REKLAMA

Szefowie przyznają, że AI nie zwiększa produktywności. I dalej tną etaty

AI miała zwiększać produktywność i ograniczać koszty. Szefowie firm przyznają, że na razie nie działa ani jedno, ani drugie - ale zwolnienia trwają.

AI nie przełożyła się na większą produktywność, ale zwolnienia nie ustają

Od jakiegoś czasu najmożniejsi ludzie Doliny Krzemowej wyraźnie przystopowali mówienie na lewo i prawo o tym jak AI zastąpi ludzi w każdym możliwym zawodzie. Bowiem jak się okazuje, szeroko pojęta sztuczna inteligencja nie zwiększa produktywności lub zwiększa ją marginalnie. Jednak w żadnym wypadku nie oznacza to, że firmy przestaną zwalniać pracowników w imię rewolucji AI.

AI nie robi w firmach nic. Poza kolejnymi zwolnieniami

Najlepszym dowodem jest nowe badanie opublikowane przez National Bureau of Economic Research - amerykańską organizację non-profit zajmującą się badaniem z dziedziny ekonomii. Zespół badaczy pod kierownictwem Ivana Yotzova, Josego Marii Barrero i Nicholasa Blooma przepytał blisko 6 tys. wysokich rangą menedżerów firm z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Australii. Pytania dotyczyły wykorzystania sztucznej inteligencji oraz jej wpływu na zatrudnienie i produktywność w ciągu ostatnich trzech lat.

Wyniki trudno pogodzić z obietnicami, którymi od miesięcy karmią nas szefowie największych firm technologicznych. Ponad 90 proc. ankietowanych menedżerów stwierdziło, że AI nie wpłynęła na poziom zatrudnienia w ich przedsiębiorstwach. Jeszcze więcej, bo 89 proc., nie zauważyło żadnego wpływu na produktywność mierzoną jako sprzedaż przypadająca na jednego pracownika. Łącznie badane firmy oszacowały, że w ciągu ostatnich trzech lat AI zwiększyła ich produktywność średnio o zaledwie 0,29 proc.

Sama technologia jest przy tym szeroko wykorzystywana. Średnio 69 proc. firm z czterech badanych krajów korzysta już z jakiejś formy AI, a najpopularniejszym zastosowaniem pozostaje generowanie tekstu przy użyciu dużych modeli językowych. Autorzy badania zaznaczają również, że wykorzystanie sztucznej inteligencji rośnie, choć nawet sami ankietowani menedżerowie spędzają z nią średnio tylko około 1,5 godziny tygodniowo.

Szefowie firm nadal są jednak przekonani, że największe efekty dopiero nadejdą

W perspektywie kolejnych trzech lat oczekują średniego wzrostu produktywności o 1,4 proc. Jednocześnie przewidują spadek zatrudnienia o 0,7 proc., co według wyliczeń autorów badania odpowiadałoby około 1,75 mln miejsc pracy mniej do 2028 roku w czterech objętych analizą krajach. W Wielkiej Brytanii około dwóch trzecich spodziewanego spadku zatrudnienia ma wynikać nie ze zwalniania obecnych pracowników, lecz z ograniczenia nowych rekrutacji.

Niebezpieczne paradoksy

Profesor Mark Ma z Uniwersytetu w Pittsburghu zwrócił uwagę na paradoks, który coraz wyraźniej widać w strategiach firm stawiających na AI. Choć technologia jak dotąd nie przyniosła im wyraźnego wzrostu produktywności, przedsiębiorstwa nadal wiążą z nią plany ograniczania zatrudnienia. Na łamach The Conversation badacz wskazał, że takie podejście może mieć jeszcze jeden, nieoczywisty skutek.

Ma i jego współpracownicy przeanalizowali miliony opinii pracowników publikowanych w serwisie Glassdoor, dane finansowe firm, a także setki komunikatów dotyczących inwestycji w AI i zwolnień. Według badacza firmy coraz częściej traktują redukcję zatrudnienia jako element strategii związanej ze sztuczną inteligencją. Po kosztownych inwestycjach w nowe technologie zarządy znajdują się bowiem pod presją, by szybko pokazać inwestorom finansowe efekty tych wydatków. Jednym z najprostszych sposobów na obniżenie kosztów pozostaje ograniczenie liczby pracowników.

Według Ma zwolnienia mogą jednak przynieść skutek odwrotny od zamierzonego i utrudnić firmom czerpanie korzyści z AI. Pracownicy mają korzystać z nowych narzędzi, aby zwiększać swoją wydajność, ale jednocześnie obserwują, jak te same technologie stają się uzasadnieniem dla redukcji etatów. To z kolei ma prowadzić to do pogorszenia nastawienia pracowników wobec AI, a właśnie ich stosunek do tej technologii ma silny związek z produktywnością przedsiębiorstwa. Wśród przyczyn negatywnego nastawienia szczególnie istotne okazały się obawy o bezpieczeństwo zatrudnienia.

Podobnych powodów do optymizmu nie daje reakcja inwestorów. Ma napisał, że po przeanalizowaniu zachowania kursów akcji po ogłoszeniach zwolnień związanych z AI średni zwrot był bliski zeru. Innymi słowy, sama informacja o cięciu etatów w związku ze sztuczną inteligencją nie gwarantuje firmom wzrostu wartości w oczach rynku.

Najnowsze dane NBER pokazują więc wyraźną rozbieżność między tym, co już się wydarzyło, a tym, czego oczekują zarządy. Dotychczas niemal dziewięciu na dziesięciu ankietowanych menedżerów nie zauważyło wzrostu produktywności dzięki AI, a wpływ technologii na zatrudnienie był praktycznie zerowy. Jednocześnie firmy nadal zakładają, że w najbliższych latach sztuczna inteligencja pozwoli im zwiększyć wydajność i zmniejszyć liczbę pracowników.

Największy rozdźwięk dotyczy zresztą samych prognoz zatrudnienia. Ankietowani przez autorów badania pracownicy w USA spodziewają się, że AI zwiększy zatrudnienie w ich firmach o około 0,5 proc. w ciągu trzech lat. Menedżerowie przewidują w tym samym czasie średni spadek o 0,7 proc., a w amerykańskich firmach nawet o 1,2 proc.

Sztuczna inteligencja nie dostarczyła więc jeszcze wielu firmom obiecywanego skoku produktywności, przynajmniej według ludzi zarządzających tymi przedsiębiorstwami. Nie powstrzymuje ich to jednak przed planowaniem redukcji zatrudnienia, ponieważ oczekiwania wobec przyszłych możliwości AI pozostają znacznie większe niż jej dotychczasowe, mierzalne efekty.

Czytaj też:

Malwina Kuśmierek
Redaktor

Redaktorka Spider's Web specjalizująca się w tematykach sztucznej inteligencji, smartfonów i oprogramowania. Jako sześciolatka powiedziała w wywiadzie dla lokalnej telewizji, że chce zostać dziennikarką. Dzisiaj jest absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Od dziecka pasjonuje się szeroko pojętymi grami i technologią, a w gimnazjum zapałała miłością do grafiki komputerowej i elektroniki użytkowej. Swoją pasję przekuła w działalność dziennikarską. Prywatnie miłośniczka psów, gotowania i literatury faktu.