Może opóźniony, ale przynajmniej kasy nie zwrócą. Serio, PKP?
Kupiłeś okazyjnie bilet na pociąg? I to tylko dla siebie, ale i dla całej rodziny? Nie ma co się cieszyć - lepiej przeczytaj regulamin PKP.

Podróżowanie koleją w Polsce to istna ruletka. Nie bez powodu skrót PKP rozwijany jest jako Polska Kolej Przygodowa lub Poczekasz, Ku… tj. Poczekasz, Kochanie, Poczekasz. Opóźnienia pociągów w naszym kraju są już memem, a problemy nasilają się zarówno latem (bo gorąco), zimą (bo zimno), jesienią (bo pada) i wiosną (bo w sumie to czemu nie).
Oczywiście jeśli jakaś usługa nie zostanie wykonana w sposób należyty, możemy ubiegać się u firmy, która zainkasowała nasze pieniądze, o zwrot kosztów. W przypadku PKP też odzyskać kasę, ale tylko jej część i to tylko jeśli opóźnienie dojazdu do stacji docelowej było znaczące - a do tego pod warunkiem, że… nie przycebuliliśmy przy zakupie.
Reklamacja w PKP i jeden mały haczyk
Sam nie miałem okazji jeszcze reklamować przejazdu PKP w takim konkretnym scenariuszu, ale jeden z użytkowników portalu X zwrócił ostatnio uwagę na fakt, iż regulamin PKP został napisany tak, by cosplayować powiedzenie „nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobisz”. Okazuje się bowiem, iż zwrot kasy nam nie przysługuje, jeśli bilet był… zbyt tani.
Wedle regulaminu pasażerowi, który podróżował pociągiem, który zaliczył opóźnienie z zakresu od 60 do 119 min. przysługuje zwrot w wysokości 25 proc. opłaty za przejazd. W przypadku gdy opóźnienie wynosi powyżej 120 min. odzyskać możemy połowę wartości biletu… ale tylko w sytuacji, gdy kwota, którą PKP Intercity miałoby nam zwrócić za jeden bilet, byłaby wyższa niż 16 zł.
W przypadku opóźnienia większego niż 120 min., gdy połowa cena jednego biletu, jak na podanym przykładzie, nie przekroczyła 16,00 zł, przewoźnik odmawia zwrotu pieniędzy mimo faktu, iż usługa nie została zrealizowana w oczekiwany sposób i kasa przepada. Fakt, iż w ramach jednej transakcji kupiono kilka biletów, nie ma tu nic do rzeczy - podobnie jak to, że kupujemy bilet „Taniej z bliskimi”.
Tanie bilety PKP Intercity to pułapka.
Jeśli ktoś cieszy się, że kupił tanio bilet, który kosztował go mniej niż 32 zł, to w przypadku ponad dwugodzinnego opóźnienia spotka go rozczarowanie - bo nie tylko nie dojedzie na czas do miejsca docelowego przy ogromnym opóźnieniu, ale i nie odzyska jakichkolwiek pieniędzy. I chociaż nie mówimy tutaj o wysokich kwotach, to niesmak spowodowany tą sytuacją pozostaje.
Taka konstrukcja regulaminu, już pomijając to, że jest jak splunięcie w twarz osób, które zamiast podróży samochodem wybierają zbiorkom, nie zachęca przewoźnika do tego, by realizować sprawnie przejazdy na trasach, na których sprzedają się tanie bilety. Co z tego, że pociąg będzie opóźniony, jeśli i tak nie będzie z tego tytułu ponosił żadnych strat?
W komentarzach pojawiły się przy tym głosy, iż to nie PKP Intercity konkretnie ustala kwotę, do której zwrot pieniędzy nie przysługuje oraz to, ile procent ceny jest zwracane, tylko Unia Europejska. Ten próg w Polsce jest nawet niższa, niż mógłby by być, gdyż wedle przepisów wynosi on 4 eu po aktualnym kursie. Stoję jednak na stanowisku, iż tego zapisu nie powinno być wcale
Czytaj inne nasze teksty poświęcone pociągom:
Ba, przy dłuższym niż dwugodzinne opóźnienie pasażerom powinien być zwracany koszt całego biletu i tyle. Może wtedy pociągi w Polsce wreszcie jeździły na czas, bo przewoźnikom naprawdę by zależało na tym, by do sytuacji, w której zostajemy na lodzie, nie dopuścić - bo uderzałaby ich po kieszeni. Niestety jako konsumenci i obywatele jesteśmy tu traktowani jak zło konieczne.
No i na tym, iż PKP Intercity nie musi zwracać pieniędzy za tanie bilety w przypadku opóźnienia, tracimy wszyscy. Każda jedna sytuacja, w której pociąg był opóźniony i odmówiono pasażerowi zwrotu środków, to ryzyko, iż kolejne osoby, które o tym usłyszą, zamiast zdecydować się na komunikację zbiorową, wsiądą w samochód, by mieć pewność, iż sytuacja losowa nie popsuje im urlopu.
A w kontekście tego, jak w praktyce (nie)działają latem pociągi, trudno się ludziom dziwić - urlop mają jeden w roku, a stanięcie w 40 stopniach w szczerym polu na kilka godzin, nie tylko może skutecznie popsuć dobry humor, jaki daje krótka przerwa od pracy, ale i jest, tak po prostu, niebezpieczne dla zdrowia.
Dziennikarz działu technologie. W Grupie Spider’s Web od 2012 r. W swoich tekstach skupia się na Apple’u, telekomunikacji i grach wideo. Jest też felietonistą Rozrywka.Blog, gdzie prowadzi cykl #Nerdcorner poświęcony komiksom, superbohaterom, Gwiezdnym wojnom i wszystkiemu innemu, co geekowe. Jako nastolatek pisał do czasopisma Bike Action i administrował jego forum, a w latach 2011-2016 współpracował z IDG Poland przy magazynie PC World. Odwiedza najważniejsze branżowe targi na całym świecie, wizytuje plany zdjęciowe i pojawia się jako ekspert w telewizji oraz w radiu. W wolnym czasie jeździ na rowerze i łapie Pokemony, a w sieci używa nicka pgkrzywy.