Karta SIM może przejąć telefon. Nie musisz nawet go odblokować
Karta SIM nie służy tylko do logowania do sieci. Jej stare, nieużywane funkcje pozwalają sterować modemem i mogą otwierać drogę do poważnych ataków.

Wyciągasz kartę SIM z koperty operatora, wkładasz ją do telefonu i od tej chwili traktujesz po prostu jak kawałek plastiku zapewniający zasięg. Tymczasem okazuje się, że niewielki chip może aktywnie wydawać polecenia modemowi urządzenia. Badacze pokazali, że jeśli karta jest złośliwa albo zostanie przejęta, telefon może zacząć wykonywać komendy bez odblokowania ekranu i bez dotykania czegokolwiek przez właściciela.
Karta SIM nie jest tak bierna, jak wygląda
Współczesna karta SIM jest tak naprawdę małym komputerem z własnym procesorem, pamięcią i oprogramowaniem. Oprócz przechowywania danych potrzebnych do uwierzytelnienia użytkownika w sieci komórkowej obsługuje zestaw funkcji określanych jako Proactive SIM. Pozwalają one karcie inicjować określone działania urządzenia. Jednym z nich jest RUN AT COMMAND, czyli możliwość przekazania modemowi polecenia AT.
Same komendy AT są wręcz zabytkiem telekomunikacji. Ich historia sięga jeszcze modemów z lat 80. i nadal służą do konfigurowania urządzeń komunikacyjnych. Można za ich pomocą pytać modem o informacje, sterować połączeniami czy zmieniać jego ustawienia.
Problem zaczyna się wtedy, gdy producent zakłada, że polecenia przychodzące z karty SIM są z definicji godne zaufania. Zespół badaczy przygotował narzędzie CATana i sprawdził 26 urządzeń: 18 smartfonów oraz 8 modułów komórkowych stosowanych m.in. w sprzęcie przemysłowym, samochodach i ładowarkach pojazdów elektrycznych. W 9 urządzeniach znaleziono interfejs pozwalający karcie SIM przekazywać komendy AT. Analiza doprowadziła do odkrycia czterech luk bezpieczeństwa.
Telefon może być zablokowany. Karta i tak działa
Skutki tak naprawdę zależały od konkretnego sprzętu. Badacze pokazali możliwość odczytywania informacji o urządzeniu, ponownego aktywowania interfejsów diagnostycznych, wysyłania wiadomości i wykonywania połączeń. W bardziej niebezpiecznych przypadkach możliwe było wykonanie dowolnych poleceń na procesorze komunikacyjnym, czyli części telefonu odpowiadającej za łączność komórkową.
Dało się również wymusić przejście z 4G do znacznie starszego i słabiej zabezpieczonego 2G, całkowicie wyłączyć łączność komórkową albo doprowadzić do wyłączenia urządzenia. Jeszcze ciekawszy przypadek badacze znaleźli na współczesnych urządzeniach z Androidem. Odpowiednio przygotowana karta SIM mogła nakazać telefonowi otwarcie kontrolowanej przez napastnika strony internetowej bez jakiejkolwiek reakcji użytkownika – również wtedy, gdy ekran pozostawał zablokowany.
To nie oznacza z automatu pełnego przejęcia całego telefonu jednym poleceniem. Otworzenie strony może jednak zostać połączone z kolejną podatnością przeglądarki lub systemu i stać się pierwszym krokiem dalszego ataku.
To nie jest SIM swapping
Mechanizmu nie należy mylić ze znanym od lat SIM swappingiem. Jak pisaliśmy w tekście: Co to jest SIM swapping? (Nie)oczywista metoda oszustów może cię pozbawić wszystkiego, w klasycznym ataku przestępca przekonuje operatora do wydania duplikatu karty ofiary. Przejmuje w ten sposób jej numer, a wraz z nim SMS-y i kody używane do uwierzytelniania.
Tutaj sytuacja jest odwrotna. Atakujący nie próbuje zabrać numeru właścicielowi telefonu. To karta znajdująca się wewnątrz urządzenia staje się napastnikiem. Do takiej sytuacji może dojść na kilka sposobów. Złośliwe oprogramowanie samej karty może zostać wykorzystane zdalnie, fizyczny napastnik może podmienić SIM, zagrożony operator może wykorzystać mechanizmy zdalnego zarządzania, a karta może zostać zmodyfikowana jeszcze na etapie produkcji lub dystrybucji.
Co ciekawe, problem obejmuje również karty eSIM-y. Fizycznego kawałka plastiku już wtedy nie ma, ale oprogramowanie pełniące jego funkcję nadal uczestniczy w komunikacji z modemem.
Największy problem może nie być w telefonie
Smartfon przynajmniej regularnie dostaje aktualizacje. Znacznie ciekawsze cele znajdują się w urządzeniach, o których właściciel często zapomina dzień po instalacji. Moduły z kartami SIM pracują w routerach, samochodach, terminalach płatniczych, systemach przemysłowych i ładowarkach samochodów elektrycznych. Często celowo mają niewiele dostępnych z zewnątrz interfejsów, żeby zmniejszyć powierzchnię ataku.
Tymczasem karta SIM może tworzyć dodatkowe wejście od środka. To szczególnie istotne w kontekście urządzeń pozostających w eksploatacji przez kilkanaście lat. Jak pisaliśmy przy okazji obaw dotyczących zdalnego dostępu do chińskich autobusów, moduł komórkowy w pojeździe nie jest niewinnym dodatkiem służącym wyłącznie do przesyłania telemetrii. Każde takie połączenie trzeba traktować jak potencjalną drogę do najważniejszych systemów urządzenia.
Producenci już zaczęli zamykać tę furtkę
Badacze przekazali wyniki GSMA oraz producentom układów i urządzeń. Część firm przygotowała już aktualizacje oprogramowania oraz utwardzone konfiguracje, które ograniczają albo całkowicie blokują niepotrzebny interfejs komend pochodzących z SIM. Zidentyfikowane problemy otrzymały też własne oznaczenia bezpieczeństwa, m.in. CVE-2025-48618 i CVE-2026-57550.
Przeczytaj także:
Najciekawszy jest tu jednak sam wiek mechanizmu. Furtkę stworzyły funkcje projektowane dekady temu, kiedy nikt nie zakładał, że karta SIM może być wrogiem urządzenia. Telefon przez lata nauczyliśmy się traktować jak komputer, który trzeba chronić przed aplikacjami, stronami i załącznikami. Teraz okazuje się, że jeden z komputerów znajduje się również wewnątrz samej karty SIM. I przez lata dostawał znacznie większy kredyt zaufania, niż powinien.
*Źródło grafiki wprowadzającej: malerapaso, Getty Images Signature, Canva Pro
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.