Zostałem na urlop bez internetu w roamingu. Nie popełnij mojego błędu
Od lat nie martwię się internetem podczas podróży po Europie, ale tym razem zostałem bez pakietu. Popełniłem błąd, którego możesz uniknąć.

Dobrze pamiętam czasy, gdy wyjazd na wakacje wiązał się z koniecznością wyłączenia internetu w telefonie - w przeciwnym razie nabijało się rachunek na setki złotych w kilka minut. To się zmieniło po wprowadzeniu zasady roam like at home. Dzięki temu w UE możemy dzwonić i wysyłać wiadomości na takich samych zasadach, jak w kraju, a do tego dostajemy paczkę internetu w roamingu.
Ta paczka jest co prawda o rząd wielkości mniejsza od tej, którą mamy w kraju, ale i tak nie ma co narzekać. W ramach mojej oferty Orange Flex mam do wykorzystania w Polsce co miesiąc 75 GB, z czego ok. 12 GB jest dostępnych na terenie Unii Europejskiej. I to by mi na dwutygodniowy urlop wystarczyło, gdyby nie błąd, który popełniłem na chwilę przed wyjazdem.
Nie oddawaj gigabajtów przed wczasami!
Na kilka dni przed wylotem na tegoroczne wczasy odezwała się do mnie siostra, która poprosiła, abym przesłał jej trochę gigabajtów, bo swoje już zużyła. Orange Flex na coś takiego pozwala, więc niewiele myśląc, przekazałem jej cały swój pakiet na dany miesiąc. W końcu i tak planowałem niedługo być poza krajem, więc uznałem, iż te polskie gigabajty nie są mi już potrzebne.
Inna funkcja apki pozwala z kolei chomikować niewykorzystany transfer z poprzednim miesięcy, więc wyciągnąłem ze Skarbonki w Orange Flex kilka gigabajtów na te ostatnie dni pobytu w kraju. Problem w tym, że zwykle o roamingu na urlopie nawet nie myślę, a teraz, po dotarciu do Włoch, okazało się, iż mój pakiet jest już wyczerpany - bo oddałem roamingowe gigabajty razem z tymi polskimi…
Trudno jednak winić za to operatora, skoro to mi nie przyszło mi do głowy, że tylko ten bazowy pakiet danych zapewnia transfer w roamingu, a ten wyciągnięty ze skarbonki już nie. Przy okazji kolejnych wczasów będę już o tym pamiętał - tak samo jak o tym, kiedy kończy się okres rozliczeniowy. To kolejna pułapka, w którą można na własne życzenie wejść podczas urlopu.
Kiedy nie warto aktywować pakietu w roamingu?
Szczęśliwi czasu nie liczą i tak też było w moim przypadku. Co parę dni aktywowałem sobie kolejne pakiety, gdy poprzednie się kończyły… i zrobiłem to z rozpędu w dniu, gdy kończył się też okres rozliczeniowy - na dwa dni przed powrotem. W rezultacie wyrzuciłem pieniądze w błoto, bo po powrocie do kraju zostało mi nawet więcej niż te bazowe ~12 GB do wykorzystania z nowego okresu.
Sprawdź inne nasze teksty poświęcone usługom w roamingu:
Morał z tej historii jest zaś taki, że jeśli korzystacie z Orange Flex i planujecie wczasy, to nie oddawajcie dokumentnie wszystkich polskich gigabajtów bliskim, bo to z nich czerpana jest pula gigabajtów z roamingu. Sprawdzajcie, czy warto akurat dokupić kolejny pakiet - tym bardziej że w praktyce te dodatkowe, z tygodniowym okresem ważności, zużywane są… później niż ten bazowy, z miesięcznym!
Dziennikarz działu technologie. W Grupie Spider’s Web od 2012 r. W swoich tekstach skupia się na Apple’u, telekomunikacji i grach wideo. Jest też felietonistą Rozrywka.Blog, gdzie prowadzi cykl #Nerdcorner poświęcony komiksom, superbohaterom, Gwiezdnym wojnom i wszystkiemu innemu, co geekowe. Jako nastolatek pisał do czasopisma Bike Action i administrował jego forum, a w latach 2011-2016 współpracował z IDG Poland przy magazynie PC World. Odwiedza najważniejsze branżowe targi na całym świecie, wizytuje plany zdjęciowe i pojawia się jako ekspert w telewizji oraz w radiu. W wolnym czasie jeździ na rowerze i łapie Pokemony, a w sieci używa nicka pgkrzywy.