REKLAMA

Butelka każe pić, zegarek wstać, a szczoteczka stoi z batem. Kiedy daliśmy się tak zniewolić?

Presja, jaką wywierają na nas nowoczesne gadżety staje się nie do zniesienia. Zegarek mówi pora wstać, butelka z wodą każe pić, a szczoteczka do zębów pilnuje czasu mycia.

Butelka każe pić, zegarek wstać, a szczoteczka stoi z batem. Kiedy daliśmy się tak zniewolić?

„To dla twojego dobra” - będą wciskać nam przebiegli marketingowcy. Tylko że to nieprawda. Chcą mieć nas na widelcu i zmusić do kolejnych zakupów i skrócenia smyczy, na której nas trzymają. Ubierają to w piękne frazesy o zdrowiu, byciu fit, samorozwoju i pomaganiu. W praktyce jest tak, że stoją nad nami z batem i napełniają kabzę, żeby pochwalić się akcjonariuszom wzrostem przychodów i ugłaskać ich dywidendą.

Trzymają nas za mordy i nie chcą puścić

Czy znacie lepszy przykład hipokryzji niż wypuszczanie co roku nowych telefonów, kreowanie potrzeb (czy raczej pragnień) zakupowych i jednoczesne zachwalanie funkcji Czas przed ekranem (na iPhonie lub iPadzie) czy Cyfrowa równowaga (na Androidzie)? Z jednej strony przekonują nas, że musimy kupić nowy telefon, bo jest dwa razy szybszy i robią wszystko, byśmy nie rozstawali się z nim, a z drugiej udają, że dbają o nasz dobrostan psychiczny. Nie zająkną się, że rzeczone funkcje ograniczenia korzystania z urządzeń wprowadzili pod presją współczesnej psychologii i z nadzieją, że nigdy z nich nie skorzystamy.

Na podobnej zasadzie piszą bajki o zdrowiu fizycznym. Zegarek monitoruje pracę serca, natlenienie, motywuje do ćwiczeń. Wszystko to brzmi pięknie, dopóki nie uświadomimy sobie, jaką presję wywiera wraz z tymi wszystkimi smart gadżetami spod znaku health and wellness. Szczoteczka stoi nad nami z pejczem, a smart-butelka niczym nielubiany nauczyciel krzyczy na nas: „Pij wodę!”.

Lodówka zmusi nas wkrótce do zakupów. Smart funkcje sprzętów AGD dopiero raczkują, ale łatwo wyobrazić sobie, jak będzie wyglądała nieodległa przyszłość. „Jogurt ci się skończył, dodać do koszyka? To ważne dla zdrowia twoich jelit. Wiesz, że mikrobiom jelitowy to drugi mózg?"

Byłoby dobrze, gdyby skończyło się to tylko w ten sposób, bo przecież o nasze portfele będą walczyć twórcy agentów AI. „Zajmiemy się budżetem za ciebie, nie będziesz musiał robić zakupów”. Zuckerberg już się ekscytuje perspektywą łatwej kasy – pytanie tylko, czy ktoś jest na tyle naiwny i pozbawiony wyobraźni, by powierzyć swój portfel człowiekowi, którego firma czerpie profity z oszustw na jej platformach (i jest to fakt, a nie opinia). Odpowiadam: tak, znajdą się tacy. Jeśli nie na platformach Zuckerberga, to tych od Google'a, OpenAI czy Amazona.

Zmarły tragicznie Mark Fisher pisał w swoim doskonałym eseju „Realizm kapitalistyczny”, że „kapitał potrzebuje stale rozszerzającego się rynku, fetyszu wzrostu, co oznacza, że kapitalizm z natury jest sprzeczny z jakimkolwiek pojęciem zrównoważonego rozwoju”. Innymi słowy te wszystkie bajki o zbawianiu ludzkości i pomaganiu jej w codziennym życiu, można wyrzucić do śmieci.

