REKLAMA

Chrystus ze Świebodzina stracił koronę. W Polsce stanęła Maryja jak wieżowiec

Maryja z Konotopia będzie wyższa od Chrystusa ze Świebodzina. Budowa pomnika finansowanego przez miliardera dobiega końca.

Miliarder buduje Maryję jak wieżowiec. Polska ma rekord

Na polu przy drodze krajowej nr 10 wyrosła Maryja i to nie byle jaka, to wysoka jak kilkunastopiętrowy blok. Ufundował ją Roman Karkosik, przemysłowiec i jeden z najbogatszych Polaków. Chrystus ze Świebodzina właśnie traci krajowy rekord, ale gigantyczna figura trafia do kraju, który od dawna potrafi upamiętnić dosłownie wszystko – od objawienia UFO po dorodnego ziemniaka.

Maryja będzie patrzeć na okolicę z wysokości 55 metrów

Monument Matki Bożej Miłosiernej powstaje w Konotopiu w gminie Kikół, pomiędzy Toruniem a Lipnem. Prace są już na finiszu. Obecnie układana jest trawa, porządkowane otoczenie, a oficjalne poświęcenie zaplanowano na 15 sierpnia. Sama figura ma 40,6 m. Kolejne 15 m zapewnia postument w kształcie korony, wewnątrz którego znajduje się taras widokowy. Łącznie daje to 55,6 m i tytuł najwyższego pomnika w Polsce.

Dotychczas najbardziej rozpoznawalnym krajowym gigantem był Chrystus Król w Świebodzinie. Jego figura wraz z koroną mierzy 36 m. Maryja będzie więc wyższa od niego o niemal 20 m, jeżeli porównamy całe monumenty bez świebodzińskiego kopca.

Wokół nowej atrakcji powstają parking, aleja, fontanna, zieleń oraz zaplecze dla pielgrzymów. Z tarasu będzie można oglądać okoliczne pola, zabudowania Kikoła i samochody sunące krajową dziesiątką. Trudno o bardziej polskie połączenie sacrum, punktu widokowego i przydrożnej atrakcji.

Według medialnych szacunków inwestycja może kosztować około 100 mln zł. Fundatorzy mają zakładać, że konstrukcja przetrwa przynajmniej 300 lat bez poważnego remontu. Jeżeli ten plan się powiedzie, to pomnik będzie stał długo po tym, gdy większość współczesnych galerii handlowych i osiedli zamieni się w gruz.

Za monumentem stoi człowiek od Borygo i wielkich fabryk

Fundatorami są Roman i Grażyna Karkosikowie. Małżeństwo tłumaczyło wcześniej, że pomnik jest prywatnym wotum wdzięczności. Roman Karkosik jest jednym z najbardziej znanych polskich inwestorów giełdowych. Kontroluje Grupę Boryszew, wywodzącą się ze spółki kojarzonej dawniej głównie z płynem chłodniczym Borygo. Dziś to międzynarodowy koncern przemysłowy produkujący m.in. komponenty dla motoryzacji.

Majątek Karkosików wyceniono w rankingu Wprost z 2025 r. na 1,96 mld zł. Rodzina posiada także zabytkową rezydencję w pobliskim Kikole. Monument nie jest więc jakąś przypadkową inwestycją postawioną na drugim końcu kraju, ale kolejnym elementem miejsca, z którym przedsiębiorca jest związany od lat.

Pieniądze są tu prywatne, a to ważne zastrzeżenie, bo nie mamy do czynienia z samorządem wydającym 100 mln zł zamiast na szkoły, chodniki czy kanalizację. Karkosik może przeznaczyć własny majątek na taki cel, jaki uzna za właściwy. Nie zmienia to jednak faktu, że prywatna inwestycja o wysokości 55,6 m staje się publiczną częścią krajobrazu. Nie da się jej schować za żywopłotem. Będzie widoczna z wielu kilometrów i prawdopodobnie na stałe zmieni sposób, w jaki okolica będzie rozpoznawana.

Polska potrafi postawić pomnik właściwie wszystkiemu

Gigantyczna Maryja może wydawać się pomysłem nie do przebicia, ale konkurencję ma zacną.

W Biesiekierzu stoi około 9-metrowy pomnik ziemniaka. Powstał w latach 80. jako hołd dla miejscowej hodowli tej rośliny, a ziemniak trafił nawet do herbu gminy. Monument jest ogromną bulwą osadzoną na postumencie i wygląda tak, jakby przy drodze porzucono rekwizyt z filmu o ataku warzyw mutantów.

Fot. Wikipedia

Emilcin ma z kolei swój pomnik UFO. Upamiętnia historię rolnika Jana Wolskiego, który w 1978 r. miał spotkać niewielkie istoty, wejść na pokład latającego obiektu i przejść badanie. Kamienny monument odsłonięto w 2005 r. Jak przypominaliśmy w tekście: Czy kosmici istnieją? Tajemnicze wydarzenia z UFO na świecie i w Polsce, przypadek z Emilcina pozostaje najsłynniejszą polską opowieścią o bliskim spotkaniu.

Fot. Wikipedia

Stąporków może natomiast pochwalić się wielkim żeliwnym… kaloryferem. Pomnik grzejnika ma ponad 2 m i przypomina o miejscowej odlewni, która produkowała miliony żeliwnych żeberek. Absurdalny wygląd ma więc całkiem rozsądne przemysłowe uzasadnienie.

Jest jeszcze Wieleń, gdzie na wyłożonym płytami placu ustawiono metalowy pomnik drzewa. Całość stała się jednym z najbardziej obrazowych symboli polskiej betonozy. Miasto tłumaczyło, że w całej inwestycji zieleni było więcej, niż sugerowały zdjęcia. Internet zapamiętał jednak prostszy obraz: prawdziwe drzewo zastąpione jego metalowym pomnikiem.

Pomnik musi być wielki, bo inaczej nikt nie przyjedzie

Wszystkie te obiekty łączy jedna rzecz – pomnik przestał służyć wyłącznie pamięci. Ma również wypromować miejscowość, pojawić się w mediach, trafić na Instagram i sprawić, że kierowca zjedzie z głównej trasy.

Nikt nie pojechałby do Biesiekierza obejrzeć ziemniaka naturalnej wielkości. Dwumetrowy Chrystus nie zbudowałby rozpoznawalności Świebodzina. Maryja ukryta w bocznej kaplicy nie sprowadziłaby autobusów pielgrzymów do Konotopia, a zapewne tak będzie. Monumentalność jest więc częścią biznesowego planu. Turyści potrzebują parkingów, jedzenia, noclegu i pamiątek. Okoliczni przedsiębiorcy już przygotowują się na otwarcie, a budowa przyciąga odwiedzających jeszcze przed oficjalnym poświęceniem.

Przeczytaj także:

Można oczywiście dyskutować, czy wiara potrzebuje 55 m zbrojonego betonu i tarasu widokowego w koronie. Można też uznać, że prywatne wotum nie wymaga niczyjej zgody estetycznej. Jedno jest natomiast pewne – Polska właśnie dopisuje kolejny punkt do własnej mapy monumentów, których nie da się pomylić z niczym innym. Mamy ziemniaka, kaloryfer, UFO i drzewo z metalu. Teraz dostaniemy Maryję wysoką jak wieżowiec, bo najwyraźniej normalny pomnik nie byłby wystarczająco polski.

*Źródło grafiki wprowadzającej: Michał Trantau, YouTube / Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.