REKLAMA

To miał być trening przed frontem. Skończyło się egzekucją

To miał być standardowy etap przygotowania przed frontem. Podczas strzelań kursant otworzył jednak ogień do instruktorów. Jak człowiek z sygnałami problemów psychicznych przeszedł komisję i dostał broń do ręki?

Ukraiński rekrut zabił instruktorów. Dostał dożywocie
REKLAMA

Podstawowe szkolenie, poligon, broń, instruktorzy, komendy i presja, którą w armii uznaje się za część przejścia z cywila do żołnierza. Zamiast tego na Ukrainie doszło do tragedii: kursant otworzył ogień do wojskowych instruktorów. Dwóch zginęło, trzeci cudem przeżył.

Sąd w obwodzie czernihowskim skazał 27-letniego wojskowego na dożywocie za umyślne zabójstwo dwóch instruktorów i usiłowanie zabójstwa kolejnego. To najostrzejszy możliwy wyrok, ale sprawa nie kończy się na samej karze. Jak człowiek, wobec którego pojawiały się sygnały o problemach psychicznych i niechęci do służby, przeszedł procedury, dostał broń i trafił na szkolenie ogniowe?

REKLAMA

Strzelanie na poligonie zamieniło się w atak

Do zdarzenia doszło w lipcu 2025 r. w jednym z ośrodków szkoleniowych Sił Zbrojnych Ukrainy w obwodzie czernihowskim. Mężczyzna przechodził podstawowe przygotowanie ogólnowojskowe, czyli etap, przez który muszą przejść mobilizowani i rekruci przed skierowaniem do dalszej służby.

REKLAMA

Według ustaleń prokuratury podczas zajęć z przygotowania ogniowego wojskowy otworzył celowany ogień w stronę trzech instruktorów. Dwóch zginęło na miejscu, trzeci przeżył, ponieważ kula została zatrzymana przez kamizelkę kuloodporną. Napastnika obezwładnili inni żołnierze, po czym został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

REKLAMA

W ocenie śledczych nie był to wypadek ani chaotyczne naruszenie zasad bezpieczeństwa podczas strzelań. Prokuratura ustaliła, że mężczyzna chciał zemścić się na instruktorach za ich wymagania dotyczące dyscypliny i przebiegu szkolenia. Sąd przyjął tę kwalifikację i uznał go za winnego zabójstwa dwóch osób w związku z wykonywaniem przez nie obowiązków służbowych oraz usiłowania zabójstwa trzeciego instruktora.

Dożywocie nie zamyka sprawy

Sąd nie zostawił tu żadnego pola do interpretacji. Wymierzył karę dożywotniego pozbawienia wolności. Prokuratura zwraca uwagę, że biegli psychiatrzy uznali oskarżonego za poczytalnego. Innymi słowy, miał świadomość tego, co robi, i był w stanie kontrolować swoje działania. To właśnie dlatego mógł ponieść pełną odpowiedzialność karną za swoje czyny.

Tyle że równolegle pojawił się jeszcze jeden, bardzo niewygodny wątek. Ukraiński rzecznik praw obywatelskich zwrócił uwagę, że według wcześniejszych informacji mężczyzna miał zdiagnozowane problemy psychiczne. Mimo to został zmobilizowany, przeszedł wojskową komisję lekarską, uznano go za zdolnego do służby, dostał broń i trafił na szkolenie.

REKLAMA

To nie zmienia faktu, że za zbrodnię odpowiada skazany. To on oddał strzały i to jego rozliczył sąd. Śledczy zadają jednak pytanie, czy nie zawiódł tu system. Jeśli rzeczywiście były sygnały ostrzegawcze, to dlaczego mężczyzna przeszedł procedury, dostał broń i trafił na szkolenie? Właśnie dlatego ukraiński rzecznik praw obywatelskich domaga się sprawdzenia decyzji urzędników, lekarzy i wojskowych odpowiedzialnych za mobilizację oraz kwalifikację do służby.

REKLAMA

Wojna wymusza pośpiech, a pośpiech bywa kosztowny

Ukraina prowadzi wojnę na wyniszczenie i potrzebuje ludzi. To brutalny fakt, którego nie da się ukryć. Straty, rotacje, zmęczenie frontu i konieczność utrzymania jednostek sprawiają, że system mobilizacji działa pod ogromną presją. Im dłużej trwa wojna, tym trudniej równocześnie szybko uzupełniać szeregi i dokładnie sprawdzać każdego człowieka.

REKLAMA

Właśnie tu pojawia się największe ryzyko. Wojsko potrzebuje ludzi, ale nie każdy człowiek nadaje się do natychmiastowego wzięcia broni, wejścia w twardą dyscyplinę i przejścia szkolenia przed frontem. Problemy zdrowia psychicznego, skrajny stres, niechęć do służby, konflikty z przełożonymi i brak stabilności emocjonalnej w warunkach wojennych mogą stać się zagrożeniem dla całego otoczenia.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Szkolenie wojskowe samo w sobie jest środowiskiem wysokiego napięcia. Instruktorzy wymagają posłuszeństwa, tempa, reakcji na komendy i podporządkowania się procedurom. To ma oczywiście sens, bo front nie jest miejscem do negocjowania każdego polecenia. Jednak właśnie dlatego błędy na etapie kwalifikacji mogą mieć dramatyczne skutki. Człowiek, który nie powinien trafić do takiego środowiska, może nie tylko nie zostać dobrym żołnierzem. Może stać się po prostu śmiertelnym zagrożeniem dla innych.

*Źródło grafiki wprowadzającej: kontrast-fotodesign, Getty Images Signature, Canva Pro / SolidMaks, Getty Images, Canva Pro

REKLAMA
Marcin Kusz
Redaktor

O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA