Pokazali kask rowerowy nowej generacji. Tak będziemy jeździć za 5 lat
Rowerowy kask przyszłości ma nie tylko chronić głowę, ale też ostrzegać przed autami, pokazywać trasę i dane z jazdy w polu widzenia.

Kask rowerowy przez lata miał jedno podstawowe zadanie: chronić głowę i nie zwracać na siebie większej uwagi podczas jazdy. Dobrze dopasowany model po prostu robił swoje. Canyon uważa jednak, że ten element wyposażenia może pełnić znacznie większą funkcję. Pokazany przez firmę prototyp Stingr Smart Helmet ma być nie tylko ochroną, ale też źródłem informacji, osobistym asystentem i systemem, który ostrzeże rowerzystę o zagrożeniu, zanim sam je zauważy.
Ekran przed oczami zamiast licznika na kierownicy
Canyon Stingr Smart Helmet to tylko na razie koncept, ale za to bardzo konkretny. Najważniejszym elementem jest opuszczany wizjer z HUD, czyli wyświetlaczem przeziernym. To rozwiązanie znane z lotnictwa i samochodów, w którym informacje pojawiają się w polu widzenia użytkownika, bez konieczności patrzenia na osobny ekran.
W rowerze ma to spory sens. Każde spojrzenie na licznik, zegarek albo telefon oznacza oderwanie wzroku od drogi, nawet jeśli trwa tylko chwilę. Przy dużej prędkości, w peletonie albo w ruchu miejskim taka chwila potrafi mieć naprawdę ogromne znaczenie. Canyon chce więc przenieść najważniejsze dane bezpośrednio na wizjer kasku.

Na ekranie mogą pojawiać się informacje o prędkości, dystansie, czasie jazdy, kadencji, mocy, przewyższeniach czy nachyleniu drogi. Kadencja oznacza tempo pedałowania, a moc to parametr szczególnie ważny dla ambitniejszych kolarzy, bo pokazuje, ile energii faktycznie wkładają w jazdę. Dla zwykłego rowerzysty ciekawsze mogą być jednak ostrzeżenia przed zagrożeniami.
Kask ma ostrzegać, zanim sam zauważysz zagrożenie
Kask ma współpracować z systemem Canyon Predict, czyli inteligentnym zestawem rozwiązań bezpieczeństwa w rowerze. W najbardziej rozbudowanej wersji taki system może korzystać z kamer, radarów i przetwarzania danych bezpośrednio na urządzeniu. To ostatnie bywa określane jako Edge AI i oznacza, że dane są analizowane lokalnie, bez konieczności wysyłania wszystkiego do chmury.
Kask mógłby więc ostrzegać rowerzystę o zachowaniu innych uczestników ruchu, hamowaniu pojazdu, wykrytym wypadku, przeszkodzie na trasie czy sytuacji w grupie. Canyon zakłada, że część komunikatów pojawiałaby się na obrzeżach pola widzenia, żeby nie zasłaniać drogi i nie przeciążać rowerzysty. Dopiero naprawdę pilne alerty miałyby trafiać bardziej centralnie.

To właśnie tutaj zaczynają się schody. Łatwo wyobrazić sobie kask, który zasypuje użytkownika ikonami, alertami i powiadomieniami, przez co zamiast pomagać, odciąga uwagę od tego, co dzieje się na drodze. Prawdziwym wyzwaniem nie jest więc stworzenie wyświetlacza, ale nauczenie go, kiedy mówić, a kiedy lepiej milczeć. Jeśli komunikatów będzie za dużo, to rowerzysta szybko przestanie je zauważać. Jeśli będzie ich za mało, to po prostu traci to sens.
Głos, dotyk i wibracje zamiast sięgania po telefon
Stingr Smart Helmet ma być obsługiwany bez odrywania rąk od kierownicy. Canyon przewiduje komendy głosowe, przyciski dotykowe na skorupie kasku oraz ostrzeżenia haptyczne, czyli krótkie sygnały wibracyjne. Takie wibracje mogłyby potwierdzać dotknięcie przycisku albo zwracać uwagę na ważny alert.
Sam wizjer ma być wysuwany i chowany mechanicznie. Gdy rowerzysta nie chce korzystać z ekranu, to może go schować do kasku. Przy każdym takim ruchu wizjer przechodzi przez nieruchomą wycieraczkę, która ma czyścić jego zewnętrzną powierzchnię. Niby to tylko drobiazg, ale w rowerowym sprzęcie bardzo praktyczny, bo kurz, deszcz i pot szybko zamieniają elegancki ekran w bezużyteczną szybkę.
Przeczytaj także:
Kask ma mieć też system audio działający przy uchu, ale bez pełnego odcinania użytkownika od otoczenia. Rowerzysta nadal przecież musi słyszeć ruch uliczny, sygnały innych osób i dźwięki z otoczenia. Audio może służyć do nawigacji, powiadomień, połączeń głosowych albo komunikatów bezpieczeństwa.
*Źródło grafiki wprowadzającej: Canyon / Canva Pro
O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.