REKLAMA

Microsoft ukradł pomysł Jobsowi? Ojcowie Windowsa obalają największą plotkę lat 90.

Zaczęło się od domniemanej herezji, jakoby Pasek zadań Windowsa był kopią rozwiązania opracowanego przez firmę Next prowadzoną przez Steve’a Jobsa. Kilku byłych inżynierów Microsoftu się wkurzyło.

Windows Pasek zadań Start kto pierwszy

Przez dekady w Internecie krążyła plotka, że pasek zadań w Windows 95 to w gruncie rzeczy przeniesiony na PC-ty Dock ze stacji roboczych NeXTSTEP, systemu, który Steve Jobs budował po tym, jak wyleciał z własnej firmy. Dock zadebiutował w 1988 roku i faktycznie stał się bezpośrednim przodkiem dzisiejszego Docka w macOS, więc teoria brzmiała logicznie - może nawet zbyt logicznie. Problem w tym, że nigdy nie była prawdziwa, a potwierdzili to ludzie, którzy siedzieli w tym pokoju, gdy Windows 95 faktycznie powstawał.

NeXTSTEP

Cała sprawa wypłynęła na nowo dzięki zupełnie przypadkowej wymianie na X (dawnym Twitterze). Dave Plummer, były inżynier Microsoftu znany dziś z YouTube'owego kanału o historii Windowsa, pochwalił się nowym 5K monitorem Dell UltraSharp - sprzętem, który w Polsce kosztowałby grubo ponad 8 tys. zł. Ktoś zauważył, że jego pasek zadań w Windows 11 jest wyrównany do lewej, nie na środku, i podziękował mu za „opór wobec centrowania jako herezji”. Plummer wyjaśnił to czysto ergonomicznie: jeśli rzucisz kursorem w dół i w lewo na tyle daleko, i tak trafisz na przycisk Start, więc trzymanie go po lewej ma sens fizyczny, nie tylko estetyczny.

Czytaj też:

Dyskusja szybko zeszła z ergonomii myszki na pytanie, skąd w ogóle wziął się pasek zadań, i wtedy do wątku wskoczyli ludzie z najwyższym możliwym poziomem wiarygodności w tej sprawie.

Brad Silverberg i Joe Belfiore rozliczają mit

Brad Silverberg, w latach 90. Senior Vice President odpowiedzialny za MS-DOS i Windows, napisał krótko: Dock w NeXT był zupełnie inny niż pasek zadań w Win95, a Windows 95 rozwinął własny pasek samodzielnie, nie ściągając niczego z NeXT-a. Dodał, że rozmawiał o tym z Dannym Oranem, projektantem interfejsu Windows 95, który potwierdził to samo z pierwszej ręki.

Głos zabrał też Joe Belfiore, wieloletni wiceprezes korporacyjny Microsoftu, dla wielu użytkowników twarz interfejsu Windowsa na przestrzeni trzech dekad. Belfiore trafił do Microsoftu w 1990 r., pracował przy OS/2 i Windows NT, a od 1993 r. był głównym menedżerem produktu odpowiedzialnym za interfejs projektu Chicago, który później stał się Windowsem 95. To on nadzorował decyzje dotyczące Menu Start i Paska zadań, a potem został przy Windowsie przez XP, Windows Phone i Windows 10, odchodząc na emeryturę w 2022 r. jako wiceprezes korporacyjny. Jego wypowiedź była jednoznaczna: Dock z NeXT-a nie doprowadził do powstania paska zadań, a za tym pomysłem stały dwie zupełnie inne rzeczy.

Cairo, projekt-widmo, który zostawił po sobie tackę

Pierwszym źródłem był Cairo - projekt Microsoftu prowadzony w latach 1991-1996, zbudowany wokół słynnego sloganu Billa Gatesa „information at your fingertips”. Cairo nigdy nie wyszedł jako samodzielny system operacyjny, ale kawałki jego pracy nad interfejsem trafiały do innych produktów Microsoftu jeszcze wiele lat później. Zespół Cairo eksperymentował z czymś, co Belfiore opisał jako zawsze widoczną „tackę” na dole ekranu, służącą jako miejsce, w które można było przeciągać pliki i treści między aplikacjami. Plummer opublikował nawet zrzut ekranu pulpitu Cairo, na którym ta tacka wyraźnie widnieje na dole - lata przed wydaniem Windowsa 95.

