REKLAMA

Polska bierze się za flotę cieni na Bałtyku. Ruskie statki czeka kara

Polska chce karać kapitanów i armatorów statków bez przynależności państwowej. Nowe przepisy mają też chronić kable i rurociągi na Bałtyku.

Polska zaostrza kurs na Bałtyku. Flota cieni pod większą kontrolą

Statek wpływa na polskie wody, na rufie ma namalowaną flagę egzotycznego państwa, ale po sprawdzeniu okazuje się, że w jego rejestrze wcale już nie figuruje. Brzmi znajomo? Dzisiaj taka sytuacja jest przede wszystkim problemem dla służb i prawników. Polska chce, żeby stała się również problemem finansowym dla kapitana i armatora. Powstają przepisy wymierzone w jednostki bez rzeczywistej przynależności państwowej – jeden z najbardziej podejrzanych elementów rosyjskiej floty cieni.

Kapitan i armator mają odpowiadać za statek bez bandery

Przygotowywana nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie morskim ma stworzyć bezpośrednią podstawę do karania za prowadzenie żeglugi statkiem bez bandery na polskich obszarach morskich.

Odpowiedzialność ma obejmować zarówno kapitana, jak i armatora zarządzającego jednostką. Na obecnym etapie prac nie podano jeszcze wysokości planowanych sankcji. Wiadomo natomiast, że celem jest utrudnienie wykorzystywania takich statków do nielegalnej działalności oraz obchodzenia unijnych sankcji, przede wszystkim tych dotyczących rosyjskiej ropy.

Pamiętajmy, że bandera w żegludze nie jest ozdobą. Określa państwo, do którego należy statek i które powinno prowadzić nad nim nadzór. Konwencja ONZ o prawie morza zakłada, że statek powinien pływać pod banderą jednego państwa. Pozwala również na kontrolę jednostki na morzu pełnym, jeżeli istnieją uzasadnione podstawy, by podejrzewać, że nie posiada ona żadnej przynależności państwowej. Nowe polskie przepisy mają dołożyć do tych możliwości krajowy mechanizm karania.

Nie każdy tankowiec Putina jest bezpaństwowcem

Flota cieni jest znacznie większa, niż grupa statków bez ważnej bandery. Rosja korzysta obecnie z setek tankowców należących do skomplikowanych sieci spółek, z nieprzejrzystym ubezpieczeniem i często zmieniających nazwę, właściciela lub rejestr. Wiele z nich formalnie ma jednak prawidłową banderę. Mają więc konkretną przynależność państwową, nawet jeśli jest to odległe państwo oferujące bardzo liberalny rejestr. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy dokumenty i rzeczywistość przestają do siebie pasować.

Jak pisaliśmy w tekście: Francja przejęła tankowiec Putina. Tak działa flota cieni, tankowiec Deliver deklarował banderę Kamerunu, choć wcześniej został wykreślony z tamtejszego rejestru. W takiej sytuacji jednostka może zostać potraktowana jak statek bez przynależności państwowej.

To właśnie takie przypadki są dla państw europejskich najłatwiejszym punktem zaczepienia. Nie trzeba na początku rozplątywać całej sieci spółek prowadzącej do rosyjskiej ropy. Najpierw można zadać znacznie prostsze pytanie. Czy ten statek w ogóle ma prawo pływać pod banderą, którą pokazuje?

Polska patrzy też na kable pod Bałtykiem

Nowelizacja nie powstaje wyłącznie z myślą o sankcjach. Drugim dużym problemem jest infrastruktura leżąca na dnie Bałtyku. Kable energetyczne, światłowody i gazociągi są wyjątkowo trudne do ochrony, a ostatnie lata przyniosły serię incydentów z udziałem statków przeciągających kotwice w miejscach, gdzie przebiegają takie instalacje.

Jak pisaliśmy w tekście: Alarm na Bałtyku. Rosyjski statek zgubił kotwicę, pod koniec 2025 r. po uszkodzeniu połączeń telekomunikacyjnych między Finlandią i Estonią zatrzymano Fitburga, który poruszał się z opuszczoną kotwicą. To kolejny podobny przypadek po Balticconnectorze i EstLink 2.

Polski projekt ma ułatwić monitoring takich obiektów od strony wody. Przewidziano m.in. uproszczenie wymogów kwalifikacyjnych dla załóg niewielkich jednostek używanych przez branżę offshore do nadzorowania infrastruktury. Administracja morska ma też dostać precyzyjniejsze możliwości kontroli nietypowych jednostek znajdujących się w pobliżu ważnych instalacji.

Flota cieni przestała być problemem gdzieś daleko na morzu

Skala zjawiska tłumaczy, dlaczego Europa coraz częściej przechodzi od wpisywania statków na listy sankcyjne do fizycznych kontroli. Według majowej analizy PISM rosyjski system opiera się na ponad 700 tankowcach pozbawionych rzetelnego ubezpieczenia. Do tego dochodzą niejasne struktury własności, częste zmiany bander i wiek części jednostek.

Jak pisaliśmy w tekście: Tak Rosja omija sankcje na morzu. Rozpracowali Putina, ale nikt nic nie robi, w lutym aż 56 proc. rosyjskiego eksportu ropy drogą morską przewoziły tankowce objęte sankcjami i zaliczane do floty cieni. 63 jednostki związane z rosyjskim handlem miały wówczas korzystać z fałszywych bander.

Przeczytaj także:

Polska nowelizacja nie zatrzyma oczywiście całej tej floty. Nie pozwoli też automatycznie karać każdego starego tankowca wiozącego rosyjską ropę. Ma jednak zamknąć jedną bardzo konkretną furtkę. Jeżeli statek chce korzystać z praw przysługujących normalnej żegludze, powinien potrafić odpowiedzieć na podstawowe pytanie, do którego państwa właściwie należy. Jeśli odpowiedzi nie ma, polskie wody mają przestać być miejscem, przez które można przepłynąć bez konsekwencji.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Kelly, Pexels

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.