REKLAMA

Roboty sprzątające to nowy wróg USA. Nie mają czystych intencji

Według Waszyngtonu umiejętność omijania przeszkód, rozpoznawania przedmiotów i tworzenia map domów to nie wygodny dodatek, lecz potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.

USA ogłosiły zakaz importu robotów - w tym robotów sprzątających

USA coraz szerzej definiują zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Tym razem na czarnej liście importowanych towarów znalazły się roboty sprzątające.

Trumpowska definicja "zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego" nie idzie w parze z technologiami, w których lubują się przeciętni Amerykanie. Po tym jak administracja Donalda Trumpa próbowała w imię bezpieczeństwa narodowego zbanować TikToka i routery chińskich firm, na radarze pojawił się kolejny cel: roboty. I to nie tylko humanoidy pokroju maszyn Unitree, ale także… roboty sprzątające.

Roborock, Ecovacs, Eufy, Dreame/Mova - tak nazywają się wrogowie USA

Amerykańska Federalna Komisja Łączności (FCC) ogłosiła zakaz importu nowych "zaawansowanych urządzeń robotycznych" oraz wybranych falowników produkowanych za granicą. Oficjalnym uzasadnieniem decyzji są "niedopuszczalne zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych oraz bezpieczeństwa obywateli". Początkowo komunikaty koncentrowały się głównie na humanoidalnych robotach i maszynach czworonożnych, jednak zakres nowych przepisów okazał się znacznie szerszy.

Jak ustalił serwis The Verge, regulacje - początkowo zinterpretowane jako jedynie blokada importu maszyn humanoidalnych obejmą również roboty sprzątające. Potwierdziła to Katie Gorscak, dyrektor ds. relacji z mediami w FCC. Agencja nie zamierza wycofywać z rynku urządzeń, które zostały już dopuszczone do sprzedaży, dlatego właściciele obecnych robotów sprzątających nie muszą obawiać się utraty możliwości ich używania. Ograniczenia dotyczą wyłącznie nowych modeli, które w przyszłości miałyby trafić na amerykański rynek.

Robot sprzątający to zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Tak mówi Waszyngton

Opublikowane przez FCC wyjaśnienia definiują "zaawansowane urządzenie robotyczne" bardzo szeroko. Chodzi o maszynę zdolną do poruszania się po podłożu, omijania przeszkód i nawigacji, wyposażoną w czujniki analizujące otoczenie oraz układ komunikacji sieciowej. Dodatkowym kryterium jest masa przekraczająca 4,4 funta, czyli około 2 kilogramów, przy czym do wagi wliczana jest także stacja dokująca.

Tak skonstruowana definicja automatycznie obejmuje zdecydowaną większość nowoczesnych robotów sprzątających. Jednocześnie przepisy mogą objąć także robotyczne kosiarki, autonomiczne roboty dostawcze poruszające się po chodnikach czy maszyny wykorzystywane do transportu paczek w magazynach.

Powodem nie jest konkretny producent

Dokument uzasadniający decyzję FCC odwołuje się między innymi do wcześniejszych materiałów The Verge dotyczących poważnych problemów z bezpieczeństwem robota sprzątającego DJI Romo. Luka pozwalała osobie znajdującej się po drugiej stronie świata uzyskać dostęp do tysięcy urządzeń i zdalnie obserwować wnętrza domów oraz tworzyć ich mapy.

Nowe przepisy nie koncentrują się jednak na producentach, którzy dopuścili się zaniedbań w zakresie cyberbezpieczeństwa. Kryterium pozostaje przede wszystkim miejsce projektowania i produkcji urządzeń. Firmy chcące sprzedawać nowe roboty w Stanach Zjednoczonych będą musiały uzyskać specjalne zwolnienie od FCC oraz przedstawić plan przeniesienia produkcji do USA. Według informacji agencji Reuters wielu producentów spoza Chin ma otrzymać takie zwolnienia.

Chińskie marki dominują na rynku

Problem dotyczy niemal całej branży robotów sprzątających. Według danych przytoczonych przez The Verge pięciu największych producentów takich urządzeń – Roborock, Ecovacs, Dreame, Xiaomi i Narwal – to chińskie firmy. Również brytyjski Dyson korzysta z chińskich zakładów produkcyjnych, a marka Roomba po bankructwie iRobot należy obecnie do chińskiej spółki Picea, będącej wcześniej partnerem produkcyjnym firmy.

Analityk IDC Jitesh Ubrani zwrócił uwagę, że udział producentów spoza Chin jest obecnie tak niewielki, iż trudno go nawet precyzyjnie monitorować. Nawet amerykański Matic, którego roboty są montowane w Kalifornii, może zostać zmuszony do ubiegania się o zwolnienie, ponieważ obecnie nie pozyskuje wymaganej większości komponentów ze Stanów Zjednoczonych.

Nowe regulacje nie obejmują robotów, które zostały już dopuszczone do sprzedaży ani urządzeń znajdujących się w domach użytkowników. Dotychczasowi właściciele nadal będą mogli korzystać ze swoich robotów sprzątających, a producenci zachowają możliwość dostarczania aktualizacji bezpieczeństwa i kompatybilności przynajmniej do 1 stycznia 2029 roku dzięki dodatkowemu zwolnieniu przewidzianemu przez FCC.

Przepisy przewidują również szereg wyjątków. Ograniczenia nie obejmują między innymi samochodów autonomicznych, pociągów, bezzałogowych statków powietrznych i podwodnych, robotów chirurgicznych, elektrycznych wózków inwalidzkich oraz stacjonarnych ramion robotycznych wykorzystywanych w przemyśle i medycynie.

Czytaj też:

Zdjęcie główne: Valeri Pavljuk / Shutterstock

Malwina Kuśmierek
Redaktor

Redaktorka Spider's Web specjalizująca się w tematykach sztucznej inteligencji, smartfonów i oprogramowania. Jako sześciolatka powiedziała w wywiadzie dla lokalnej telewizji, że chce zostać dziennikarką. Dzisiaj jest absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Od dziecka pasjonuje się szeroko pojętymi grami i technologią, a w gimnazjum zapałała miłością do grafiki komputerowej i elektroniki użytkowej. Swoją pasję przekuła w działalność dziennikarską. Prywatnie miłośniczka psów, gotowania i literatury faktu.