Project Cairo

To był jednak tylko punkt wyjścia. Sama tacka do przeciągania plików to nie to samo, co pasek uruchamiający i przywracający okna, a Windows 95 potrzebował właśnie tego drugiego.

Windows 3.1 miał realny problem, który trzeba było naprawić

Drugim powodem, według Belfiore'a, był konkretny problem użytkowy z Windows 3.1: po zminimalizowaniu okna użytkownik praktycznie nie miał żadnego sposobu, żeby sprawdzić, co jeszcze działa w tle. Testy użyteczności Microsoftu wykrywały to bez końca - ludzie gubili się we własnych otwartych programach. Belfiore ujął to bez ogródek: w Windows 95 potrzebowali miejsca dla zminimalizowanych okien, kontynuacji problemu z Windows 3.1, i chcieli jednej powierzchni, która uruchamiała aplikacje i pozwalała je przywracać - stąd przyciski na pasku zadań. Co ciekawe, używanie tych przycisków do uruchamiania nowych programów, a nie tylko przywracania istniejących, pojawiło się dopiero lata później.

Ten moment nastąpił dokładnie w Windowsie 7, kiedy Microsoft połączył ideę przycisków paska zadań ze starym paskiem Szybkiego Uruchamiania (Quick Launch), pozwalając przypiętej ikonie siedzieć na pasku niezależnie od tego, czy aplikacja była akurat aktywna. To jest zresztą model, z którym większość z nas żyje do dziś, więc warto pamiętać, że pierwotna filozofia paska zadań była zupełnie inna niż jej finalna forma.

Menu Start wymyślił psycholog od szympansów

Za kształt Menu Start i nazwę odpowiada Danny Oran, psycholog behawioralny, który studiował pod okiem B.F. Skinnera, jednego z najbardziej wpływowych behawiorystów w historii psychologii. Zanim trafił do Microsoftu w 1992 r. Oran pracował w laboratorium Skinnera nad projektem uczenia szympansów komunikacji za pomocą drewnianej klawiatury. Microsoft zatrudnił go właśnie z tego powodu - firma potrzebowała kogoś, kto rozumie, jak tłumaczyć nieznany interfejs osobom bez żadnego technicznego backgroundu, a testowanie szympansów na sekwencjach naciskania przycisków okazało się zaskakująco dobrym treningiem do tego zadania.

Oran prowadził testy użyteczności Windows 3.1 i patrzył, jak ludzie regularnie nie potrafią znaleźć podstawowych funkcji. W jednej z sesji uczestnik testu w ogóle nie mógł się poruszać po systemie - i, jak Oran wspominał w wywiadzie z 2015 r., ten uczestnik był inżynierem od napędów rakietowych w Boeingu. „On był dosłownie rakietowym naukowcem, a nawet on nie mógł rozgryźć Windowsa” - powiedział Oran. To zdanie, choć anegdotyczne, dobrze pokazuje, jak fatalny był poziom odkrywalności funkcji w interfejsie z początku lat 90.

Od „System” do „Start”

Rozwiązaniem Orana był jeden przycisk prowadzący do wszystkiego. Najpierw nazwał go „System” i umieścił u góry ekranu jako rząd zakładek. Problem był banalny i jednocześnie fascynujący z punktu widzenia projektowania UX: nikt w testach nie klikał czegoś nazwanego „System”, niezależnie od tego, jak dokładnie mu to wyjaśniano. Zmiana nazwy na „Start” sprawiła, że ludzie rozumieli przycisk instynktownie, bez żadnych instrukcji. To jeden z tych przypadków, gdzie mikroskopijna decyzja słownikowa miała większy wpływ na użyteczność systemu niż cała architektura pod spodem.

Pozycję przycisku w lewym dolnym rogu też nie wymyślono z powietrza. Kluczem było prawo Fittsa, sformułowane jeszcze w 1954 r., mówiące, że szybkość trafienia w cel na ekranie zależy od jego rozmiaru i odległości od kursora. Rogi ekranu są w tej logice wyjątkowe, bo można w nie rzucić kursorem z maksymalną prędkością bez ryzyka przelotu - fizycznie nie da się wyjechać dalej niż granica ekranu. Do tego dołożono nawyk czytania od lewej do prawej, co dało menu Start domyślną lewą pozycję na dekady, aż do Windowsa 11, który to zmienił. Belfiore potwierdził, że to była świadoma decyzja Microsoftu, motywowana zarówno porządkiem czytania, jak i tym, co nazwał „rzuceniem myszką i kliknięciem” w rogu ekranu, chwaląc jednocześnie Orana za rozwiązanie trudniejszego problemu - skompresowanie wcześniejszych, wieloikonowych projektów Windows w jeden przycisk Start.

