Nowy ślad w kościach Polaków. Jedna roślina zmieniła nasz świat
Proso dotarło na ziemie dzisiejszej Polski znacznie wcześniej, niż do tej pory sądzono. Ślad w ludzkich kościach pokazuje też, jak zmieniło sposób użytkowania krajobrazu.

W kościach ludzi pochowanych na terenie dzisiejszej Polski pozostał chemiczny ślad posiłków zjedzonych aż ponad 3500 lat temu. Naukowcy wykorzystali go, żeby ustalić, kiedy do miejscowej diety weszło proso zwyczajne. Okazało się, że stało się to około 1590 r. p.n.e., ponad 100 lat wcześniej, niż wskazywały dotychczasowe szacunki. Jeszcze ciekawsze jest jednak to, co stało się później: niewielkie ziarno pozwoliło społecznościom epoki brązu zacząć wykorzystywać ziemie, które wcześniej były dla rolnictwa znacznie mniej atrakcyjne.
Kości zachowały jadłospis sprzed tysięcy lat
Badacze nie znaleźli oczywiście w szkielecie ziaren prosa. Śladem są przede wszystkim proporcje izotopów węgla pozostające w tkankach człowieka po latach jedzenia określonych roślin. Ma to naprawdę duże znaczenie, ponieważ pszenica i jęczmień korzystają z innego sposobu fotosyntezy niż proso. Pierwsze należą do roślin C3, natomiast proso jest rośliną C4. Obie grupy inaczej gospodarują węglem, przez co zostawiają odmienny podpis izotopowy w organizmie człowieka, który je regularnie spożywa.
Zespół połączył analizy izotopów węgla i azotu z pomiarami strontu i tlenu, datowaniem radiowęglowym, danymi archeologicznymi oraz wcześniej opublikowanymi wynikami genetycznymi. Dzięki temu można było odpowiedzieć nie tylko na pytanie co jedli, ale również skąd pochodzili i czy proso pojawiło się wraz z nowymi ludźmi. Najstarszy znany w badaniu konsument prosa pochodzi z Pielgrzymowic w południowo-wschodniej Polsce. Datowanie wskazuje, że roślina znalazła się w miejscowej diecie około 1590 r. p.n.e. To przesuwa jej wyraźne pojawienie się w tej części Europy o ponad stulecie wstecz.
Proso nie przejęło jednak stołów z dnia na dzień. Pierwsi konsumenci stanowili niewielką część badanych społeczności. Część ludzi przez całe życie opierała dietę głównie na tradycyjnych zbożach, podczas gdy inni zaczynali spożywać nową roślinę.
Naukowcy mogli nawet zobaczyć zmianę zachodzącą w trakcie życia pojedynczych osób. Różne tkanki powstają w innych okresach życia i później zachowują chemiczny zapis tamtego czasu. U części wczesnych konsumentów sygnatura z dzieciństwa wskazywała na dietę zdominowaną przez pszenicę i jęczmień, podczas gdy późniejszy zapis zdradzał już obecność prosa.
Nie była to więc wyłącznie różnica pomiędzy jednym pokoleniem a następnym. Niektórzy ludzie dosłownie doświadczyli rolniczej zmiany podczas własnego życia. Podobnie współczesna archeologia coraz częściej traktuje kości jak chemiczne archiwum, z którego można odtwarzać dietę i środowisko życia sprzed tysięcy lub nawet milionów lat. W tym przypadku izotopy pozwoliły uchwycić moment wejścia nowej uprawy do codziennego jadłospisu.
To nie przybysze przynieśli nową dietę
Naturalnym wyjaśnieniem byłaby migracja. Pojawia się nowa grupa ludzi, a razem z nią nowe zboże, zwyczaje i sposób gospodarowania. Nowe dane jednak tego nie potwierdzają. Najwcześniejsi konsumenci prosa mieli bowiem sygnatury izotopowe strontu zgodne z lokalnym pochodzeniem. Zarówno osoby jedzące proso, jak i te pozostające przy wcześniejszej diecie, miały też ogólnie podobne tło archeologiczne i genetyczne.
Innymi słowy, nie wygląda to tak, jakby na teren dzisiejszej Polski przyjechała obca społeczność jedząca coś zupełnie innego. Bardziej prawdopodobne jest, że miejscowe grupy przejęły nową roślinę i stopniowo włączyły ją do istniejącego systemu gospodarczego. To wbrew pozorom naprawdę istotne, bo pokazuje zmianę technologiczną i ekonomiczną bez konieczności wymiany ludności.
