REKLAMA

Dron do niszczenia sieci energetycznych. Ładunek jest w skrzydłach

Nowy rosyjski dron ma uderzać w metalowe podpory linii wysokiego napięcia. Ładunki w skrzydłach przecinają ich elementy konstrukcyjne.

Nowy rosyjski dron poluje na linie energetyczne Ukrainy

Nie trzeba niszczyć elektrowni ani wielkiej podstacji, żeby odciąć odbiorców od prądu. Wystarczy uderzyć w odpowiedni fragment sieci, a właśnie do takich zadań Rosja miała stworzyć nowy bezzałogowiec. Jego najbardziej nietypowym elementem są skrzydła, które oprócz zapewniania lotu mają przenosić ładunek zdolny uszkadzać metalowe konstrukcje linii energetycznych.

Dron nie poluje na elektrownie. Jego celem są po prostu słupy

O nowej konstrukcji poinformował zastępca szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego Wadym Skibicki. Według niego Rosjanie opracowali bezzałogowiec przeznaczony specjalnie do atakowania podpór napowietrznych linii elektroenergetycznych.

Nie znamy jego nazwy, zasięgu, prędkości, systemu naprowadzania ani nawet wyglądu. Nie opublikowano również materiałów pozwalających niezależnie przeanalizować konstrukcję. Na tym etapie szczegóły techniczne opierają się więc na informacjach ukraińskiego wywiadu.

Najciekawszy jest sam pomysł na głowicę. Element wybuchowy ma zostać umieszczony w skrzydłach i być zdolny do przecinania metalu. To całkowicie odmienne podejście od typowego drona kamikadze, w którym głowica znajduje się w kadłubie i eksplozja ma zniszczyć obiekt znajdujący się przed maszyną. Tutaj konstrukcja została podporządkowana bardzo konkretnemu zadaniu: uszkodzeniu stalowego elementu sieci energetycznej.

Nie chodzi przy tym koniecznie o samo przecięcie przewodów wiszących między słupami. Ukraińcy mówią przede wszystkim o atakowaniu metalowych podpór linii elektroenergetycznych.

Skrzydło staje się tu częścią broni

Metalowe słupy wysokiego napięcia bardzo często mają konstrukcję kratownicową. Składają się z wielu stalowych elementów tworzących wspólnie sztywną podporę dla ciężkich przewodów.

Nowy dron ma wykorzystywać podczas uderzenia większą powierzchnię własnych skrzydeł. Zamiast przenosić jeden skoncentrowany ładunek w kadłubie, element niszczący umieszczono właśnie w częściach, które podczas kontaktu z podporą mogą zetknąć się ze stalową konstrukcją.

Nie wiadomo, jak dokładnie rozwiązano technicznie ten mechanizm ani jak skuteczny jest w rzeczywistych warunkach. Nie ma również publicznie dostępnych informacji o bojowym wykorzystaniu nowego typu bezzałogowca.

Jednak już sam kierunek jest zaskakująco logiczny. Rosja nie musi doprowadzić do widowiskowej eksplozji całego słupa. Wystarczająco poważne uszkodzenie konstrukcji może wymusić wyłączenie linii, awaryjne prace i wymianę elementów infrastruktury. A wtedy tani bezzałogowiec zaczyna powodować szkody wielokrotnie przekraczające jego własną wartość.

Tysięcy kilometrów przewodów nie da się przykryć betonem

Ukraińcy od lat próbują fizycznie chronić najważniejsze elementy swojego systemu energetycznego. Wokół transformatorów powstawały betonowe osłony, a nad obiektami rozciągano sieci przeciwko dronom. Rosjanie znaleźli już sposoby na obchodzenie części takich zabezpieczeń.

W 2026 r. zaczęli intensywnie wykorzystywać drony FPV sterowane przewodem światłowodowym do ataków na podstacje energetyczne położone niedaleko frontu. Takiego drona nie da się łatwo zagłuszyć radiowo, bo komunikacja z operatorem biegnie fizycznym przewodem.

W obwodzie sumskim potwierdzono ataki na podstacje 110 i 330 kV. W niektórych przypadkach pierwszy bezzałogowiec miał uszkadzać osłonę, a kolejny przedostawał się do środka i uderzał w kosztowny autotransformator.

Ukraina odpowiada na rosnącą rolę dronów także za pomocą tysięcy kilometrów fizycznych siatek rozciąganych nad kluczowymi drogami. Taka metoda ma jednak oczywistą granicę. Linii energetycznych nie można w podobny sposób zamknąć w tunelu. Sieć przesyłowa ciągnie się przez pola, lasy i tereny oddalone od zabudowy. Każdy kolejny słup jest potencjalnym celem, przy którym nie da się na stałe postawić zestawu przeciwlotniczego.

Rosjanie produkują drony tysiącami

Nowy bezzałogowiec pojawia się przy tym w momencie, gdy Rosja gwałtownie zwiększa zarówno liczbę, jak i różnorodność używanych maszyn. Według danych ukraińskiego wywiadu rosyjski przemysł miał w samym sierpniu planować produkcję około 11 tys. uderzeniowych bezzałogowców różnych typów. W zestawieniu są kolejne odmiany Gierani, Harpie i Gerbery, a przemysł rozwija również szybsze konstrukcje z napędem odrzutowym.

Na Spider’s Web opisywaliśmy już Alabugę, czyli jeden z najważniejszych rosyjskich ośrodków masowej produkcji Gierani. Wojna dronowa wchodzi jednak w kolejny etap. Nie chodzi już wyłącznie o produkowanie możliwie największej liczby identycznych maszyn. Coraz częściej powstają bezzałogowce wyspecjalizowane pod konkretny cel, sposób naprowadzania albo środowisko walki.

Przeczytaj także:

Dron do niszczenia podpór energetycznych jest dobrym przykładem tej ewolucji. Zamiast wysyłać dużego Gierania z kilkudziesięciokilogramową głowicą na pojedynczy element sieci, można próbować wykonać to samo zadanie znacznie mniejszym i tańszym urządzeniem przygotowanym wyłącznie do tej pracy.

*Źródło grafiki wprowadzającej: Bl∡ke, Pexels / Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.