Załataliśmy krytyczną lukę w niebie. Polska BASIA namierzy każdego drona
Polak potrafi, a naukowcy z Polskiej Akademii Nauk udowadniają, że nie są to puste słowa. Polska technologia to nie tylko powód do dumy, ale także gwarancja spokojnego snu dla nas wszystkich. Oto BASIA, strażnik naszego nieba i granic.

Wojna w Ukrainie oraz wojna z Iranem udowodniły brutalnie, że małe, tanie drony to koszmar współczesnego bezpieczeństwa. Zwykłe systemy radarowe często są wobec nich ślepe, bo bezzałogowce przemykają tuż nad drzewami, wykorzystując ukształtowanie terenu.
Właśnie tę krytyczną lukę w polskiej przestrzeni powietrznej ma zamknąć BASIA. W Centrum Badawczym Polskiej Akademii Nauk KEZO w Jabłonnie zaprezentowano sprzęt, który udowadnia, że nie musimy wydawać miliardów za granicą, by dysponować technologią na światowym poziomie.
Bierny Aerostatyczny System Informacyjno-Analityczny, bo tak w pełni rozwija się skrót BASIA, to z pozoru pomysł niezwykle prosty. Skoro radary naziemne mają problem z tzw. martwymi strefami i nie widzą obiektów schowanych za wzniesieniami czy lasami, trzeba wynieść sensory wyżej.
Polscy naukowcy postanowili wykorzystać do tego aerostat, czyli potężny balon na uwięzi, który wynosi zaawansowaną aparaturę na wysokość około 300 m.

Taka perspektywa zdecydowanie zmienia zasady gry. BASIA z tej wysokości jest w stanie bezbłędnie wyłapać nie tylko nisko sunące drony kamikadze czy małe systemy rozpoznawcze, ale dostrzega również ruch pojazdów, a nawet pojedynczych osób na ziemi.
Co kluczowe dla zastosowań operacyjnych, cały sprzęt jest wysoce mobilny. Można go błyskawicznie spakować, przerzucić w inny rejon kraju i ponownie postawić w powietrze.
Zadbano tu o absolutne detale inżynieryjne. Balon wyposażono w autorski mechanizm mocowania oraz system stabilizacji, dzięki czemu konstrukcja potrafi oprzeć się silnym podmuchom wiatru, zachowując stabilną pozycję niezbędną do pracy sensorów optycznych i pasywnych radarów.
Z ziemią łączy go specjalna lina wyposażona w światłowód. To absolutnie genialne w swojej prostocie rozwiązani, jednym przewodem dostarczane jest zasilanie dla aparatury, a w dół błyskawicznie i bez opóźnień spływają gigabajty danych wywiadowczych.
Sprzęt nie tylko dla wojska. Dual-use w polskim wydaniu
Prezentacja w ośrodku Polskiej Akademii Nauk przyciągnęła nie tylko wojskowych, ale też przedstawicieli rządu i biznesu. BASIA była bowiem od samego początku była projektowana jako rozwiązanie podwójnego zastosowania.
Prezes PAN, prof. Marek Konarzewski, podczas pokazu wielokrotnie zaznaczał, że celem było stworzenie sprzętu potężnego technologicznie, ale racjonalnego kosztowo.

I to się udało. Mówimy o systemie wręcz budżetowym na tle horrendalnie drogich zagranicznych rozwiązań tej klasy. Jego uniwersalność sprawia, że w kolejce po Basię może ustawić się nie tylko Siły Zbrojne RP. Tego typu podniebny strażnik to wymarzone narzędzie dla Straży Granicznej czy Policji.
System idealnie sprawdzi siętakże w służbach cywilnych, chociażby do permanentnego patrolowania otoczenia elektrowni, rurociągów czy innej strategicznej infrastruktury krytycznej, która w dzisiejszych czasach jest szczególnie narażona na akty sabotażu.
Więcej na Spider's Web:
- Wojsko Polskie buduje potężną tarczę. "Gigantyczne balony zobaczą wszystko"
- Aerostaty radiotechniczne kupione. Takiego sprzętu Polska jeszcze nie miała, znajdziemy się w elitarnym gronie
- Wojsko Polskie otrzyma tysiące dronów. Nasi inżynierowie pokazali pazury
- Co polska nauka może dać naszej armii? Uwaga - to nanoproszki
Koniec z kupowaniem z półki. Budujemy technologiczną suwerenność
To, co najbardziej cieszy w projekcie BASIA, to fakt, że nie jest to kolejny zagraniczny produkt z naklejoną polską flagą. Przypomnijmy, że Polska kupiła nie tak dawno system aerostatów od Amerykanów płacąc za to blisko 6 mld zł!

Jak zauważył obecny na pokazie minister nauki dr Marcin Kulasek, system ten to czysty dowód na to, że polskie instytuty badawcze we współpracy z krajowym przemysłem potrafią dostarczyć gotowe, skomplikowane rozwiązania, za które do tej pory musieliśmy słono płacić zachodnim koncernom. To realne wsparcie dla trwającej modernizacji naszej armii.
BASIA to efekt świetnej synergii między światem akademickim a firmami specjalizującymi się w radiolokacji i optoelektronice. W dobie narastających napięć geopolitycznych poleganie wyłącznie na imporcie uzbrojenia to ślepa uliczka. Prawdziwą odporność państwa buduje się właśnie tak, przewidując wyzwania jutra i odpowiadając na nie własną, rodzimą myślą techniczną.



