Nowa roślina nie była jednak tylko alternatywą dla kolejnej odmiany pszenicy. Proso zwyczajne, Panicum miliaceum, rośnie bardzo szybko. Jego cykl wegetacyjny może być znacznie krótszy niż w przypadku wielu tradycyjnych zbóż. Dobrze znosi także stosunkowo suche warunki i może dawać plony na ziemiach, które dla innych upraw są mniej atrakcyjne.
Dla społeczności epoki brązu dawało to przede wszystkim możliwość rozszerzenia areału upraw bez konieczności zdobywania kolejnych najlepszych gruntów. Analizy strontu ujawniły przy tym różnice pomiędzy konsumentami prosa i osobami, które go nie jadły. Autorzy nie interpretują ich jako dowodu na odmienne miejsce urodzenia. Znacznie lepiej pasują do wykorzystywania różnych części tego samego regionu, zbudowanych na innym podłożu geologicznym. Proso mogło więc trafiać na suchsze lub mniej żyzne obszary, których wcześniej nie warto było intensywnie uprawiać.
Jedna roślina powiększyła im gospodarstwo bez powiększania świata
I tutaj tak naprawdę badanie wychodzi daleko poza samą rekonstrukcję menu. Jeżeli tradycyjne zboża najlepiej rosną na określonych typach gleb, społeczność jest w pewnym stopniu przywiązana do najlepszych działek. Wraz ze wzrostem liczby ludzi rośnie presja na ograniczoną powierzchnię dobrych gruntów. Proso otwierało kolejną kategorię ziem.
Nie trzeba było porzucać pszenicy i jęczmienia. Można było zachować dotychczasowe pola, a jednocześnie rozpocząć produkcję żywności w częściach krajobrazu wcześniej wykorzystywanych słabiej lub zupełnie inaczej.
Autorzy wprost wskazują, że właśnie taka dywersyfikacja mogła poprawiać bezpieczeństwo żywnościowe w okresie rosnącego zapotrzebowania na żywność i zmieniających się warunków klimatycznych. Wcześniejsze analizy z Polski i zachodniej Ukrainy pokazywały gwałtowny wzrost znaczenia prosa od połowy XV w. p.n.e. Nowa praca odsłania więc tak naprawdę etap poprzedzający tę ekspansję, a konkretniej okres, kiedy roślina była już obecna, ale jadła ją jeszcze tylko część społeczności.
Nie było to jedzenie dla bogatych ani dla biednych
Naukowcy sprawdzili również, czy proso mogło być związane z konkretną grupą społeczną. Nie znaleźli jednak takiej zależności. Roślinę spożywali zarówno mężczyźni, jak i kobiety, a jej obecność nie układała się wyraźnie według wieku czy statusu społecznego odczytywanego z kontekstu archeologicznego.
To kolejny argument przemawiający za tym, że decydujący był krajobraz i sposób gospodarowania, a nie pozycja człowieka w społeczności. Proso z czasem stało się praktyczną odpowiedzią na bardzo przyziemny problem: jak wyprodukować więcej żywności z dostępnej ziemi.
Najciekawsze jest również to, jak ogromną drogę pokonała sama roślina. Proso zwyczajne zostało udomowione w Azji Wschodniej, przede wszystkim na terenach północnych Chin. Później zaczęło przemieszczać się na zachód przez stepy i sieci kontaktów łączące kolejne społeczności Eurazji.
Zobacz także:
Jeszcze kilka dekad temu część znalezisk sugerowała jego obecność w Europie już w neolicie. Bezpośrednie datowanie ziaren pokazało jednak, że wiele takich neolitycznych okazów było w rzeczywistości znacznie młodszych i dostało się do starszych warstw później. Obecny obraz wskazuje na gwałtowną ekspansję prosa w Europie w II tysiącleciu p.n.e.
Co ciekawe, osobna praca opublikowana zaledwie kilka dni przed nowym badaniem rekonstruuje właśnie szlaki, którymi proso wędrowało z Azji do Europy. Obie analizy tworzą razem ciekawy obraz: najpierw śledzimy przemieszczanie się rośliny przez kontynenty, a później możemy zajrzeć w kości pojedynczych ludzi i zobaczyć moment, w którym zaczęli ją jeść.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: taoat, Getty Images, Canva Pro
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.