpiecznym precedensem” i że smart glasses już teraz budzą ogromne obawy dotyczące prywatności.
I trudno się dziwić. Gdy Meta wprowadziła pierwszą generację okularów w Europie w 2021 r. to irlandzkie i włoskie organy ochrony danych natychmiast zaczęły pytać, czy dioda sygnalizująca nagrywanie jest wystarczająco widoczna.

W tym roku zrobiło się jeszcze goręcej, gdy szwedzkie media ujawniły, że podwykonawcy Mety w Kenii mieli dostęp do „głęboko prywatnych” nagrań z okularów - w tym scen z łazienek, danych bankowych, a nawet nagrań seksualnych. Materiały były wykorzystywane do trenowania modeli AI.
Europejska Rada Ochrony Danych już pracuje nad raportem dotyczącym smart glasses. Jego publikacja spodziewana jest latem, a możliwe działania - jesienią.
Meta się broni, ale pytania pozostają
Meta przekonuje, że jej okulary mają wbudowane zabezpieczenia: LED zapala się przy nagrywaniu, a urządzenie ma mechanizmy wykrywania prób jej zasłonięcia. Firma podkreśla też, że nagrania pozostają na urządzeniu, dopóki użytkownik sam ich nie udostępni.
To jednak nie rozwiązuje kluczowego problemu: w przeciwieństwie do telefonu okulary nagrywają z perspektywy pierwszej osoby, często w sytuacjach, w których osoby postronne nie mają pojęcia, że są rejestrowane. To zupełnie nowy poziom ryzyka dla prywatności - i coś, z czym europejskie prawo dopiero próbuje sobie poradzić.
Poluzowanie przepisów nie oznacza, że Meta i inni producenci mają wolną rękę. Wręcz przeciwnie - teraz dopiero zacznie się prawdziwa walka o to, jak inteligentne okulary będą funkcjonować w europejskiej rzeczywistości prawnej i społecznej.
Jedno jest pewne: po tej decyzji smart glasses przestają być ciekawostką zza oceanu. Wchodzą do Europy na serio. A my, jako użytkownicy, będziemy musieli zdecydować, czy chcemy żyć w świecie, w którym kamera na czyimś nosie jest tak samo normalna jak telefon w kieszeni.
Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.