Zabrałem Apple Watcha na wyjazd za granicę. Męczarnia i udręka
Na ostatnim urlopowym wyjeździe za granicą miałem ze sobą Apple Watch. Wakacyjna rutyna wcale nie pomaga w użytkowaniu sprzętu Apple'a.

Apple Watch to mój codzienny kompan od dwóch lat. Korzystam z Watcha 10 w wersji 42 mm wydanego we wrześniu 2024 r. Na co dzień, gdy mam stały dostęp do prądu i ładowarki, sprzęt mi w zupełności wystarcza. Problem rodzi się wtedy, gdy nie mam stałego dostępu do prądu. Na aktywnych wakacjach okazało się, że doprowadza mnie to do szału.
Apple Watch 10 na co dzień nie jest tytanem baterii
Apple deklaruje, że poprzednia generacja zegarka powinna wystarczać na 18 godz. pracy z ekranem zawsze włączonym. Czas ten można wydłużyć nawet do 36 godz., jeśli włączy się tryb niskiego zużycia energii. Podane wartości są jednak możliwe do uzyskania przy nowym urządzeniu. Problem zaczyna się po ok. 2 latach, gdy kondycja baterii spadnie poniżej 90 proc.
Od dłuższego czasu zauważam znaczące pogorszenie działania urządzenia na jednym ładowaniu. Najczęściej korzystam z pełni możliwości sprzętu (powiadomień, pomiaru tętna) z trybem zawsze na ekranie oraz aktywnymi czujnikami. Sprzęt ładuję codziennie, najczęściej w godzinach wieczornych (ok. 21-23). Śpię z nim, aby monitorować fazy snu. Aktywuję wtedy jednak tryb Sen, aby ekran urządzenia się nie świecił i mi nie przeszkadzał.

Po roku bateria nawet podczas mniej aktywnych dni w pracy przed komputerem nie zachwyca. Następnego dnia o godz. 14:00 mam niecałe 50 proc. naładowania, mimo że od północy do ok. 9:00 sprzęt pozostaje w trybie Sen. Wieczorem po godz. 20:00 pozostaje kilka procent baterii i przychodzi czas na kolejne ładowanie. Realnie sprzęt działa zatem ok. 12-14 godz. na pełnej baterii.
Na wakacjach Apple Watch jest bardziej obciążony
Na wakacjach Apple Watch miał znacznie więcej pracy. Przede wszystkim musiał mierzyć nawet 30-40 tys. kroków dziennie. Za każdym razem automatycznie uruchamiała się też funkcja spaceru w plenerze z włączonym mierzeniem dokładnej trasy za pomocą GPS-u. To dodatkowo obciążało akumulator mojego Apple Watcha.
Efekt? Taki, że zamiast jednego ładowania wieczorem czasami po ładowarkę musiałem sięgać nawet dwa razy dziennie - po południu w godz. 16-17, ponieważ pozostała energia nie wystarczyłaby nawet do wieczora, oraz nocą, aby sprzęt był gotowy na następny dzień. Oczywiście to nie tak, że każdego dnia na urlopie za granicą potrzebowałem ładować sprzęt dwa razy, ale zdarzyło się co najmniej kilka takich przypadków.

Sęk w tym, że będąc na wyjeździe, niekoniecznie zawsze ma się dostęp do prądu. Noszenie ze sobą powerbanka wszędzie tam, gdzie idę, aby tylko utrzymać Apple Watcha przy życiu, niezbyt mi się podobało. Specjalnie wracać do hotelu, żeby doładować akumulator w zegarku - to również co najmniej średnia opcja. O ile na co dzień nie zdarzają mi się sytuacje, że sprzęt się zupełnie rozładowuje w środku dnia, tak na wyjeździe taki scenariusz się ziścił. Duży wpływ na drenowanie baterii z pewnością miały też wysokie temperatury pokroju 35°C.
Jako że noszę telefon ze sobą dosłownie wszędzie, sytuacja nie stanowiła większego problemu. Jednak nie ukrywam, że nieco rozczarowałem się urządzeniem, które na premierę kosztowało 2000 zł.
Wytrzymałość szkła Apple Watcha również pozostawia wiele do życzenia
Pomijając kwestię baterii, drugim problemem na wyjeździe, może być wytrzymałość Apple Watcha. Szkło podstawowej wersji zegarka firmy z Cupertino jest wyjątkowo miękkie, rysuje się więc od samego patrzenia. Plaża, a raczej piasek, również może tworzyć mniejsze lub większe ryski na ekranie.
W efekcie z wyjazdu wróciłem z jeszcze bardziej porysowanym zegarkiem niż dotychczas. Odnoszę wrażenie, że Apple Watch na wakacjach po prostu nie jest najlepszym sprzętem. W takich warunkach znacznie lepiej sprawdzają się zegarki pokroju Garmina czy Huawei Watcha, które działają tygodniami na baterii oraz są co do zasady bardziej odporne na przeciwności losu.
Czytaj też:
Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.