Najsłynniejszy robot w Polsce wywołał burzę w Sejmie. "To może być chiński szpieg"
Edward Warchocki, który stał się internetowym celebrytą, teraz stał się przedmiotem debaty o geopolityce i cyberbezpieczeństwie. Eksperci wskazują, że za zabawnymi filmikami kryje się zaawansowane urządzenie wyposażone w kamery, mikrofony i systemy komunikacji.

Edward Warchocki to zdecydowanie obecnie jeden z najpopularniejszych celebrytów na polskim TikToku. Sława robo-influencera dała mu w marcu możliwość wejścia do polskiego sejmu, a także zaszczytną rolę tłumacza chińsko-polsko-angielskiego podczas wydarzenia China Day w ambasadzie Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie. Jednak równolegle do grona obserwatorów i fanów, rośnie także grono osób niechętnych wobec Edwarda Warchockiego. Bowiem eksperci ostrzegają, że podobne urządzenia mogą stanowić potencjalne zagrożenie dla infrastruktury krytycznej i być wykorzystywane do pozyskiwania danych z otoczenia.
Edward Warchocki szpieguje dla Chin? Eksperci ostrzegają
Edward Warchocki, który zdobył rozpoznawalność dzięki nagraniom publikowanym w mediach społecznościowych, jest tak naprawdę chińskim robotem Unitree G1 produkowanym przez firmę Unitree Robotics z Hangzhou. W Polsce urządzenie stało się internetowym fenomenem za sprawą profilu w serwisie TikTok, gdzie właściciele robota - kierowani podobnymi nagraniami zza Oceanu - pokazują go w codziennych sytuacjach i interakcjach z ludźmi. Oraz z dzikami.
Na fali popularności robot został najpierw zaproszony do sejmu, a ostatnio także na wydarzenie w chińskiej ambasadzie promujące chińskie osiągnięcia technologiczne. Oba te zdarzenia wywołały falę negatywnych komentarzy, nternauci zaczęli przypominać ostrzeżenia pojawiające się wcześniej w Stanach Zjednoczonych, gdzie roboty Unitree znalazły się pod lupą polityków i ekspertów ds. bezpieczeństwa.
Według dr. Piotra Łuczuka, eksperta ds. cyberbezpieczeństwa z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz Defender Academy, wpuszczenie do budynku parlamentu urządzenia wyposażonego w zaawansowane czujniki i potencjalnie niezweryfikowane oprogramowanie może stanowić niebezpieczny precedens.
Jak podkreślił w rozmowie z PAP, chciałby wierzyć, że cała wizyta robota na Wiejskiej - zaaranżowana 25 marca z inicjatywy Konfederacji - była objęta odpowiednimi procedurami kontrwywiadowczymi. Jego zdaniem mogła ona pełnić rolę swoistego testu pokazującego, jak instytucje państwowe reagują na nowe technologie pochodzące z państw uznawanych za strategicznych rywali Zachodu. Według przedstawicieli partii obecność Warchockiego w sejmie miała zwrócić uwagę na konieczność dostosowania polskiego prawa do nadchodzącej automatyzacji i rozwoju sztucznej inteligencji.
Więcej na temat Edwarda Warchockiego:
Eksperci zwracają jednak uwagę, że humanoidalne roboty nie są zwykłymi gadżetami. Profesor Krzysztof Kukiełka z Wydziału Mechatroniki Politechniki Warszawskiej przypomina, że tego typu konstrukcje wykorzystują kamery, skanery laserowe, czujniki odległości, moduły lokalizacyjne oraz systemy przetwarzania danych. Mogą również komunikować się z siecią za pomocą Wi-Fi lub własnych modemów.
Dodatkowe kontrowersje wywołują wyniki badań nad bezpieczeństwem robota Unitree G1. Cytowany przez PAP badacz cyberbezpieczeństwa robotów Victor Mayoral-Vilches opisał urządzenie jako potencjalną "aktywną platformę operacji cybernetycznych". W raporcie poświęconym bezpieczeństwu humanoidalnych robotów wskazał, że maszyna może okresowo przesyłać dane dotyczące swojego otoczenia, w tym informacje pozyskiwane przez kamery i mikrofony.
Podobne obawy sprawiły, że roboty Unitree znalazły się w centrum zainteresowania amerykańskich władz
Jak przypomina PAP, Kongres USA ostrzegał przed możliwością wykorzystania tych urządzeń do infiltracji infrastruktury krytycznej i łańcuchów dostaw. Firma Unitree była również opisywana przez zagraniczne media jako podmiot posiadający związki z chińskim sektorem obronnym, a sama spółka trafiła na listę podmiotów obserwowanych przez Pentagon.
Unitree to nie jedyna chińska firma technologiczne, która jest w skomplikowanej relacji z USA. W Stanach Zjednoczonych przedmiotem śledztw były między innymi portowe dźwigi produkowane przez chińską firmę ZPMC oraz oprogramowanie wykorzystywane w samochodach elektrycznych. Administracja USA uznała, że potencjalne ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego wymaga dodatkowych ograniczeń i kontroli.
Na jeszcze jeden aspekt zwraca uwagę Patrycja Krzyśpiak z NASK. Według ekspertki ogromna popularność chińskich robotów nie wynika wyłącznie z ich możliwości technicznych. Jej zdaniem sukces tego typu urządzeń jest wspierany przez działania promocyjne i narracje podkreślające przewagę chińskich technologii nad rozwiązaniami rozwijanymi w Europie.
Zdjęcie główne: EdwardWarchocki / YouTube



