„Wezwanie do motywacji, inicjatywy i projektu jest skuteczniejsze dla wyzysku niż pejcz i rozkazy” – zauważa z kolei Byung Chul-Han i trafnie opisuje pułapkę, jaką zastawiają na nas producenci sprzętu i oprogramowania. W miejsce straszenia, mamy zachęty i obietnicę bycia zdrowymi – tak fizycznie, jak i psychicznie. Zdają się nam mówić: „zaopiekujemy się tobą”, za plecami trzymając skrzyżowane palce, a kątem oka patrząc na ekran pokazujący prognozy wzrostów przychodów.

Ze złudzenia zbawiennych dla ludzkości dostarczycieli ułatwień i pomocy odziera nas bezlitośnie również Shoshana Zuboff, pisząc, że w tym świecie „ludzkie doświadczenie jest darmowym surowcem do produkcji danych behawioralnych”. Jesteśmy dla nich danymi i źródłem wzrostów. Wystarczy sprzedawać nam jeszcze więcej.

To nie jest manifest antytechnologiczny

Wiem, że to, co napisałem brzmi, jak manifest XIX-wiecznych luddystów, którzy chcieli zatrzymać postęp, niszcząc maszyny tkackie. Doskonale zdaje sobie sprawę, że utyskiwanie moje – i ludzi mądrzejszych ode mnie – nie zawróci świata z drogi postępu utożsamionego z ciągłym wzrostem. Na tym modelu opiera się kapitalizm. Kto nie rośnie, ten spada. A jeśli nie rośnie, należy sprawić, żeby odwrócić trend. Najpierw zwalniając ludzi, a następnie demonicznie marząc o przedsiębiorstwach bez nich. Liczy się zysk.

Na poziomie mniej abstrakcyjnym nie twierdzę również, że noszenie smart-zegarka, oznacza z automatu chodzenie na smyczy, a mycie zębów szczoteczką z czasomierzem, niewolnictwa. Użyłem hiperboli, by pokazać, do czego to wszystko może prowadzić. Do kultu produktywności, presji bycia najlepszym i nieustannego napięcia. Trafnie ujął to Adam Bednarek w kontekście zaniku hobby:

Nie ma już hobby; jest inwestowanie w siebie. Trzeba być lepszym we wszystkim, co się robi. Nie ma znaczenia, czy mówimy o bieganiu, jeździe na rowerze, malarstwie, pisaniu poezji, robieniu zdjęć.

(Inna sprawa, że z Bednarkiem nie zgodziłby się zapewne Theodor Adorno, który twierdził, że hobby to narzędzie kapitalizmu i forma utowarowienia i podporządkowania logice pracy, w której czas wolny został zawłaszczony przez rynek i tworzy iluzję panowania nad życiem).

Ok, jest diagnoza, ale co dalej?

To nie poradnik życia i nie zamierzam udzielać nikomu rad czy umoralniać. Mogę tylko napisać, jak sam sobie radzę. Zacząłem od metody małych kroków i wyłączania powiadomień - powoli i sukcesywnie. Zegarek nie mówi mi już, kiedy mam wstać, co nie oznacza, że z niego nie korzystam. Przejąłem jednak na nim kontrolę, czyli odwróciłem porządki. To dobry pierwszy krok.

Czytaj także:

Rafał Gdak
Redaktor

Szef redakcji Spider’s Web. Od ponad 15 lat wydaje serwisy internetowe. Z mediami związany od połowy lat 90. W latach 2005-2011 redagował wortal intranetowy dla pracowników PTK Centertel (obecnie Orange Polska) i zajmował się standaryzacją informacji. Od 2010 do 2017 r. był wydawcą w Grupie Polska Press. Od 2016 r. pracuje w Spider’s Web. Skończył z wyróżnieniem filozofię na Uniwersytecie Warszawskim i kognitywistykę na Uniwersytecie Śląskim. Interesuje się szeroko pojętą nauką – od filozofii i zagadnień związanych z ludzkim poznaniem po kosmologię i fizykę kwantową. Jest miłośnikiem ciężkich metalowych brzmień.