Kocham i nienawidzę aktualizacji Apple'a. Są najlepsze na rynku i najbardziej uciążliwe
Po tym, jak w miniony poniedziałek dostałem powiadomienia o aktualizacjach na trzech różnych urządzeniach Apple’a, doszedłem do wniosku, jak dobre jest to podejście. Jednocześnie ma swoje zasadnicze wady.

Apple od lat korzysta z tej samej strategii dotyczącej aktualizacji sprzętu. Czyli wydaje uaktualnienia na wszystkie smartfony i inne sprzęty jednocześnie. Dotyczy to zarówno dużych, corocznych uaktualnień (takich jak iOS 27), jak i mniejszych aktualizacji, takich jak 26.6, wydawanych raz na jakiś czas. Jednak każda róża ma kolce i w tym przypadku nie jest inaczej.
Aktualizacje Apple’a są niezwykle łatwe do zrozumienia
Sprzęt Apple’a charakteryzuje się ogromną prostotą. Wszystko po prostu działa. Użytkownicy nie są zalewani mnóstwem niepotrzebnych funkcji, z których prawdopodobnie nigdy nie skorzystają. Zamiast tego Apple skupia się tylko na istotnych kwestiach. Oferta sprzętu Apple’a ogranicza się tylko do kilku nowych propozycji każdego roku.
Tak samo jest w przypadku aktualizacji. Nie ma tu podejścia takiego jak w smartfonach z Androidem, gdzie każdy producent aktualizuje swoje urządzenia tylko tak, jak chce, i tak naprawdę nie ma na to stałej zasady czy określonego harmonogramu, który działa tak samo od lat. Smartfony z niższej półki zazwyczaj dostają mniej aktualizacji niż propozycje sztandarowe i najczęściej znacznie później.
Bardzo często widzimy też, że wiek urządzenia ma duże znaczenie. Najnowsze modele z najwyższej półki dostają uaktualnienia szybciej niż ubiegłoroczne czy dwuletnie propozycje. I jak to wszystko ma ogarnąć zwykły użytkownik, który niekoniecznie interesuje się nowymi technologiami?
Z kolei w Apple’u jest wszystko proste. Producent z Cupertino jasno zaznacza, kiedy udostępnia duże aktualizacje - po premierze iPhone’ów 18 Pro firma ujawniła, że udostępni iOS-a 27 już 14 września 2026 r. na wszystkie wspierane modele. Uaktualnienia są udostępniane najczęściej w poniedziałki.
Druga sprawa to fakt, że aktualizacje trafiają na wszystkie smartfony w jednym czasie. Nie ma tu podziału na najnowsze czy starsze. Jeśli urządzenie jest wspierane przez daną główną wersję iOS-a, będzie otrzymywać aktualizacje do końca obsługi oprogramowania. To świetne podejście, że posiadacze 7-letnich modeli iPhone’a 11 otrzymują aktualizację w tym samym czasie, co użytkownicy znacznie nowszych iPhone’ów 17.
Trzecia to kwestia długości wsparcia. Nawet osoby średnio zainteresowane nowymi technologiami będą w stanie zapamiętać, że smartfony Apple’a są aktualizowane przez 5-7 lat od momentu premiery. Czyli kupując iPhone’a 18 Pro z iOS 27, można liczyć na co najmniej obsługę iOS-a 32, chociaż spodziewamy się nawet iOS 33 lub 34.
Aktualizacje pojawiają się nie tylko na iPhone’ach, ale też na innych urządzeniach Apple
Polityka aktualizacji Apple’a dotyczy także innych urządzeń z oferty tego producenta. Oznacza to w praktyce, że jeśli dostajemy aktualizację na iPhone'a, warto też sprawdzić inne urządzenia: zegarek Apple Watch, iPada, MacBooka lub innego Maca czy chociażby przystawkę Apple TV.
To dodatkowo ułatwia sprawę w ogarnięciu, czy i kiedy jest potrzeba wykonania aktualizacji innych sprzętów. Tym sposobem łatwo pozostać na bieżąco. Wystarczy tylko sprawdzić ustawienia pozostałych urządzeń.
Problem pojawia się wtedy, gdy trzeba zaktualizować kilka sprzętów
Z jednej strony takie podejście do aktualizacji jest świetne, ale ma to swoje minusy. Największy problem jest wtedy, gdy ma się więcej urządzeń poza iPhonem. Sam korzystam z trzech sprzętów Apple’a: iPhone’a, Apple Watcha i MacBooka.
I szczerze powiedziawszy, za każdym razem, gdy przychodzi aktualizacja, wiem, że muszę poświęcić jej trochę czasu i zainicjować ją na wszystkich urządzeniach. Problem jest taki, że np. Apple Watch do aktualizacji wymaga określonego stopnia naładowania oraz obecności na ładowarce. Przy okazji automatycznie się blokuje po ściągnięciu z nadgarstka i jest to trochę uciążliwe, ponieważ proces aktualizacji trzeba dokończyć na telefonie.
Aktualizacje, takie jak iOS 27 czy macOS 27, małe nie są, więc chwilę się pobierają. Cały proces uaktualnienia kilku urządzeń jest zatem nieco czasochłonny. Lepsze to jednak niż niejasna polityka uaktualnień na telefonach z Androidem oraz komputerach z Windowsem.
Czytaj też:
Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.