Ciekawostka, która pokazuje, jak Microsoft potrafi popsuć nawet dobry pomysł

Windows 11 25H2 - Pasek zadań i Menu Start

Jest w tej historii moment czysto komiczny, bardzo w stylu Microsoftu tamtej ery. Kiedy zaimplementowano to w Windowsie 95 to przycisk Start miał błędny padding - między jego klikalną krawędzią a fizyczną granicą ekranu został kilkupikselowy odstęp. Jeśli użytkownik rzucił kursorem dosłownie w sam rożek ekranu i kliknął to nic się nie działo, bo trafiał poza aktywny obszar. Naprawiono to w Windowsie 98, rozciągając niewidzialną, aktywną strefę kliknięcia do zewnętrznej granicy jednego piksela - od tego momentu rzucenie kursorem w absolutny róg ekranu działało tak, jak powinno od początku.

Sam Oran rozwiązał też problem paska zadań - w jego oryginalnej koncepcji miał on biegnąć wzdłuż górnej krawędzi ekranu, jako rząd zakładek, podobnie jak dzisiejsze karty w Chrome, i podobnie zresztą do tego, gdzie pierwotnie miał być sam przycisk Start. Microsoft przeniósł to na dół, prawdopodobnie żeby uniknąć zbyt bliskiego podobieństwa do menu Apple’a na górze ekranu Macintosha - co jest lekko ironiczne, biorąc pod uwagę, że Apple wtedy uwielbiał pozywać konkurencję za podobne detale interfejsu. Apple, w swojej wersji, zastosował identyczną logikę rogów po drugiej stronie problemu, przypinając menu bar do górnej krawędzi ekranu oryginalnego Macintosha z tego samego powodu ergonomicznego. Cała ta symetria pokazuje, że obie firmy niezależnie od siebie doszły do podobnych wniosków, bo fizyka ludzkiej ręki i myszki jest dla wszystkich taka sama, niezależnie od logo na pudełku.

Warto na koniec dodać, że to nie jest tylko rozgrzebywanie historycznej plotki dla samej plotki - Oran posiada oryginalny patent obejmujący jednocześnie Menu Start i pasek zadań, które trafiły do Windows 95, więc formalnie to on jest wynalazcą całego duetu, który definiuje interfejs Windowsa do dziś.

Dlaczego to nie jest tylko historia z lamusa

Ewolucja Paska zadań w Windowsie

Ta archeologia interfejsu ma dziś nieoczekiwanie praktyczne znaczenie, bo Microsoft właśnie odkopuje część tych trzydziestoletnich decyzji projektowych. Wydany 27 sierpnia 2026 roku opcjonalny update KB5120998 przywraca w Windowsie 11 możliwość przenoszenia Paska zadań na górę, lewą i prawą krawędź ekranu - funkcję, którą Windows 11 zabrał użytkownikom w 2021 r., wywołując przy tym niemałą frustrację, zwłaszcza wśród osób przyzwyczajonych do układu z Windowsa 10. Microsoft sam tłumaczył, że przywrócenie tej opcji trwało tak długo, bo aplikacje projektowane pod jeden, sztywny układ paska trzeba było przepisać, żeby nie psuły się w innych pozycjach. Pełne wdrożenie na wszystkie urządzenia planowane jest w ramach aktualizacji 26H2 jesienią br., choć część funkcji, jak pole wyszukiwania czy mały Pasek zadań, na razie działa tylko przy pozycji górnej lub dolnej.

To zamyka pewną pętlę: mechanizm, który powstał w latach 90. jako odpowiedź na bardzo konkretny problem z gubieniem zminimalizowanych okien w Windows 3.1, spędził dekadę w formie, którą użytkownicy chcieli dostosowywać do własnych przyzwyczajeń, żeby w Windowsie 11 zostać na chwilę zablokowanym w jednej, centralnej pozycji - i teraz wraca do punktu wyjścia. Ironia polega na tym, że przycisk i pasek, które miały ułatwić życie inżynierowi rakietowemu niepotrafiącemu odnaleźć się w Windowsie 3.1, dziś wymagają osobnego działu supportu i wielomiesięcznego planu wdrożenia w Niejawnym programie testów systemu Windows, żeby wrócić do stanu z lat 90.

*Ilustracja otwierająca wygenerowana za pomocą AI

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.